16/08/2023
Ostatni dzień w Ukrainie rozpoczął się inaczej niż wszystkie. Jak zanotował rano Patryk, a teraz przełożył ze śląskiego na polski (poniższy cytat nie ma na celu wprowadzenie wątku humorystycznego, a raczej pokazanie na jakim poziomie abstrakcji funkcjonuje mózg na tym etapie wyprawy): „Obudził mnie potężny huk, miałem wrażenie, że dom aż podskoczył, a szyby głośno trzęsły się w oknach. Nim zdążyłem pomyśleć co się dzieje, huknęło po raz drugi. Rzuciłem w ciemność , odpowiedział Michał. powiedziałem, co Michał sprostował Pomyślałem sobie, że dobrze, że nie pada deszcz i można będzie normalnie jechać, po czym zapadłem w dalszy sen. Wybuchy były podobno jeszcze co najmniej dwa. Dopiero jak za około dwie godziny zadzwonił budzik, zdałem sobie sprawę co się w wcześniej wydarzyło". Droga od rana szła gładko. Lekko pofalowana, znana nam na pamięć i jeszcze cały dzień sprzyjający, lekki, jednostajny wiatr w plecy. Na granicy byliśmy trochę po południu. Tam straciliśmy około półtora godziny, ale znowu godzinę zyskaliśmy na zmianie czasu. Po dwóch tygodniach wróciliśmy do naszej strefy czasowej. Po miesiącu do Polski i po ponad 10 dniach do Unii Europejskiej. Do Rzeszowa dotarliśmy przed 20, gdzie śpimy u znajomych Patryka, których poznał lata temu na swoim pierwszym zjeździe podróżników Space for Dream. Tym samym zjeździe, na którym Patryk stał się znany jako Ślōnzŏk. Dziś przejechaliśmy 179 km, od początku szlaku rowerem 3005 – wreszcie przekroczyliśmy 3000, zaś wszystkimi środkami transportu w sumie od początku pokonaliśmy 3868 km.
Radio Silesia
Telewizja TVS
Twoje Beskidy
InfoBeskidy.eu
Radio 90
Radio Awangarda
Jeżech z Rybnika