Fenpage

Fenpage O, cześć, to jest Fenpage - strona, którą zmontował fotoamator, Tomasz Fenske. Rozgość się, wyciągnij nogi i powiedz, co ci się podoba, a co trochę mniej.

Trafić na porządną, śnieżną zawieruchę to niełatwa sprawa.Najgorzej, kiedy płatki są a małe i ledwo je widać, gdy opadaj...
19/01/2018

Trafić na porządną, śnieżną zawieruchę to niełatwa sprawa.

Najgorzej, kiedy płatki są a małe i ledwo je widać, gdy opadają; żadna z nich wtedy frajda. Za duży mróz wcale zimie nie sprzyja. Nie zachęca w każdym razie, by ją lepiej poznać.

Co innego, gdy jest odpowiednio ciepło, na granicy topnienia. Płatki są wtedy lepkie i mają swój ciężar. Taka zima potrafi być przyjacielem.

A jeśli mimo wszystko chłodny wiatr jest zbyt przejmujący, zawsze można znaleźć oazę ciepła.

Warszawa, 19 stycznia 2018.

Racjonalny umysł, a wierzy w głupie znaki. I jeszcze głupsze zbiegi okoliczności. W klucze, które znikają, w dźwięki, kt...
01/12/2017

Racjonalny umysł, a wierzy w głupie znaki. I jeszcze głupsze zbiegi okoliczności. W klucze, które znikają, w dźwięki, które sugerują, w światła, które przekonują.

Idzie więc taki przez noc na spotkanie z duchami. I wywołuje je cierpliwie, tęsknie i... niepotrzebnie.

Koniec końców, ducha też można czasem przestraszyć.

16 października, Warszawa.

- Czemu robisz zdjęcie? - Nie wiem - zrobił nieokreślony ruch ręką - temu. Coś w tym jest. - Dwadzieścia lat tu mieszkam...
14/11/2017

- Czemu robisz zdjęcie?
- Nie wiem - zrobił nieokreślony ruch ręką - temu. Coś w tym jest.
- Dwadzieścia lat tu mieszkam i nie widzę niczego specjalnego.
- Może właśnie dlatego.

30 września, Rybnik.

Po którymś kolejnym Marszu Niepodległości nie mogę się pozbyć wrażenia, że to nie jeden pochód, ale pięć-sześć marszów, ...
11/11/2017

Po którymś kolejnym Marszu Niepodległości nie mogę się pozbyć wrażenia, że to nie jeden pochód, ale pięć-sześć marszów, idących jeden za drugim, złożonych z zupełnie innych ludzi. I chociaż wszyscy co do zasady są bardziej konserwatywni i prawicowi, niż mniej, to wachlarz haseł i rozpiętość nastrojów jest olbrzymia.

Idąc na czele pochodu można nie wierzyć, co się dzieje na jego tyłach. I odwrotnie - wytwarzając sobie obraz oparty tylko na tym, co z tyłu czy z boku - gdzie swobodnie hasają nabuzowani kibole w kominiarkach czy pijani chuligani z rozbitymi nosami - może być trudno uwierzyć, że z przodu idą rekonstruktorzy armii Hallera, rodziny z dziećmi czy facet w zbroi husarskiej (bo i tak bywało).

Daleki jestem od sympatyzowania z większością uczestników Marszu Niepodległości, natomiast myślę, że dla każdego człowieka, którego stać na odrobinę dystansu i refleksji, ten pochód to niebywałe zjawisko.

I bardzo trudno jest je jednoznacznie ocenić.

"Jesteś człowiecze kamykiem ciśniętym w czeluść, gap się na siebie, nic więcej"- Jerzy PilchKościół Santa Maria dell'Ora...
31/10/2017

"Jesteś człowiecze kamykiem ciśniętym w czeluść, gap się na siebie, nic więcej"

- Jerzy Pilch

Kościół Santa Maria dell'Orazione de Morte, marzec 2017, Rzym.

W życiu większości ludzi przychodzi taki moment, kiedy zamiast siadać z tyłu, by dokazywać, wybierają ostatnie miejsca, ...
26/10/2017

W życiu większości ludzi przychodzi taki moment, kiedy zamiast siadać z tyłu, by dokazywać, wybierają ostatnie miejsca, by się wreszcie wyspać.

26 października, Warszawa.

Stare domy starzeją się z przedwojenną godnością.Kiedy młodsze budownictwo sypie się, obnażając pustkę, ponad stuletnie ...
25/10/2017

Stare domy starzeją się z przedwojenną godnością.

Kiedy młodsze budownictwo sypie się, obnażając pustkę, ponad stuletnie kamienice przysiadają i nabierają zmarszczek, zachowując dawne maniery.

Wiesz, o czym mówię. Odwiedzasz stary blok i doświadczasz trywialnej tymczasowości. Obcujesz z dzieckiem boomu lat siedemdziesiątych: ono nie miało być indywidualistą, nie miało być źródłem dumy; ono miało rolę do spełnienia. Tu nikt na ciebie nie czeka.

Gdy odwiedzasz stary dom z drewna i kamienia jest inaczej. Musisz liczyć się z tym, że gospodarz wyjdzie ci na przeciw. Poda ci dłoń jednocześnie wyżłobioną i gładką, kruchą i zarazem mocną w chwycie. Skrzypiącym głosem wyszepcze ci na ucho swoją historię, czasem - jak to u staruszków - czy tego chcesz, czy nie. Będziesz wychodził, a jeszcze cię zatrzyma; zdrap farbę ze ściany - mruknie przewrotnie - może odkryjesz stuletni obraz.

W latach młodości niejeden blok pysznił się swoją powierzchownością, podążał za modą, próbował imitować elegancję. Taki jestem nowoczesny, taki zadbany, taki mam ogródek.
Z wiekiem jednak to zanika.

Stary dom do dziś nosi kwiaty w butonierce.

Ulica Mariacka, 28 września, Katowice.

"Transformers"Nie wiedziałem, że Michael Bay kręci w Warszawie nowy film. Chyba ktoś powinien mu powiedzieć, że trochę s...
10/10/2017

"Transformers"

Nie wiedziałem, że Michael Bay kręci w Warszawie nowy film. Chyba ktoś powinien mu powiedzieć, że trochę się zapędził.

Świętokrzyska, 10 października.

Są i takie poranki w życiu mężczyzny.Aleja Solidarności, 24 września 2017, godzina 7.47.
25/09/2017

Są i takie poranki w życiu mężczyzny.

Aleja Solidarności, 24 września 2017, godzina 7.47.

"Dzień targowy"Lubię okolice Hal Mirowskich. W zasadzie powinienem napisać: Hali Mirowskiej i Hali Gwardii, ale przyjęło...
09/09/2017

"Dzień targowy"

Lubię okolice Hal Mirowskich. W zasadzie powinienem napisać: Hali Mirowskiej i Hali Gwardii, ale przyjęło się, że nazwy pierwszej używa się w liczbie mnogiej w odniesieniu do obu bliźniaczych obiektów. To się może niebawem zmienić, bo trwają ostatnie przymiarki przed otwarciem Hali Gwardii po wycofaniu się supermarketu z głównej części budynku. Ma się w niej znaleźć bar mleczny, kilka restauracji z kuchniami świata, kolejne punkty znanych, hipsterskich knajpek i modny targ warzywny. Możliwe, że bardziej zaniedbana z hal odzyska blask i dorobi się nowej, silnej tożsamości.

Ale ja nie o tym.

