Chocimira okiem

  • Home
  • Chocimira okiem

Chocimira okiem Fotograf przyrody, obserwator terenowy i miłośnik dzikiej natury.

Od wielu lat dokumentuje świat ptaków oraz krajobrazy lasów, jezior i mokradeł, poszukując ulotnych chwil ukrytych w codziennym rytmie przyrody.

Waterlo 12.07.2026/18.06.1818 r.  Wrocław 13.07.2026 r. Racławice 04.04.1794r.Stoję u stóp monumentalnego Kopca Lwa, a w...
13/07/2026

Waterlo 12.07.2026/18.06.1818 r. Wrocław 13.07.2026 r.
Racławice 04.04.1794r.
Stoję u stóp monumentalnego Kopca Lwa, a wiatr znad walońskich pól smaga moją twarz, niosąc ze sobą chłód i zapach wilgotnej ziemi. Zadzieram głowę – wysoko nade mną, na kamiennym cokole, żeliwny drapieżnik dumnie góruje nad dawnym polem bitwy, jakby wciąż pilnował uśpionych tu tajemnic. Zaledwie chwilę temu zostawiłem za sobą mrok podziemnego korytarza i duszne wnętrze rotundy, gdzie stuletnie płótno Louisa Dumoulina (1912) rzuciło mnie w sam środek napoleońskiego piekła. Mając w pamięci ten potężny, malarski rozmach, nie potrafię jednak uciec od myśli o naszym rodzimym arcydziele.
Choć belgijska panorama bez zaprzeczenia robi piorunujące wrażenie dla kogoś kto widzi takie płótno po raz pierwszy, to wrocławska Panorama Racławicka Styki i Kossaka (1893-1894) – z jej fotograficzną precyzją detalów i genialnym, wręcz hipnotyzującym przenikaniem się rzeczywistego przedpola z płótnem – wyryła w moim sercu znacznie głębszy ślad.
Teraz, patrząc na ten zielony, spokojny dziś krajobraz, zmysły płatają mi figle: współczesny horyzont nagle niknie w gęstym dymie, a ja staję się bezpośrednim świadkiem dramatu, który rozegrał się tu 18 czerwca 1815 roku.
Błoto oblepia koła armatnie tuż obok mnie, a pot miesza się z sadzą na twarzach francuskich kanonierów. Czas kurczy się do granic możliwości. Pierwszy żołnierz z furią wpycha w dymiącą jeszcze gardziel działa wielki wycior – czyszczenie lufy z żarzących się resztek poprzedniego ładunku musi być błyskawiczne, by nowy nie eksplodował im w rękach. Kolejny artylerzysta podbiega z szarym, płóciennym workiem. Następuje załadunek ładunku prochowego oraz przebitki, którą trzeci z nich mocno ubija rytmicznymi uderzeniami stempla. Na koniec w czeluść lufy trafia ciężka, żeliwna kula. Wszystko działa jak w zegarku. Do czasu. Młody kanonier z przerażeniem w oczach zbliża do zapału tlący się na końcu dłużni lont. Następuje rozżarzenie podpałki i próba oddania strzału... Nic. Głucha, lodowata cisza. Nie wyszło – lont nie chce się zapalić. Wilgoć wisząca w powietrzu po nocnej ulewie i kiepskiej jakości proch zrobiły swoje. Armata milczy, a każda sekunda zwłoki w tym piekle to wyrok śmierci dla nacierającej piechoty. Żołnierz rzuca się na kolana, niemal dotykając metalu zamka. Jeszcze raz trzeba rozdmuchać żar, osłaniając go drżącymi, brudnymi dłońmi przed podmuchami wiatru. W tym momencie z dymu wyłania się zdenerwowany oficer. Jego twarz jest wykrzywiona wściekłością, z ust padają siarczyste przekleństwa. Widząc nieporadność załogi, biegnie, by pomóc i osobiście wyrwać dłużnię z rąk sparaliżowanego strachem chłopaka. Robi zaledwie dwa gwałtowne kroki, wyciąga rękę, i dokładnie w tym ułamku sekundy, gdy jego dłoń ma dotknąć metalu – następuje strzał. Iskra w końcu dotarła do ładunku zasadniczego. Świat wokół mnie rozpada się na dwoje. Spiżowy potwór ryczy, plując potężnym, ognistym językiem i cofa się z impetem w błoto, zrywając darń u stóp wzgórza. Fala uderzeniowa rzuca oficera w tył, a potężna chmura białego dymu natychmiast połyka postument lwa, odcinając mnie na moment od widoku nieba. Gdy dym powoli rzednie, a ja wracam myślami do współczesności, dociera do mnie głęboki sens miejsc takich jak to. Zarówno Waterloo, jak i Racławice, to nie tylko techniczne popisy dawnych mistrzów pędzla, ale przede wszystkim pomniki historii, które uwieczniły punkty zwrotne dla losów wielu narodów. pod Waterloo zderzyły się przecież aż trzy potężne armie – francuska, brytyjska oraz pruska – a w ich szeregach walczyli ludzie z całej Europy, decydując o nowym podziale kontynentu. Z kolei pod Racławicami rodził się nowoczesny mit polskiego narodu, łączący szlachtę i chłopów w walce o wolność przed carskim imperium. Oba te płótna, choć jedno z nich urzekło mnie bardziej swoją iluzją i detalem, niosą w sobie ten sam potężny ładunek emocjonalny. Są niemym świadectwem chwil, w których ważyły się losy milionów.

