21/07/2025
Pierwsze oficialne ultra za mną! 🏃♂️🔥 DFBG 70 km – DONE!
Mało brakowało, a w ogóle bym nie wystartował 😅 Najpierw choroba Gabrysia 2 dni przed startem postawiła cały wyjazd pod znakiem zapytania. 40 stopni gorączki to nie byle co. Potem, 30h przed startem – niespodzianka! – transport, który miał mnie dowieźć do Lądka-Zdroju z noclegu… nagle stwierdził, że nie przyjeżdża na zawody, więc nie może mnie podwieźć. A wisienka na torcie? Przy odbiorze pakietu startowego okazało się, że… wcale się nie zapisałem na bieg 😂 Rok trenowania, by na miejscu dowiedzieć się, że jestem tylko entuzjastą z zewnątrz. Na szczęście udało się wszystko ogarnąć i… wystartować 💪
Pierwsze 35 km to była przyjemność – nogi niosły, głowa spokojna, wszystko zgodnie z planem. Druga połowa? Walka. Kolano zaczęło boleć, co dało się odczuć na zbiegach, ale jeszcze nie było tragedii, a brak snu (2h w noc przed startem) dawał się we znaki na każdym podejściu. Do tego zero apetytu – bieg z uczuciem pustego żołądka przez większość trasy to nie jest przepis na komfort.
Na szczęście w Złotym Stoku uratowała mnie… zupa dyniowa. Serio – złoto w płynie! 🍲 Dała mi chwilowy zastrzyk sił.
Dwa ostatnie podejścia mnie zmasakrowały – tempo ślimacze, nogi z waty – ale na zbiegach jeszcze miałem z czego przyspieszyć i nawet kilka osób wyprzedziłem. Małe zwycięstwo!
Czas na mecie: 12:22:30
Ale wynik to tylko cyferki – najważniejsze to, że przeżyłem przygodę życia, spotkałem super ludzi i poczułem, czym jest prawdziwe ultra.
I co najważniejsze – na każdym punkcie odżywczym dodawali mi sił najlepsi kibice, jakich można sobie wymarzyć – żona Klaudia i mój dzielny syn Gabryś ❤️ To im dedykuję ten bieg.
Wrócę za rok. Silniejszy. Mądrzejszy. I... zapisany wcześniej. 😅
Jeśli jeszcze nie byliście na DFBG – polecam z całego serca. Trasa piękna, atmosfera jeszcze lepsza, a dystans dla każdego się znajdzie 🏞️
Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich