Skrawki.Historii

Skrawki.Historii Informazioni di contatto, mappa e indicazioni stradali, modulo di contatto, orari di apertura, servizi, valutazioni, foto, video e annunci di Skrawki.Historii, Camogli.

Wśród wielu małych miasteczek na północy Włoch, to było wyjątkowe. Czułam się w nim jak w bajce.Piękne kamienice, skały,...
26/11/2024

Wśród wielu małych miasteczek na północy Włoch, to było wyjątkowe. Czułam się w nim jak w bajce.

Piękne kamienice, skały, zieleń, turkusowa woda - to wszystko mieszało się ze sobą w sposób niemal idealny. A dopełnieniem była ONA.

Księgarnia pełna przepięknych książek. Wypełniona jedynym w swoim rodzaju zapachem. Tym, który pozostał w mojej pamięci z lat, gdy jeszcze nie było tanich księgarni internetowych. Ba! Gdy jeszcze nie było internetu. Nie dla zwykłych ludzi.

Przed wejściem stała półka z książkami dla dzieci.
Chociaż nie jestem pewna. Bo ilustracje w nich zawarte były całkiem dorosłe. Urzekające. Bardzo zmysłowe. Zakochałam się w nich na zabój.
I codziennie wracałam po jeszcze i jeszcze trochę.

Aż pewnego dnia trzeba było opuścić Camogli
i wrócić do polskiej rzeczywistości.

W sercu zostało jednak marzenie, by tak malować.
Kiedyś, jak już dorosnę.

Choć może trochę wcześniej?


autorem książki jest Helene Delforge .delforge, a ilustracji Quentin Greban



Z każdym miesiącem pojawia się we mnie coraz więcej spokoju, cierpliwości. Czułości jakiejś.Tym, co czeka nas wszystkich...
05/11/2024

Z każdym miesiącem pojawia się we mnie coraz więcej spokoju, cierpliwości. Czułości jakiejś.

Tym, co czeka nas wszystkich (jeśli dobrze pójdzie) jest starość. A przecież babcia powtarzała, że starość się Panu Bogu nie udała. Potem ta sama babcia zaczęła przypalać jedzenie, przynosić ze sklepu nie to po co poszła. Aż w końcu całkowicie osunęła się w ramiona niepamięci.

Wtedy byłam młodziutka. Zupełnie nieświadoma. Popełniłam wiele błędów.

A teraz?

Teraz niepamięć czai się na mamę. Rozpościera ramiona, coraz szerzej i szerzej. Czeka w ciemnym zaułku, zaczepia na zakupach, puka do drzwi, jak natrętny domokrążca, próbuje przecisnąć się przez szparę w oknie...

Patrzę na to wszystko ze strachem, ale i ze spokojem. Co innego zostaje? Mogę się gniewać, mieć żale, wypominać to i tamto... Ale... nie mam już czasu.

Resetuję więc ostatnie lata. Dziwne, jak wiele to daje. Ciepło, czułość, wyrozumiałość, czas, uwagę. Miłość po prostu. Bo w zasadzie, czy liczy się więcej?

W pewnym momencie już nie bardzo. I to my sami decydujemy, jak to poukładamy. Stawka jest wysoka. W końcu przecież tym, co czeka nas wszystkich jest starość. Dziś pokazujemy kolejnym pokoleniom, jak mogą nas traktować w przyszłości. Warto się postarać. Żeby nie żałować relacji - tych dzisiejszych i tych przyszłych. Żeby ta starość się jednak udała.

Tak sobie myślę...

Co Ty na to?



Uwielbiam oglądać zdjęcia. Nieważne gdzie, nieważne czyje. Po prostu lubię wkradać się do cudzej codzienności. Przygląda...
23/10/2024

Uwielbiam oglądać zdjęcia. Nieważne gdzie, nieważne czyje. Po prostu lubię wkradać się do cudzej codzienności. Przyglądając się obrazkom, wymyślam początki, środki, zakończenia. Dopowiadam rzeczy, o których nie mam pojęcia, ale ładnie mi się układają w całość. Wymyślam: kim byli, co robili, co czuli, kogo kochali. Jak zachowywali się na codzień.

