14/02/2026
Nie zliczę, ile razy zaczynałam ten post. Powinnam się cieszyć, że ten rok zaraz minie, bo żaden inny od 1988 nie doświadczył mnie tak dotkliwie. Ostatecznie wychodzę z niego zwycięsko: żyję, urodziłam cudną i zdrową (sic!) córeczkę, jestem mamą dwóch pięknych osób. Zainwestowałam też w przyjaźń i zmieniłam wiele planów. Napisałam kilka książek (wczoraj wysłałam do redakcji kolejną), a w tym roku debiutowałam poetycko tomem „Czego nie powiem swojej córce”, którego wydanie mnie zachwyca. Ukazała się także moja pierwsza gra „Mam słowo” i od razu zdobyła wyróżnienia w konkursie Zabawka Roku. Był autorski podcast dla Polskiego Radia „Matura po godzinach”. Było wiele konferencji, spotkań autorskich, wypowiedzi medialnych, czy artykułów. W Zespole mam wspaniałe nauczycielki (i nauczyciela). Kolejny rok są ze mną Stefa, Janek, Kamil, Justyna i to dzięki nim mam motywację do pracy.
Jednak w tym roku było też tyle zła. Tyle stresu. Tyle rozpaczy i lęku o dziecko. Tyle razy stałam nad przepaścią, że dziś jestem po prostu zmęczona życiem. Jeśli 2026 nie przyniesie mi radości, to go dopadnę i mu nakopię. Chcę wzrastać, rozwijać się i móc cieszyć ludźmi, światem, a przede wszystkim własnymi dziećmi. Nic więcej mnie już nie obchodzi. Chcę od życia radości i serdecznych ludzi wokół, bo to niepojęte, jak bardzo jedni drugich potrafią skrzywdzić. Życzę tego Wam i sobie, byśmy w nowym roku byli dla siebie dobrzy i potrafili brać życie we własne ręce, a przy tym cieszyć się porankami jak dzieci - i to nie tylko w Nowy Rok.
Kończę ten 2025 zdjęciem w negliżu, bo właśnie tak się przed Wami otwieram. Zdjęciem zrobionym przez Emilię Lyon . Dzięki niej byłam boginią. Chwilę po tej sesji trafiłam do szpitala.
A na zakończenie ostatni wiersz z mojego debiutanckiego tomu. Jest dla mnie bardzo ważny.
gniew
– to on mnie prowadzi
pług na jakośtobędzie
sprawia
że chcę rodzić córki
moje Mojry
boginie losu
panie życia i śmierci