29/09/2024
Pewnego dnia, napisała do mnie Marysia, że od dawna marzyła o rodzinnej sesji zdjęciowej. Mówiła, że już długo się do tego zbierała, ale zawsze coś stawało na drodze - a to brak czasu, dzieci są za małe, a to remont domu. I nadszedł czas, że zdecydowała się, bo zbliżały się urodziny jej dzieci.
Spotkaliśmy się w plenerze. Początkowo dzieci czuły się nieswojo. Staś był nie do zatrzymania, a Ania była bardziej zainteresowana zabawkami niż robieniem zdjęć. Rodzice zaczęli się stresować, czy ta sesja w ogóle się uda. 🙉
Co zrobiłam?
Zaczęłam razem z dziećmi się bawić. Ania naśladowała moje ruchy a Staś zaczął śmiać się na cały głos. Zaczęliśmy skakać i biegać. Rodzice prędko dołączyli do naszej zabawy, ściskali je, podrzucali w powietrze, wysyłali całusy, spontanicznie chwytali za rączki.
W miarę upływu czasu, wszyscy zapomnieli o obiektywie. A ja dzięki temu, mogłam uchwycić autentyczne emocje i ich wzajemną relacje. 😊
Po wszystkim, Marysia powiedziała do mnie, że początkowo była zestresowana, bo chciała żeby wszystko było idealnie. Powiedziałam jej wtedy, że to właśnie te nieperfekcyjne, ale pełne naturalności chwile, były właśnie najpiękniejsze. ♥️
Kilka tygodni później odebrali gotowe zdjęcia i byli w szoku. Bo każde zdjęcie oddawało ich miłość, bliskość i radość z bycia razem.
Wtedy ta sesja przypomniała mi, że w codziennym życiu warto jest się zatrzymać i dostrzec obecny moment i docenić to, co najważniejsze - rodzinę. 🧑🧑🧒🧒🧑🧒
(Imiona zmienione)