Tamtego dnia byłyśmy z Moniką na Bałuckim. Na pchlim targu znalazłyśmy pudło pełne zdjęć. To z pierwszego zdjęcia skojarzyło mi się z Baczyńskim. Właśnie skończyłam czytać "Szklane ptaki. Książkę, która poruszyła we mnie milion czułych strun, kazała utożsamić się z każdą z postaci na raz. Zobaczyć powiązania, których wcześniej nie dostrzegałam, zrozumieć, czego nie rozumiałam. Na końcu zaś zryczeć się jak głupia. Ten Baczyński od tej pory wraca do mnie w dziwnych okolicznościach: a to jako nazwa stowarzyszenia organizującego spacer, na który nie chciało mi się iść (dopóki nie zobaczyłam nazwy), a to jako rozmowa z synem. Albo jako wiersz z podpisem na kartce, którą moja siostra znalazla godzinę przed tym, jak zaczęłam swoją opowieść...

Po co w zasadzie o tym piszę?

Sama nie do końca rozumiem. Może z tych wszystkich zdjęć, historii wydziera się to, co nieuchronne? Przemijanie. Czas, który płynie zbyt szybko. Jeszcze nie zdążyłam dorosnąć, a już dobija się wiek średni. Dziecko dorasta. Trzeba zaopiekować się mamą, w której coraz mniej maminości. Boję się mrugnąć, bo zaraz okaże się, że to już nie 40, a 50, 60, 70 lat. Upłynie termin ważności. Tak jak w przypadku każdej osoby na tych kilku zdjęciach. Nagle twarze, które wydawały mi się stare, zaczynają wyglądać młodo. A te młode są niemal dziecięce. Patrzę na nie i myślę, że coraz więcej nastolatków zostaje rodzicami. Chwilę później dociera do mnie, że te nastolatki to ludzie koło trzydziestki...

Dziwne to wszystko.
I wygląda na to, że rację miał George Michael, śpiewając, że jedyne o co powinniśmy się modlić to czas.
i.urbexografia



Zakręciłam się trochę z tym profilem. Bo ktoś mi kiedyś powiedział, że jak już jest miejski, to niech będzie konsekwentn...
12/08/2024

Zakręciłam się trochę z tym profilem. Bo ktoś mi kiedyś powiedział, że jak już jest miejski, to niech będzie konsekwentnie.

A potem ktoś inny dodał, że wiersze fajne. "Jakie wiersze?" - pomyślałam - "Przecież ja tylko zdania tnę w nietypowych miejscach". Ale głosów o wierszach było więcej. No więc trzeba by nadal ciąć konsekwentnie. I pisać sensownie.

I jeszcze żeby to wszystko do siebie pasowało, spójne było. Ładne było. Ludzi zatrzymywało.

Strasznie dużo ograniczeń. W mojej głowie rosną one do gigantycznych rozmiarów. Wypełniają puste szczeliny i rozsadzają miejsca, gdzie pusto nie jest.

Więc trochę uciekam. Trochę nie piszę. Trochę nie dodaję. Może powinnam sobie - również trochę - odpuścić?


(A tu dowód, że po prostu ciacham zwykłe wpisy 😉)

Zakręciłam się trochę
z tym profilem.

Bo ktoś mi kiedyś powiedział,
że jak już jest miejski,
to niech będzie konsekwentnie.

A potem ktoś inny dodał,
że wiersze fajne.
"Jakie wiersze?" - pomyślałam -
"Przecież ja tylko zdania
tnę w nietypowych miejscach".

Ale głosów o wierszach
było więcej. No więc trzeba
by nadal ciąć konsekwentnie.
I pisać sensownie.

I jeszcze żeby to wszystko
do siebie pasowało, spójne było.
Ładne było.
Ludzi zatrzymywało.

Strasznie dużo ograniczeń.

W mojej głowie rosną
do gigantycznych rozmiarów.
Wypełniają puste szczeliny
i rozsadzają miejsca,
gdzie pusto nie jest.

Więc trochę uciekam.
Trochę nie piszę.
Trochę nie dodaję.
Może powinnam sobie
- również trochę - odpuścić?

Ps. Którą wersję zapisu wolisz?




Dworzec Łódź Fabryczna | Dworzec Fabryczny | wiersz

W kącie stał.Wszyscy dookoła się bawili,a on w tym kącie.Dzieci rysowały słonka i chmurki,artystka mural namalowała,ludz...
23/07/2024

W kącie stał.
Wszyscy dookoła
się bawili,
a on w tym kącie.

Dzieci rysowały
słonka i chmurki,
artystka mural
namalowała,
ludzie przechodzili,
rozmawiali,
robili zdjęcia.

A on w tym kącie.
Taki obrażony.
Na głupie zabawy.
Głupich ludzi.
I dzieci. Też głupie
na pewno.

Wszystko było
głupie.
Jak kiedyś, gdy
nie wybrali go
do drużyny.
Albo jak się śmiali
z dziurawych
trampek.

Jak trzeba było
się zająć rodzeństwem,
kolację jakąś zrobić.
Odrobić lekcje.
Żeby jutro znów
nie palnąć głupoty
na lekcji polskiego
czy geografii.

I wcale nie chciał
w tym kącie.
Deszcz
by dorysował
lub tęczę.
W piłkę pograł
i ganianego.
I pośmiał się
z głębi brzucha.

Ale nie umiał.
Nikt go nie uczył.

Więc w kącie stał...

.kwietniewska.paintings

Wszędzie da się coś wypatrzyć.Czasem to będzie roślinka w betonowej szczelinie.Innym razem promyk słońcana ponurej ścian...
01/01/2024

Wszędzie da się coś wypatrzyć.
Czasem to będzie roślinka
w betonowej szczelinie.
Innym razem promyk słońca
na ponurej ścianie.
Albo tak jak tutaj,
miś malutki.

W koronkach, cekinach,
sylwestrowo, noworocznie...
Wisi sobie na gwoździu
zardzewiałym wśród
połamanych desek.

Drzwi ozdabia.
Do domu pełnego
rzeczy. Tajemnic.
Kosmatych pajęczyn.
Myśli ciemnych,
ponurych.

Do domu bez obiadu ciepłego.
Z folią zamiast firanek.
Piachem w miejscu podłogi.

Do domu, który kiedyś był.
Tętnił życiem.
A teraz już nie tętni.

Więc wisi ten miś.
Ozdabia.
Jasny taki.
Mały promyczek.
Symbol niewinności.

Wszędzie da się coś wypatrzyć.
Wystarczy uważnie poszukać.
Nadzieję znajduję gdziekolwiek.

Tego samego Wam życzę. Nadziei znaczy.
I jeszcze paru innych, dobrych rzeczy
- każdemu według potrzeb 😉



Trochę jestem tchórzem.Serio...Do takiego wniosku doszłam przyglądając się swoim próbom fotografowania ludzi na ulicach....
28/11/2023

Trochę jestem tchórzem.
Serio...

Do takiego wniosku doszłam przyglądając się swoim próbom fotografowania
ludzi na ulicach.

Tym razem we Włoszech.
Ale przecież były też inne kraje.
Z Polską na czele.
Bardzo dużo Polski.

Więc, jestem trochę tchórzem.
Chowam się za drzewem, budynkiem, długim zoomem.
Zaglądam przez ramię,
czasem pstrykam z biodra.
Jak wyjdzie to wyjdzie.

Bywa, że nie wychodzi.

Nie mam w sobie odwagi,
by podejść na krok,
zrobić zdjęcie z odległości nosa.

Żeby było blisko.
Żeby było ciekawie.
Żeby było prawdziwie.

Choć może nie chodzi
o odwagę?

Może to bardziej arogancja?
Jakieś dziwne przekonanie,
że fotografom wolno więcej?

Może to nie tchórzostwo,
a jakiś szacunek. Do tej chwili,
do człowieka w jego własnej
przestrzeni...

Może to zgoda na niezajebistość?
Na nigdy nie bycie,
kimś kto się liczy?
Albo po prostu
wierność zasadom,
które sama sobie
wyznaczam?

Choć...
Kto wie, może jednak tchórzostwo?

Nie ma co szukać wymówek...
Że niby szacunek?
Też mi coś....



.Moje nieobecności w tym miejscu wyznaczają kolejne wtorki.Bardziej bywamniż jestem.Nie ma mnie tu.W życiu przebywam.Rze...
16/10/2023

.
Moje nieobecności
w tym miejscu
wyznaczają
kolejne wtorki.

Bardziej bywam
niż jestem.

Nie ma mnie tu.
W życiu przebywam.
Rzeczy robię.
Uczę się dużo.

O pracy.
I do pracy.
O netto.
I brutto.
Rolkach,
strategiach,
foto,
video,
montażu,
kompozycjach,
animacjach.
O przejściach.

W tym ostatnim
mam
doświadczenie.
Zmieniając
zawody,
zostawiam
to, co dla mnie
ważne.

