Rafał Pikiewicz - Photographer

Rafał Pikiewicz - Photographer Podróżnik i fotograf pasjonujący się pięknem natury oraz krajobrazami z podróży, prezentuje różnorodne widoki i spojrzenie dokumentalne na świat.

Bagno Ławki wraca u mnie ostatnio regularnie. Trochę jak utwór, którego słucha się w kółko i nadal nie ma się dość.Niby ...
16/05/2026

Bagno Ławki wraca u mnie ostatnio regularnie. Trochę jak utwór, którego słucha się w kółko i nadal nie ma się dość.
Niby nic spektakularnego — trzciny, brzozy, płasko, cicho.
A jednak jest w tym jakiś rytm i porządek, który trudno zostawić w spokoju.
Może po prostu niektóre miejsca nie próbują imponować.
I właśnie dlatego działają ;)

Ławki marshes keep coming back into my frame lately. A bit like a song you replay too many times and still don’t get tired of.
Nothing obviously spectacular — reeds, birches, flat land, silence.
And yet there’s some kind of rhythm and order there that’s hard to walk away from.
Maybe some places simply don’t try to impress.
And that’s exactly why they work ;)

Nie znam się na ptakach. Rozpoznaję może kilka i zwykle mylę gęś z czymś, co też wygląda jak gęś. Ale ostatnio mam wraże...
14/05/2026

Nie znam się na ptakach. Rozpoznaję może kilka i zwykle mylę gęś z czymś, co też wygląda jak gęś. Ale ostatnio mam wrażenie, że gdzie nie pojadę — one już tam są.
Krążą nad bagnami, siedzą w trzcinach, zrywają się nagle z wody jakby ktoś dał niewidzialny sygnał.
I chyba zaczynam rozumieć ludzi, którzy potrafią godzinami patrzeć w niebo z lornetką ;)

I don’t really know birds. I can identify maybe a few… and I still confuse geese with other things that also look like geese.
But lately it feels like wherever I go — they’re already there.
Circling above the marshes, hiding in the reeds, suddenly lifting off the water as if someone gave a silent signal.

And I think I’m slowly starting to understand people who can spend hours staring at the sky through binoculars ;)

Kwietniowy poranek w Białym Grądzie. Jeszcze chłodno, jeszcze cicho, jeszcze wszystko trochę śpi pod mgłą. To są te krót...
12/05/2026

Kwietniowy poranek w Białym Grądzie. Jeszcze chłodno, jeszcze cicho, jeszcze wszystko trochę śpi pod mgłą. To są te krótkie momenty, kiedy Biebrza bardziej szepcze niż pokazuje.

An April morning in Biały Grąd. Still cold, still quiet, still half asleep under the mist.
These are the short moments when the Biebrza valley whispers more than it reveals.

Biebrza nie musi niczego udowadniać.Nie krzyczy kolorami, nie buduje wielkich form.Po prostu jest. Cisza, trzciny, zimna...
09/05/2026

Biebrza nie musi niczego udowadniać.
Nie krzyczy kolorami, nie buduje wielkich form.
Po prostu jest. Cisza, trzciny, zimna woda i światło, które wieczorem robi całą robotę. I chyba właśnie za to lubię to miejsce najbardziej. :)

Biebrza doesn’t need to impress anyone.
No dramatic mountains, no spectacular landmarks.
Just silence, reeds, cold water and evening light quietly doing its thing.
And honestly, that’s probably why I like this place so much. :)

Pieniny i poranne mgły. Relacja toksyczna — obiecuję sobie, że tym razem będzie inaczej, a potem znowu wstaję o 4 rano i...
06/05/2026

Pieniny i poranne mgły. Relacja toksyczna — obiecuję sobie, że tym razem będzie inaczej, a potem znowu wstaję o 4 rano i jadę za nimi pół Polski. :))))

Pieniny and morning fog. A toxic relationship — every time I promise myself it’s the last dawn chase… and then I wake up at 4 a.m. and drive halfway across the country for them again.

Spokojny, prawie minimalistyczny wschód nad Biebrzą.Cisza, która nie potrzebuje nic więcej. I może tylko tyle.A calm, al...
04/05/2026

Spokojny, prawie minimalistyczny wschód nad Biebrzą.
Cisza, która nie potrzebuje nic więcej. I może tylko tyle.

A calm, almost minimalist sunrise over the Biebrza wetlands.
The kind of silence that doesn’t need anything else.

Zbyt oczywiste?Zachód, samotna brzoza, złoto wszędzie gdzie się da.Trochę tak, natura nie ma kompleksów — robi swoje i n...
29/04/2026

Zbyt oczywiste?
Zachód, samotna brzoza, złoto wszędzie gdzie się da.
Trochę tak, natura nie ma kompleksów — robi swoje i nie zastanawia się, czy to już było. A ja… no cóż, też się nie kłóciłem.

A bit too obvious?
Sunset, a lone birch, gold everywhere it can fit.
Maybe. Nature doesn’t overthink — it just delivers. And me… I didn’t argue.

Miało być cicho i minimalistycznie.Plan był prosty: trochę przestrzeni, trochę światła, trochę oddechu.Ale kaczeńce mają...
27/04/2026

Miało być cicho i minimalistycznie.
Plan był prosty: trochę przestrzeni, trochę światła, trochę oddechu.
Ale kaczeńce mają swoją agendę — i jak już zaczynają, to nie pytają o zgodę.

It was supposed to be quiet and minimal.
A bit of space, a bit of light, a bit of breathing room.
But marsh marigolds have their own agenda— and once they start, they don’t ask for permission.

Bagna Biebrzy.Porządek, którego nikt tu nie planował — a jednak jest.Rytm drzew, powtarzalność trzciny, wszystko na swoi...
25/04/2026

Bagna Biebrzy.
Porządek, którego nikt tu nie planował — a jednak jest.
Rytm drzew, powtarzalność trzciny, wszystko na swoim miejscu, bez wysiłku.
Dziwne, jak bardzo można odpocząć, patrząc na coś tak prostego.

Biebrza wetlands.
A kind of order no one designed — yet it’s there.
Rhythm of trees, repetition of reeds, everything quietly in place.
Strange how something this simple can slow you down.

Bagna Ławki. Minimalizm, który prawie sam się zrobił.Jedno drzewo, trochę trzciny i porządek, którego w naturze zwykle s...
22/04/2026

Bagna Ławki. Minimalizm, który prawie sam się zrobił.
Jedno drzewo, trochę trzciny i porządek, którego w naturze zwykle się nie spotyka.
Tym razem nawet symetria współpracowała ;)

Bagna Ławki. Minimalism that almost made itself.
One tree, some reeds, and a kind of order you rarely find in nature.
This time even symmetry decided to cooperate ;)

Pajęcze nici w wieczornym świetle na biebrzańskich bagnach.Przez większość dnia ich nie widać. A potem na chwilę wszystk...
20/04/2026

Pajęcze nici w wieczornym świetle na biebrzańskich bagnach.
Przez większość dnia ich nie widać. A potem na chwilę wszystko zaczyna świecić jak trzeba — i równie szybko znika.
Trzeba się wstrzelić. Albo pogodzić z tym, że znowu się nie udało.

Spider silk in the evening light over the Biebrza marshes. Most of the day you don’t even notice it. And then, for a brief moment, everything lines up — and disappears just as fast.
You either catch it… or accept you missed it again.

Adres

Katowice

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Rafał Pikiewicz - Photographer umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria