Przeoczenia

Przeoczenia Fotografia mikroświatów.

Zaczęło się od tego, że mój znajomy po obejrzeniu pierwszego z prezentowanych dzisiaj zdjęć stwierdził, że przedstawia o...
27/07/2026

Zaczęło się od tego, że mój znajomy po obejrzeniu pierwszego z prezentowanych dzisiaj zdjęć stwierdził, że przedstawia ono jego mózg.
Uznałem, że może mieć rację i poszukałem innych mózgów na swoich zdjęciach. Zauważyłem ich zadziwiająco dużo (trzeba przynać - niezwykle różnorodnych), a dzisiaj prezentuję jeszcze trzy z intencją znalezienia ich właścicieli. Proszę się przyjrzeć i jeśli rozpoznacie Państwo swoje zwoje - proszę dać znać. Pliki ze zdjęciami prześlę na mejla, zapewnię anonimowość (RODO) oraz dochowam tajemnicy medycznej. Jeśli chodzi o moj osobisty mózg, to wciąż go szukam.
P.S. Obrazy umysłów stworzyły: siarczan miedzi, sól z cytrynówką i jakieś resztki.

Rafał, Tomasz i Marta spotkali się w parku zupełnie przypadkowo. Są znajomymi. Lubią się, ale nie utrzymują ze sobą kont...
15/06/2026

Rafał, Tomasz i Marta spotkali się w parku zupełnie przypadkowo. Są znajomymi. Lubią się, ale nie utrzymują ze sobą kontaktów na co dzień. Usiedli na wolnej ławeczce pod jedynym w okolicy miłorzębem. Marta przeczesała palcami opadającą na oczy grzywkę, Rafał odruchowo poprawił okulary na nosie, a Tomek przegonił komara, który niebezpiecznie zbliżył się do jego ramienia. Takie, ot, zwykłe czynności.
- Niezbyt dużo dzisiaj spacerowiczów - zagaiła Marta.
- Chyba będzie padać, to pewnie dlatego - nawiązał Rafał.
Tomek milczał, ale po chwili dołączył do rozmowy.
- Albo większość czeka na transmisję, zaczyna się za pół godziny - powiedział.
I tak sobie nieważnie gadali i nieważnie gadali…
Musicie wiedzieć, że Rafał od kilkunastu dni czeka na wynik badania histopatologicznego wycinka płuca, a jest raczej typem pesymistycznego hipochondryka. Tomek zaś usilnie walczy o swój związek, błądząc po omacku w swoim postępowaniu i coraz mniej śpiąc. Marta żyje radością na nadchodzącą wizytę swojego brata, który jest dla niej najważniejszą osobą w życiu i nie widziała go od pięciu lat.
W tym samym czasie wzrosty średniej temperatury na świecie oraz poziomu wody w oceanach trzymają beznamiętnie swój rosnący trend. Podczas rozmowy zginęły bezpowrotnie: jedno ludzkie narzecze i jeden gatunek ssaków. Gdzieś tam spadło trzynaście bomb i wyprodukowano sto dwadzieścia tysięcy sztuk amunicji, a w Bogocie urodził się wynalazca dimantyny. Takie, ot, zwykłe wydarzenia.
P.S.1. No i nie wiem: czy trzeba tylko znać miarę, czy także warto poczuć miarę…?
P.S.2. Różne miary i miarki pokazuje ABE - środek na odciski, który po prostu robi swoje.

Wczoraj wieczorem, przed zaśnięciem długo wpatrywałem się w ten obrazek, penetrując wzrokiem jego poszczególne regiony. ...
08/06/2026

Wczoraj wieczorem, przed zaśnięciem długo wpatrywałem się w ten obrazek, penetrując wzrokiem jego poszczególne regiony. Miałem nadzieję, że ten zabieg spowoduje sny, które nie dość że będą w klimacie baśniowym, to jeszcze jakieś fajne przygody się trafią. Tego typu strategia, polegająca na intensywnym myśleniu o przyjemnych sprawach tuż przed oddaniem się w objęcia Morfeusza, przynosi czasami pożądane rezultaty: śnią mi się spływy kajakowe, kąpiele w dużych falach, dzikie, ale przyjazne zwierzęta albo takie jakieś inne zagadnienia, co to o nich nie napiszę. Niestety, tym razem nie udało się. Całą noc zapierdzielałem w ogrodzie. W dodatku nie moim. Łopata, grabie, haczka i jakieś totalnie poprzerastane do podłoża chwasty. Krety nie mające nic wspólnego z czeskim krecikiem, a raczej ze srokami, które kradną świecidełka. One kradły narzędzia, co było o tyle stresujące, że na wykonanie prac miałem wyznaczony (nie wiem przez kogo) czas. A kiedy wydawało mi się, że kończę już pracę, oglądałem się przez ramię, a tam nowe, nieprzerobione, zupełnie zachwaszczone połacie. Makabra ogrodowa…
Na dzisiejsze wpatrywanie się zamierzam przygotować sobie zdjęcie całkiem zarośniętego i zaniedbanego ogrodu. To chyba logiczne podejście do tematu…
P.S. Przyprawa do zup z lubczykiem wykreowała ten obrazek. Lubczyk to roślinka, która może rosnąć w ogrodzie, więc może to ona jest odpowiedzialna za nocne męczarnie. A przecież powinna być odpowiedzialna za zupełnie coś innego!

