LangeL To widać na tym profilu.

— Jako fototerapeutka: działam w obszarze terapii poprzez fotografię. Nie narzucajmy sobie niczego — dzięki!

© 2010-2025 LangeL - Łucja Lange
[fototerapeutka, naukowczyni i edukatorka w obszarze tematycznym straty (tanatologia) oraz relacji międzygatunkowych]

Wszelkie prawa zastrzeżone. W czym mogę pomóc?

— Jako osoba: promuję świadome adopcje zwierząt, weganizm i dietę roślinną opartą także na dzikich roślinach jadalnych, różnorodność społeczną, neuroróżnorodność ze szczególnym uwzględnieniem ADHD,

OCD i spektrum, inności wszelakie. Stosuję fotografię i dramę jako narzędzia pomocne w żałobie (i nie tylko). Wykonuję fotografie pre- i postmortem (szczególnie te dotyczące dzieci oraz osób zwierzęcych). Sesja premortem to taka, kiedy już wiadomo, że ktoś umiera, ale chcemy mieć z tą osobą ostatnie zdjęcia. To tak zwane upamiętnienie.

— Jako tanatolożka: w obszarze wsparcia, gdy pojawia się śmierć, mogę pomóc jako świecka celebrantka. Mogę przygotować spersonalizowane pożegnanie dla bliskich ludzkich lub nie-ludzkich.

— Jako psycholożka zwierzęca: wspieram zwierzęta po traumatycznych doświadczeniach. Pomagam tym samym ich opiekunkom i opiekunom lepiej zrozumieć problemy, z jakimi konfrontują się ich podopieczne i podopieczni.

— Jako rośliniara: dla własnej higieny psychicznej hoduję różne rośliny (na balkonie i w domu).

— Jako edukatorka: angażuję się w działania pomocowe i edukacyjne (związane z relacjami międzygatunkowymi, śmiercią i żałobą lub ogólnie stratą). Stąd czasami pojawiam się z różnymi warsztatami, wykładami lub jako gościni paneli dyskusyjnych... Organizuję prywatnie (a czasami publicznie) "Kolacje do Śmierci" (Let's Talk Death Over Dinner, Kolacje ze śmiercią, Porozmawiajmy o śmierci przy kolacji), akademickie i szkolne Death Café oraz PogaDUCHY przy kawie (alternatywę do Death Café). Organizuję też kręgi żałoby (po osobach zwierzęcych, po stratach samobójczych, po poronieniach, otwarte, żałoby klimatycznej/ekologicznej, dla osób LGBTQ+).

— Jako naukowczyni: prowadzę badania o tematyce dotyczącej straty — chorowania, umierania, śmierci i żałoby (po bytach ludzkich i nie-ludzkich). Wśród rzeczy, które robię zawodowo, jest nauczanie młodych dorosłych i dorosłych – stąd zajęcia akademickie w zakresie różnorodności, socjologii śmierci i żałoby, socjologii relacji międzygatunkowych oraz społecznych aspektów bezdomności i inne. Wydaję fajne teksty innych (szczególnie moich osób studenckich oraz to, co mnie urzecze) a czasami też i swoje... Te drugie częściej „u innych”.


____________________
Zachęcam do obserwowania (i dzielenia się przemyśleniami...) Uprzedzam jednak, że z premedytacją blokuję chamstwo i traktowanie innych z góry. Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nikt nie ma prawa do przekonywania innych do zmiany ich przekonań — niech czas pokazuje, co jest "prawdą", co jest "właściwe" dla danej jednostki lub zbiorowości. Poza tym — to jest mój kawałek przestrzeni, jeśli nie podoba się komuś mój światopogląd, zawsze można odpuścić sobie obserwowanie. Jeżeli jest z tym problem – ułatwiam poprzez blokowanie.

Coś w tym jest…I jest to strasznie głupie…
01/12/2025

Coś w tym jest…
I jest to strasznie głupie…

The Norwegian singer speaks about how social media has ruined our capacity for empathy, and how she deals with her neurodivergence

Zostawię to tutaj.To taki temat, który jakiś czas temu pojawił się w akademii w kontekście tego, jak robimy i czy robimy...
30/11/2025

Zostawię to tutaj.

To taki temat, który jakiś czas temu pojawił się w akademii w kontekście tego, jak robimy i czy robimy coś z osobami studenckimi, które nam zagrażają.
Od lat raczej nic lub niewiele.
Ale… mamy alarmy w salach od tego roku… nie zawsze w dobrych miejscach.

 

Dziwi, że kogoś to dziwi i nie jest dla kogoś normalne…
30/11/2025

Dziwi, że kogoś to dziwi i nie jest dla kogoś normalne…

Jak mówi ekspert, wygląd cielesny nie podlega regulacji, a włosy czy kolczyki nie są „przepisowe” ani „nieprzepisowe” — są po prostu prywatne

Uczmy się kochać świat…Jutro będzie inny…
29/11/2025

Uczmy się kochać świat…
Jutro będzie inny…

News na dziś…Możecie kupić już moją książkę.Smacznego!
28/11/2025

News na dziś…
Możecie kupić już moją książkę.
Smacznego!

O…
27/11/2025

O…

Wiedzieliście, że Marzena Erm zmarła? A taka młoda była 😭Czytałam ją, kibicowałam od tylu lat… To niepowetowana strata dla polskiej sceny grafomańskiej. Spieszmy się kochać ludzi... [*] 😓

Historia jest prosta: wpisałam w Google swoje imię i nazwisko, a w podpowiedziach pojawiła się fraza „Marzena Erm czy żyję”. Nie „czy żyje”, tylko „czy żyję”, jakby to było pytanie, które powinnam zadać sobie sama, stojąc przed lustrem w szlafroku z resztką wczorajszego makijażu. Wyszukiwarka zapragnęła zasiać we mnie subtelną ontologiczną panikę i wątpliwość co do mojego stanu skupienia (jeszcze ciało czy już proch?) albo zadać mi pytanie z rodzaju tych zadawanych przez kołczów przebudzenia duchowego: żyjesz czy tylko egzystujesz? Oczami wyobraźni widziałam piramidkę z dłoni i słyszałam tę krępującą, sztucznie wydłużoną pauzę po pytaniu, które miało mnie skłonić do refleksji.

Czy jakoś wstrząsnęło mną to, że najczęściej wyszukiwaną frazą sparowaną z moim imieniem i nazwiskiem jest pytanie o to, czy żyję? Nie. Bo żeby sprawdzić, czy ktoś żyje, trzeba go najpierw przywołać w myśli, a to, proszę Państwa, jest już formą troski. Co innego, gdybym miała opryszczkę zamiast raka — wtedy taka sugestia frazy faktycznie uniosłaby mi brew i to tak, że dotknęłaby sufitu.

Tak więc kliknęłam w „Marzena Erm czy żyję” i tu zaczyna się część surrealistyczna – AI poinformowało mnie, że nie żyję. Tymczasem ja dziś wstałam tylko trochę później. Owszem, czytanie własnego nekrologu to doświadczenie osobliwe. Pewnie kiedyś – oby później niż prędzej – taki się pojawi, ale na Boga, niech AI nie wyprzedza faktów. Póki co jednak bawi mnie to nieprzyzwoicie, więc dla porządku informuję rozczarowane panny, wdówki i rozwódki: mój mąż nie owdowiał 🤫

Jak się to się stało, że umarłam? AI zebrał rozsypane fragmenty informacji o mnie, poskładał je w najbardziej logiczną dla siebie całość i wyciągnął wniosek: „Marzena Erm nie żyje”. Bo AI, jeśli coś znajdzie — powtórzy; jeśli nie znajdzie — dopowie; a jeśli dopowie — zrobi to zrobi to tak, aby użytkownik miał nieoparte wrażenie, że ma do czynienia z faktami.

Ten post powstał w ramach Instrukcji Obsługi Kryzysu, bo czasem największy kryzys to ten informacyjny. A napisała go Marzena Erm.

Kolejna 💀
27/11/2025

Kolejna 💀

Fashion designer Pam Hogg (1959-2025). Worked with Paula Yates, Siouxsie Sioux and Debbie Harry. Pic: Jake Walters

Rok temu powstał tekst, który zapoczątkował moje badania. Jedni go nie chcieli, inni go opublikowali. Normalna sprawa w ...
27/11/2025

Rok temu powstał tekst, który zapoczątkował moje badania. Jedni go nie chcieli, inni go opublikowali. Normalna sprawa w świecie nauki.
Tekst stworzyłyśmy we trzy, by pokazać różne aspekty tego tematu, również ten aplikacyjny. Dziękuję i za współpracę nad tym tekstem.
A osoby zainteresowane odsyłam do świeżego numeru Władzy Sądzenia, bo tekst jest jak zwykle w otwartym dostępie.

Po dłuższej chwili jest… on… tekst na temat żałoby w miejscu pracy. Powstał rok temu przy okazji mojej mobilizacji do ro...
27/11/2025

Po dłuższej chwili jest… on… tekst na temat żałoby w miejscu pracy. Powstał rok temu przy okazji mojej mobilizacji do robienia badań na ten temat.

Dzieło wspólne. Dziękuję współautorkom za wytrwałość i cierpliwość.

Częstujcie się! Podawajcie dalej. Nieście wieść do zainteresowanych.

Wprowadzenie do tematu grup wrażliwych w miejscu pracy w kontekście straty Autor Łucja Lange Instytut Socjologii, Uniwersytet Łódzki https://orcid.org/0000-0002-2676-1022 Urszula Tokarczyk-Bar Zakład Metodologii Nauk o Edukacji, Wydział Studiów Edukacyjnych, Uniwersytet im. Adama Micki...

Wow… niskich lotów zemsta.Mam nadzieję, że osoby pracujące w Domu Górnika stracą pracę, bo ewidentnie się do jej wykonyw...
27/11/2025

Wow… niskich lotów zemsta.
Mam nadzieję, że osoby pracujące w Domu Górnika stracą pracę, bo ewidentnie się do jej wykonywania nie nadają.

Nawet nie wiem, jak Wam to napisać…

Od kilku dni szukamy kawalerki dla Pana Jurka.
Chcemy opłacić ją z góry aż do końca kwietnia.
I naprawdę rozumiem osoby, które boją się wynająć mieszkanie komuś, kto doświadczył bezdomności to jest ludzki strach. I okej. Naprawdę to rozumiem.

Ale wczoraj wydarzyło się coś, co zniszczyło mnie od środka.

Zdecydowaliśmy się wynająć pokój w Domu Górnika w Sosnowcu.
Pokoje wolne są, wszystko dogadane, można zapłacić za pół roku z góry.
Już miałem dostać numer konta.

A w ostatniej chwili przyszła odmowa.

I teraz uważajcie, bo powód jest tak absurdalny, że aż trudno w to uwierzyć.
Czytajcie do końca.

Napisali w mailu, że „po rozmowie z personelem nie chcą wiązać się z osobami, o których mało wiedzą”.
Tylko pytam: a o kim wiedzą więcej? O kimkolwiek?
Cała historia Pana Jurka jest u mnie opisana od A do Z.
Nie pije. Nie stwarza problemów. Wychodzi ze szpitala i jest w dobrej kondycji.

Dodali jeszcze, że „mają dużo osób problematycznych i nie chcą, żeby było ich więcej”.
Ale skąd pomysł, że on jest problematyczny?
Bo stracił dom?
To jest powód, by człowiekowi odmówić dachu nad głową?