W okolicy Hali frapuje mnie to, że praktycznie zawsze można tu spotkać towarzystwo różnego autoramentu i proweniencji handlujące wszystkim, czym tylko się da. Młodzi i starzy stoją z jajkami i grzybami. Osobliwi staruszkowie wyprzedają pamiątki i bibeloty. Śniadzi panowie i kobiety o cygańskiej urodzie proponują tkaniny i pościele. Ktoś ma kalafiora, ktoś stare buty. To jednak pojedyncze osoby. Na co dzień.

Bo są jeszcze weekendy.

W soboty i w niedziele obok hal kwitnie drobne kupiectwo. Było tu przed laty, dzielnie trzyma się i w XXI wieku. Na rozłożonych na chodniku ręcznikach i kocach można znaleźć wszystko: chińską tandetę, wytarte medale, elektroniczne rupiecie, książkowe rarytasy w różnych językach, kasety i płyty zapomnianych muzyków, fascynujące, przedwojenne zastawy kuchenne, peerelowskie zestawy kawowe o fantazyjnych kształtach (mój ostatni faworyt to ceramiczny dzbanek do kawy i takież filiżanki w kształcie kogutów), domowe przetwory i suszone smakołyki, setki ubrań i dodatków, pojedyncze buty, futra trochę prawdziwe, a trochę jednak nie, stare radia i radyjka, święte obrazki i nieświętą pornografię. Wszystko za grosze i o wszystko można się jeszcze targować.

Zwykle nie ma tam niczego, czasem można trafić na perłę. A i targowisko musi piastować pewne szczególne miejsce w zbiorowej, warszawskiej wyobraźni, skoro kelner podejrzany o kradzież "Gęsiarki" Kochanowskiego z Pałacu Prezydenckiego wyjaśniał w prokuraturze, że kupił obraz nie gdzie indziej, lecz właśnie przy Hali Mirowskiej, od przypadkowego handlarza, rzekomo za sto złotych. Prawie na pewno kłamał, ale...

Zastanawiam się jak długo ten nieformalny jarmark będzie trwał. Na razie jego obecności sprzyja gwarne, legalne targowisko w hali tuż za płotem. Ale co jeśli bliźniaczy obiekt, Hala Gwardii, zamieni się w modne, wymuskane centrum kulinarno-kulturalne? Co jeśli brudne i chaotyczne, jarmarczne towarzystwo będzie kłuło delikatne oczy wychowane na Instagramie i nawykłe do uporządkowanego, wysokonasyconego full HD?

Kiedyś zapewne nie będę mieszkał już w tej okolicy. Mam jednak nadzieję, że targowisko zostanie tu dłużej, niż ja.

Niezależnie od tego, kto wyprowadzi się pierwszy, będzie mi go brakowało.

Plac Mirowski, 9 września 2017.

"Benzynowy Wrzesień"Wrzesień uderzył z całą mocą ewidentnie inspirując się listopadem i postanowił bardzo dobitnie uświa...
07/09/2017

"Benzynowy Wrzesień"

Wrzesień uderzył z całą mocą ewidentnie inspirując się listopadem i postanowił bardzo dobitnie uświadomić nam, że wakacje się skończyły.

Znużenie deszczową aurą jest, oczywiście, naturalne. Konieczność zrzucenia skóry pachnącej piaskiem, solą i słońcem i przywdziania tej drugiej, grubszej, tej, która wonieje wilgocią, ziemią i liśćmi tak szybko, tak bezpardonowo, bez ostrzeżenia, ma w sobie coś z gwałtu zadawanego pojmowaniu pór roku.

Zareagować można na to jednak dwojako.

Możemy patrzeć na gnające po szybach krople, wcześniej zasuwać zasłony, rolety czy żaluzje i pytać: ile jeszcze będzie padać.

Możemy też wyjść zaciągnąć się deszczem i popatrzeć, jak wcześniejszy zmrok maluje na wybłyszczonym bruku tęczowe wzory, niby od długich pociągnięć pędzlem nurzanym w benzynie.

I sięgnąć po telefon.