12/07/2026

Na dole, u podnóża wzniesienia, stajesz tuż obok francuskich artylerzystów. Powietrze drży od napięcia. Ziemia jest błotnistą mazią, która oblepia wysokie buty kanonierów. Słyszysz gardłowe, ochrypłe rozkazy oficera w umazanym sadzą mundurze.Spoglądasz na potężną, spiżową lufę dwunastofuntowego działa. Trwa gorączkowy taniec obsługi: jeden z żołnierzy z impetem wpycha wyciorem ładunek w głąb lufy, inny celuje, rygorystycznie korygując pozycję kołami. Słyszysz nerwowy oddech młodego chłopaka, który trzyma w dłoni tlący się lont."Feu!" – ryczy dowódca.
WATERLO

🚴‍♂️ Moje własne Tour de France! 🚴‍♂️Przez depresje Holandii, strome Ardeny, aż po surowe wybrzeże Normandii. Trzy kraje...
12/07/2026

🚴‍♂️ Moje własne Tour de France! 🚴‍♂️Przez depresje Holandii, strome Ardeny, aż po surowe wybrzeże Normandii. Trzy kraje, setki kilometrów i jedna niezwykła trasa: Belgia 🇧🇪, Luksemburg 🇱🇺 i Francja 🇫🇷.To nie była zwykła podróż. To była prawdziwa wyprawa w kapsule czasu! ⏳W zaledwie 6 dni skondensowaliśmy tysiące lat historii i niesamowite zwroty akcji:⚔️ Śladami Wikingów i mroków średniowiecza.🛡️ Przez fronty wojny stuletniej i chaos Rewolucji Francuskiej.🪖 Aż po krwawe pola bitew I i II wojny światowej.Oczami wyobraźni mijaliśmy zamki, potężne twierdze, monumentalne katedry i tajemnicze opactwa. Wszystko to w otoczeniu natury, która zapiera dech w piersiach – od gęstych lasów i gór, po spektakularne klify, plaże i oceaniczny wiatr. 🌊🌲⛰️To była intensywna lekcja historii i geografii w pigułce.Chcecie poznać szczegóły każdego z tych 6 dni? Zobaczyć, gdzie dokładnie dotarliśmy?👀 Bądźcie czujni – szczegóły i relacje już w kolejnych postach!


🌍 HISTORIA I EPOKI:
📍 TRASA I MIEJSCOWOŚCI:
🏰 GŁÓWNE ATRAKCJE I OBIEKTY:

Znowu wiewiórki! 🐿️ Kiedy spaceruję cicho, bez hałasu, to jakby otwierał się przede mną cały ich świat. Można zobaczyć o...
29/06/2026

Znowu wiewiórki! 🐿️ Kiedy spaceruję cicho, bez hałasu, to jakby otwierał się przede mną cały ich świat. Można zobaczyć o wiele więcej! 🌳👀

Gdy temperatura już opadła, możemy powspominać ostatnią, gorącą imprezę z okazji 1300-lecia kościoła we Vlaardingen. 🔥 P...
29/06/2026

Gdy temperatura już opadła, możemy powspominać ostatnią, gorącą imprezę z okazji 1300-lecia kościoła we Vlaardingen. 🔥 Publiczność i humory dopisały! 🎉 Mam dla Was kilka zdjęć z tego wydarzenia. 📸 Koniecznie zobaczcie! 😊 , Vlaardingen1018, Kolovrat - Vikings and Slavs reenactment group Novum Milites Francorum






















**Fotograf przyrody, obserwator i wędrowiec terenowy**Od wielu lat przemierzam lasy, mokradła, brzegi jezior i nadrzeczn...
23/06/2026

**Fotograf przyrody, obserwator i wędrowiec terenowy**

Od wielu lat przemierzam lasy, mokradła, brzegi jezior i nadrzeczne łąki, poszukując chwil, które najczęściej pozostają niezauważone. Moja fotografia przyrodnicza wyrasta z cierpliwej obserwacji i wielogodzinnej obecności w terenie. Najbliżsi są mi mieszkańcy wód i lasów — ptaki, których zachowania, zwyczaje i środowiska staram się dokumentować podczas codziennych wędrówek.

Nie poluję na sensację ani na spektakularne kadry za wszelką cenę. Aparat jest dla mnie narzędziem poznawania przyrody i utrwalania jej ulotnych momentów: porannej mgły nad jeziorem, cichego lotu błotniaka, rodzin perkozów, ukrytych w trzcinach łysek czy krótkiego błysku skrzydeł zimorodka. Każde zdjęcie jest zapisem spotkania, które mogło trwać zaledwie chwilę lub wymagać wielu godzin cierpliwego oczekiwania.

Szczególne miejsce w mojej działalności zajmuje ornitologia terenowa. Prowadzę obserwacje ptaków, dokumentuję okresy lęgowe oraz zachowania poszczególnych gatunków, wykorzystując współczesne narzędzia dokumentacji przyrodniczej. Interesuje mnie nie tylko sam obraz, lecz także historia miejsca, zmienność krajobrazu i zależności pomiędzy gatunkami.

Moje fotografie powstają podczas samotnych wędrówek o świcie i zmierzchu, kiedy przyroda odsłania swoje najbardziej naturalne oblicze. Najważniejsza pozostaje dla mnie autentyczność — fotografuję z poszanowaniem zwierząt i ich środowiska, nie ingerując w ich naturalne zachowania.

Obok dokumentowania ptaków i krajobrazu przyrodniczego fascynują mnie również dawne drzewostany, leśne ścieżki, zapomniane miejsca i ślady obecności człowieka w krajobrazie. Dzięki temu moje fotografie stają się nie tylko zapisem przyrody, ale również opowieścią o przestrzeni, pamięci i przemijaniu.

Moją twórczość postrzegam jako połączenie dokumentu przyrodniczego i osobistego dziennika terenowego. Każde wyjście z aparatem jest dla mnie kolejną wyprawą, podczas której najważniejsze pozostają uważność, cierpliwość i gotowość na spotkanie z dzikim światem.

Zapraszam do obserwowania tej strony i wspólnego wędrowania ścieżkami, którymi od wielu lat prowadzi mnie fotografia przyrodnicza. Przepraszam, że na początku znajduje się tutaj tak niewiele materiałów. Choć fotografią zajmuję się od dawna, dopiero teraz – zachęcony przez kilka osób zawodowo związanych z fotografią – odważyłem się pokazać to, co przez lata udało mi się utrwalić podczas licznych wypraw i obserwacji.

Dlatego publikowane fotografie będą pojawiały się stopniowo. Razem będziemy cofać się w czasie, wracać do dawnych spacerów, spotkań i odkryć, uzupełniając moje archiwum o kolejne kadry, obserwacje i przyrodnicze znaleziska. Mam nadzieję, że te fotografie staną się nie tylko zapisem moich wędrówek, ale także zaproszeniem do zatrzymania się na chwilę i spojrzenia na świat przyrody z większą uwagą.

Address


Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Chocimira okiem posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

  • Want your business to be the top-listed Photography Service?

Share