Dzisiaj CuSO4 spod mikroskopu. Siarczan miedzi, czyli: jeden atom miedzi, jeden atom siarki, cztery atomy tlenu i mamy g...
01/06/2026

Dzisiaj CuSO4 spod mikroskopu. Siarczan miedzi, czyli: jeden atom miedzi, jeden atom siarki, cztery atomy tlenu i mamy gotową cząsteczkę.
Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, że kiedy by wziąć pierwsze trzy litery z nazw pierwiastków tworzących wyżej wymienione atomy i połączyć je, to powstałoby słowo MIESIATLETLETLETLE? I co oznacza słowo MIESIATLETLETLETLE? I czym są tak naprawdę MIESIATLETLETLETLE? Bo ja nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Być może dlatego, że zazwyczaj miałem coś lepszego do roboty. Ale przecież może się zdarzyć, że nie będę miał i wtedy w zanadrzu będę miał MIESIATLETLETLETLE. Gdybyście byli w podobnej sytuacji - nie krępujcie się i skorzystajcie chowając sobie w zanadrza MIESIATLETLETLETLE. Nigdy nie wiadomo, czy się nie przydadzą…

Ten obrazek, jak wiele ostatnio, wykreował lekko podstarzały i nieładnie już pachnący sos sojowy. Ale przecież, jak rapo...
11/05/2026

Ten obrazek, jak wiele ostatnio, wykreował lekko podstarzały i nieładnie już pachnący sos sojowy. Ale przecież, jak rapował Łona: „to nic nie świadczy, to o niczym nie znaczy”. Myślę, że tak samo pomyślała Izabella, która napisała dzisiejszy opis do zdjęcia. Proponuję zajrzeć na profil Izabelli na fb, bo tam aż roi się od interesujących postów. Autorka przytacza ciekawostki i opinie dotyczące baaardzo różnych tematów, ale Jej ulubionym jest zdecydowanie morze. Oto wizja autorki:

Podwodny świat.
Może morze? Konkretnie Sargassowe.
W otchłannej otchłani (choć płytkiej, bo słoneczne promienie przyświecają aż miło) powoli falują gałęzatki, dla niepoznaki nazywane Caldophorami.
Wśród sargassów zagubione postaćki turystów Moai, takie trochę zgeometryzowane, zapewne ze zdziwienia nagłą a niespodziewaną minimalizacją, boć przecież niełatwo pogodzić się z konstatacją, że nasza wielkość była pozorna – a wystarczyła jedna podróż by przekonanie o niej pyfffło, aż pozostało z niego kilka banieczek powietrza pod wodą.
Ot, dola dętych wielkości 😉

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Zupełnie nie wiem, jak obronić słowa Juliana Tuwima w kont...
04/05/2026

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze.
Zupełnie nie wiem, jak obronić słowa Juliana Tuwima w kontekście dzisiejszych zdjęć, w których zupełnie nie wiadomo, o co chodzi.
No ale na wszelki wypadek: kochany sosiku sojowy, jeśli jednak jakieś pieniążki łączą się z twoimi obrazkami, to pamiętaj, że ja bardzo, bardzo cię lubię i szanuję…

Nie mogę odmówić sobie przyjemności zacytowania kolejnego fragmentu jednej z „Bajek Robotów” Stanisława Lema pt. „Biała ...
20/04/2026