Człowiek.

A człowiek,
nawet ten mały,
zbyt często bywa
po przejściach.

I to o nim,
o nich,
tu opowiadam.

Choć przecież
w jakiś sposób
wciąż jednak
mówię o sobie.

Tak to już
bywa z lustrami.


Dzięki, że że mną jesteś :)





To był czysty przypadek.Chciałam tylko wejść na murek i zobaczyć, czy widać z niego ruiny budynku, który mnie zaciekawił...
29/08/2023

To był czysty przypadek.

Chciałam tylko wejść na murek i zobaczyć, czy widać z niego ruiny budynku, który mnie zaciekawił.

Przekroczyłam grubą linę, przeszłam wzdłuż kamiennej budowli. Za rogiem jednak nie było murka. Co zatem znalazłam?

Stare lustro odbijające gąszcz roślinności. Na półce pod lustrem patelnia. I gąbka.
Czy to nie absurd jakiś?

Sama bym tego nie wymyśliła. Scenografia czyjegoś życia zamknięta w dwóch tuzinach przedmiotów.
Pozmywane naczynia,
porzucona butelka po winie. Czyste szkło kieliszków.

Chciałam zajrzeć w lustro. Zobaczyć to, co i ono widziało.
Ale pokazało mi tylko zielone krzewy. I twarz podglądaczki.

Zawstydzona, odwróciłam się.
Odeszłam, w głębi serca ciesząc się tym znaleziskiem.

Dzisiaj wróciłam. Już nie było patelni i gąbki. I stół stał inaczej.
Ktoś tam bywa. Żyje. I znika.

Przywitał mnie tylko kot, tulący się do moich nóg. Pośrednik między mną, a lokatorem magicznego zaułka.


Znudziłam się.Tą całą idealnością, poukładaniem, przykazaniami.Co wolno, a co grzechem jest strasznym.Inteligentni się n...
21/08/2023

Znudziłam się.

Tą całą idealnością, poukładaniem, przykazaniami.
Co wolno, a co grzechem jest strasznym.

Inteligentni się nie nudzą.
Tak mówiła babcia.

A ja się znudziłam.

Tymi receptami
na lepsze wszystko,
co to wyskakują
skąd tylko mogą.

Tymi radami złotymi.
Masthewami.
Jak tego nie zrobisz,
nie kupisz, się nie nauczysz
Twoje życie legnie w gruzach.

Do widzenia
Amen
The end.

Kiedyś kupowałam,
nauczałam się,
wypełniałam,
się starałam.
Wierzyłam.

Potem przestałam.
Znudziłam się...
Tym.
Tamtym.
Nawet sobą samą.

A życie trwa w najlepsze.
Raz lepiej, raz gorzej.
Ale ciągle trwa...


Myślami wciąż jestem w maju.Przeżywam niedawny wyjazd,wspominam kwiaty w szklanych wazonach i bibliotekę w stodole. Jesz...
16/08/2023

Myślami wciąż jestem w maju.
Przeżywam niedawny wyjazd,
wspominam kwiaty
w szklanych wazonach
i bibliotekę w stodole.

Jeszcze nie zdążyłam się
tym wszystkim nacieszyć,
jeszcze nie ochłonęłam z wrażeń...
I nagle połowa sierpnia.

Kolejne doświadczenia,
kolejne wrażenia
do zasymilowania.

Trochę jak książki przerwane
w połowie, albo jednej trzeciej,
zdradzone na rzecz innej historii.

I jak w życiu - te nowe też
doświadczą zdrady,
stare zaś próśb o szansę.
Ostatnią.
I jeszcze jedną.

Wracam więc pełna historii
do opowiedzenia.
Pełna uczuć
jeszcze niezrozumianych.
Pełna nieobejrzanych
obrazków w albumie
na telefonie.

Lato jest czasem zbiorów.
Więc zbieram koronkowe
opowiastki z tego
i tamtego świata.
Trochę ubarwiam,
nieco poetyzuję...
Jesienią i zimą będzie czym
ogrzać długie zimne wieczory.

Wpadniesz poczytać?



Indirizzo

Camogli
16032

Sito Web

Notifiche

Lasciando la tua email puoi essere il primo a sapere quando Skrawki.Historii pubblica notizie e promozioni. Il tuo indirizzo email non verrà utilizzato per nessun altro scopo e potrai annullare l'iscrizione in qualsiasi momento.

Condividi