Ząbkowska, 5 września 2017.

"Kultura przysiadania"Mam wrażenie, że my, Polacy, mamy problem z przysiadaniem się. Ławka w parku, stolik w barze, miej...
24/08/2017

"Kultura przysiadania"

Mam wrażenie, że my, Polacy, mamy problem z przysiadaniem się. Ławka w parku, stolik w barze, miejsce w autobusie.
Mamy z tym jakiś kłopot.

Oczywiście problemu nie ma, kiedy chodzi o obserwowanie jakiegoś spektaklu. Jeśli gdzieś odbywa się demonstracja, jeśli w knajpie trwa artystyczna improwizacja, jeśli ktoś gra gdzieś przy fontannie - wtedy okej, wtedy siadamy obok siebie na czymkolwiek, jakby świadomość zainteresowania tym samym była niczym rozpuszczone w powietrzu, ciche przyzwolenie.

Ale w innych okolicznościach radzimy sobie dużo gorzej.

W zatłoczonym, azjatyckim fast foodzie często będziemy stali w kolejce, aż zwolni się czteroosobowy stolik zajmowany przez tylko jednego człowieka. Chcąc poczytać książkę w parku przejdziemy obok szeregu długich ławek tylko dlatego, że na jednym z ich krańców ktoś siedzi. W autobusie usiądziemy na miejscu od przejścia, żeby zabezpieczyć na potrzeby swojej przestrzeni również fotel obok.

Czy tylko my tak robimy? Nie, oczywiście, że nie. Mam jednak wrażenie, że zdarza nam się to częściej.

Dlaczego? Zastanawiam się.

Czasem myślę, że mamy jako naród pewien lęk przed publiczną interakcją. Uwarunkowany wielopokoleniową niepewnością tego, kim jest człowiek obok. Czy to nie ten sąsiad, co za kartkę na pralkę podpierdolił kolegę z klatki obok, czy to nie fałszywa, esbecka szuja, czy to nie przyczajony wróg z czasów stalinizmu, okupacji, stulecia zaborów.

Zrobiono kiedyś eksperyment, podczas którego narażano myszy na nieprzyjemny bodziec powiązany z zapachem wiśni. W krótkim czasie myszy zaczęły odczuwać lęk gdy tylko ten aromat pojawiał się w powietrzu.

Potomstwo tych myszek też odczuwało niepokój gdy rozpylano zapach wiśni, chociaż nigdy nie było wystawione na działanie przykrego bodźca.

Może jest w nas jakiś genetyczny lęk, warunkowany biologicznie dystans do nieznajomego, który pozostaje wrogiem dopóki nie udowodni, że jest inaczej.

Może zagadnięci jesteśmy bezbronni, bo lata komuny zaimpregnowały nas na okoliczność konieczności mierzenia się ze small talkiem: czego chce ten człowiek, o co mu chodzi, lepiej będę trzymał portfel blisko i rozejrzę się wokół.

Wydaje mi się, że to zaimpregnowanie skutecznie potrafią ignorować głównie osoby starsze. Niewykluczone, że dziesiątki lat w nogach i krzyżu sprawiają, że nie ma sensu wybrzydzać, ławka to ławka, miejsce to miejsce, człowiek to człowiek.

Może starość sprawia, że łakniemy jakiegokolwiek kontaktu, czyjejś obecności, choćby milczącego sąsiedztwa.

Prawdą jest, że nigdy nie wiemy, do kogo się dosiadamy albo kto dosiada się do nas. Jest w tym jednak jakaś szansa na nowe, jakaś szansa na opowieść, może na przygodę. Tam, gdzie w zasięgu ręki czy ucha pojawia się inny człowiek, wszystko może się zmienić.

Krakowskie Przedmieście, 22 sierpnia, Warszawa.

Adres

Warsaw

Telefon

531916818

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fenpage umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Fenpage:

Udostępnij

Kategoria