Nie mogę odmówić sobie przyjemności zacytowania kolejnego fragmentu jednej z „Bajek Robotów” Stanisława Lema pt. „Biała Śmierć”:
„Aragena była planetą zabudowaną do wewnątrz; władca jej bowiem, Metameryk, który rozciągał się w płaszczyźnie równikowej na trzysta sześćdziesiąt stopni i opasywał tym sposobem swoje państwo, będąc mu nie tylko panem, ale i osłoną, pragnąc uchronić poddany sobie lud Enterytów od kosmicznego wtargnięcia, zakazał poruszania czegokolwiek, choćby najmniejszego kamyka, na powierzchni globu. (…). Ale dziesięć mil pod powierzchnią rozpościerała się strefa bujnej pracy Enterytów; drążąc macierzystą planetę, wypełniali jej wnętrze kryształowymi ogrodami i miastami ze srebra i złota; wznosili na odwrót domy, o kształtach dodekaedrów oraz ikosaedrów, a także pałace hiperboliczne, w których kopule lustrzanej mogłeś przejrzeć się, powiększony dwadzieścia tysięcy razy jak w teatrze olbrzymów (…). Systemami rurociągów tłoczyli w głąb planety światło, które filtrowali raz przez szmaragdy, raz przez diamenty, a raz przez rubiny, i dzięki temu mieli wedle woli świtanie, południe lub zmierzch różany (…). Mieli nawet własne niebo, gdzie w pajęczynach z molibdenu i wanadu jarzyły się spinele i kryształy górskie, które hodowali w ogniu.”
Dziwna sprawa: Lema wielbię od pięćdziesięciu lat z hakiem, ale teraz wielbię go jeszcze bardziej, będąc naprawdę szczęśliwym z powodu możności czytania w dowolnym momencie książek Jego autorstwa. I jeszcze jedno: kłócę się ze wszech sił z poglądami (dość częstymi), że Lem był pesymistą, mizoginem i nie lubił ludzi. To pozory - On zawsze po prostu prowokował do myślenia, które miało sprawić, że człowiek stawał się lepszy.
P.S.1. Kolejne zdjęcia sosu sojowego, co to niby mają kojarzyć się z krajobrazami Arageny są tylko pretekstem do zacytowania Staśka i zachęcenia do sięgania po Jego książki.
P.S.2. A to, że dziwna sprawa z tym potęgowaniem emocji w wieku (moim) co najmniej słusznym, to ja nie wiem o co chodzi, ale nie tylko Lema to dotyczy, więc albo jest coraz lepiej albo to już przedostatni oddech 😉.

— Jechałem wczoraj autem przez miasto, kiedy nagle zobaczyłem pikującego z naprzeciwka orła bielika. Prosto na przednią ...
06/04/2026

— Jechałem wczoraj autem przez miasto, kiedy nagle zobaczyłem pikującego z naprzeciwka orła bielika. Prosto na przednią szybę! W ostatniej chwili poderwał się i cudem uniknęliśmy kolizji! - powiedział wujek Staszek podczas rodzinnego śniadania wielkanocnego. - A potem…
Chciał ciągnąć dalej opowieść, kiedy w słowo wpadła mu ciocia Hania:
- A ja pamiętam, jak 5 lat temu, kiedy Fafik był malutki i bawił się piłeczką w ogrodzie, zaatakował go jastrząb i na pewno by go porwał gdyby nie mamusia. Przeczytaliśmy na ten temat…
W tym momencie zabrzmiał entuzjastyczny głos kuzyna Henia:
- To jeszcze nic! Jerzyki, to są dopiero bestie! Pukają się w locie! Wyobraźcie sobie, że… - Heniu zamilkł na chwilę i zapanowała lekka konsternacja. Wykorzystał to 80-letni stryj Jan, znany z bujnego onegdaj życia towarzyskiego, były bankier, któremu skojarzyło się:
- Kiedy w sześćdziesiątym czwartym, w czasie napadu na nasz bank zatrzasnęliśmy się przez nieuwagę z kasjerką Krysią w pakamerze i ktoś nagle zapukał, nic nie usłyszeliśmy! Oj to były…
- Janek, dajże spokój! Ciocia Mela zarumieniła się i pociągnęła dalej:
- A wiecie, że Helcia wyprowadziła się od Marcina? Podobno przyniósł do domu parkę szczurów i zaczął z nimi rozmawiać i one siadały mu na ramionach! I robiły takie….
- To mi przypomina pewną historię - przerwała rodzinna bigotka Ewelina. - Kiedyś, podczas procesji rezurekcyjnej, szły z nami cztery koty. Kiedy ksiądz to zauważył, zaintonował przez tubę…
Mirek, milczący do tej pory, spojrzał na zegarek i zapytał:
- A można włączyć telewizor i posłuchać wiadomości? Może już w końcu odblokowali….
I tak, w miłym nastroju upłynęła wielkanocna, uroczysta biesiada rodzinna.
P.S.1. Na zdjęciu 1 znajduje się dużo małych podobnych do siebie wzorków ułożonych przez azotan magnezu. Tylko jeden z nich został wyeksponowany, pokazując swoją dużo atrakcyjniejszą od innych postać. I chociaż eksponować nie jest trudno (trzeba do tego odrobinę empatii i ciekawości), to takie przypadki trafiają się coraz rzadziej.
P.S.2. Na zdjęciu 2 są Nemo i Bajka. One zawsze eksponowały się same 🙂.

„Dawno temu, wśród czarnego bezdroża, na biegunie galaktycznym, w samotnej wyspie gwiezdnej, był układ poszóstny; pięć j...
30/03/2026

„Dawno temu, wśród czarnego bezdroża, na biegunie galaktycznym, w samotnej wyspie gwiezdnej, był układ poszóstny; pięć jego słońc krążyło samotnie, ostatnie zaś miało planetę ze skał ogniowych, z niebem jaspisowym, a na planecie rosło w potęgę państwo Argensów, czyli Srebrzystych.
Wśród gór czarnych, na równinach białych, stały ich miasta Ilidar, Bizmalia, Sinalost, lecz najwspanialsza była stolica Srebrzystych, Eterna, w dzień jak lodowiec niebieski, w nocy jak gwiazda wypukła. Od meteorów chroniły ją mury wiszące i pełno stało w niej chryzoprazowych budowli, jasnych jak złoto, turmalinowych i odlewanych z morionu, więc czarniejszych od próżni. Najpiękniejszy był jednak pałac monarchów argenckich, podług ujemnej architektury wzniesiony, gdyż budowniczowie nie chcieli stawiać granic ani wzrokowi, ani myśli, i była to budowla urojona, matematyczna, bez stropów, dachów czy ścian. Panował z niej ród Energów nad całą planetą.”
Przytoczyłem cytat z opowiadania „Dwa Potwory” wchodzącego w skład cudnych „Bajek Robotów” Stanisława Lema.
Dzisiejsze zdjęcia mikrokryształów jakoś mi się skojarzyły z miejscem akcji utworu.
A wiecie Państwo, że „Bajki Robotów” to lektura dla klas szóstych w podstawówce? Chyba chciałbym poprowadzić lekcję na jej temat i pogadać z dzieciakami na temat pałacu urojonego, podług ujemnej architektury wzniesionego… :)

Lubię ten stan, kiedy czuję, że czeka mnie wielka przygoda z książką. Nie zdarza się to często, bo chociaż czytam dużo i...
23/03/2026

Lubię ten stan, kiedy czuję, że czeka mnie wielka przygoda z książką. Nie zdarza się to często, bo chociaż czytam dużo i uwielbiam to robić, ale tak oczekiwania, jak i ich spełnienia bywają różne.
Teraz, poczytując serię kryminało-thrillerów Przemysława Piotrowskiego z komisarzem Igorem Brudnym (świetne) i równolegle zaglądając do Lema (bo bez niego trudno jest żyć), celebruję rozpoczęcie lektury, o której poniżej.
Jej autorem jest Russell Hoban, na którego trafiłem za sprawą tłumacza Michała Kłobukowskiego, który przełożył piękną, aczkolwiek chyba kompletnie niedocenianą książkę pt. „Żółwi dziennik”. Kompas pana Michała dla mnie wskazuje zawsze atrakcyjny kierunek i jeszcze nigdy się na nim nie zawiodłem.
Tym razem czekam na książkę Russella Hobana pt. „Riddley Walker”. Jest to powieść postapokaliptyczna, w której narratorem jest 12-letni chłopiec. Rzecz dzieje się w bardzo dalekiej przyszłości. Obowiązujący wtedy język, jak wiele innych rzeczy, zmienił się. Na gorsze. I takim właśnie, gorszym językiem, napisana jest cała książka. Tłumaczenie, którego dokonał Piotr Siemion, na pewno stanowiło nie lada wyzwanie. Poniższy cytat z pierwszej strony książki być może sprawi, że zainteresujecie się Państwo tą pozycją, tak jak ja.
„We sam muj DzieńImienia, jakem skończył ja rokuf 12, ruszyłem ja z dzidom wrenku na szpicy po chodu i ubiłem dzika, coto chyba był ostatni dzik na Krajnych Wzgużach, takczy siak dzikuf ode dawna wogle aniwidu, tensie dopiero pszy trafił, a wiencej ich tesz jusz niema cosie spodziewać. (…) Dźgnienty zrobił to, co miał zrobić, bosie okreńcił, stanoł, zembami zadzwonił, troche sie pomiotał i prosze gotowe. Muwie ja: „Tfoja kolej dzisia, moja kiedy ińdziej”. (…) Szystko to było jakieś głupowate.”.
A’propos ostatniego, zacytowanego zdania: ostatnio, usiłuję robić zdjęcia z pomocą mikroskopu, ale w tymże brakuje okularów, bo się serwisują. Szystko jest tedy całkiem głupowate, jako i foto grafja coto beznich cykłem. Noale cykłem, to pokazywam, a pszyprawa dozóp robisfoje.

Adres

Ulica Starowiejska 33
Szczecin
71-220

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Przeoczenia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Przeoczenia:

Skróty

Udostępnij

Kategoria