I wtedy dostaliśmy wiadomość, która wszystko wyjaśniła.
Koleżanka wspomniała im przez telefon, że to ja będę robił płatność.

I nagle wszystko zaczęło się sypać.
W ostatnim mailu napisali, że… blokują pokoje przez moją osobę.

Dlaczego?

Bo rok temu pomogłem Panu Witoldowi.

Pan Witold to niedowidzący starszy człowiek, który został okradziony i wyrzucony z pokoju w domu Górnika, nie miał jak zapłacić za pokój.
Pojechałem do niego w środku nocy, kupiłem ciepły posiłek, zawieźliśmy go do ogrzewalni, potem do ośrodka.
Po zabiegu na jaskrę dostał miejsce w DPS-ie. Dziś żyje jak człowiek.

I wiecie, dlaczego Dom Górnika postanowił teraz zablokować swoje pokoje dla Pana JURKA?

Bo wtedy miałem czelność do nich zadzwonić i zapytać:
kto go okradł?
dlaczego wyrzucając go z pokoju nie zadzwonili do MOPSu, do mnie, do kogokolwiek?
Przecież można było mu pomóc, zanim wylądował na bruku.
Jeszcze bez jedzenia i bez sprawnego wzroku, widział sama ciemność..

To wszystko.
To była zwykła rozmowa z empatii żeby następnym razem postąpili inaczej.

I dziś, po roku, mszczą się… nie na mnie.
Na człowieku, który potrzebuje pomocy.

Od wczoraj mają wyłączone telefony.
W mailu napisali, że „wydano im negatywną opinię za Pana Witolda”. Nie!

Opinię wydaliście sobie sami wtedy u mnie, a teraz robicie to na oczach pół Polski.
Opinię o swoim człowieczeństwie.

Poniżej wrzucam zdjęcie Pana Witolda jak wyglądał wtedy, a jak wygląda dziś, kiedy odzyskał życie. Kiedy razem daliśmy mu drugą szanse.
Warto pomagać takim ludziom.

A Was proszę o pomoc w znalezieniu pokoju dla Pana Jurka.
On również zasługuje na drugą szansę.

Na razie udało się zapewnić mu miejsce w ośrodku dla bezdomnych, ale potrzebujemy czegoś stałego.

Czegoś co pomoże mu stanąć na nogi.

Adres

Łódź

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy LangeL umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do LangeL:

Udostępnij

Kategoria

Łucja Lange

Opowiadam, prezentuję obrazki, inspiracje lub działania własne, zaprzyjaźnione bądź podziwiane. Promuję świadome adopcje zwierząt, weganizm i dietę roślinną opartą także na dzikich roślinach jadalnych, różnorodność społeczną, inności wszelakie, teksty, obrazy, działania i inspiracje. Angażuję się czasami w pomoc ludziom (ŁPP, akcje typu "ośmiorniczki dla wcześniaków"). Jestem wydawczynią i redaktorką darmowego elektronicznego czasopisma o sztuce i kulturze “Mega*Zine Lost&Found”, do publikowania w którym serdecznie zapraszam... Piszę, fotografuję (i działam w różnych materiach), gotuję... a później jem i scrolluję lub podglądam świat...

Aktualnie prowadzę badania naukowe związane z tematyką doświadczania śmierci dzieci i żałobą rodziców. Ważne słowa “opiekun”, “różnorodność”, “tolerancja” — staram się być otwarta na świat i ludzi. Nie zawsze mi to ułatwiacie...

Zachęcam do obserwowania (i dzielenia się przemyśleniami...) Uprzedzam jednak, że z premedytacją blokuję chamstwo i stupor umosłowy. Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nikt nie ma prawa do przekonywania innych do zmiany ich przekonań — niech czas pokazuje, co jest "prawdą", co jest "właściwe" dla danej jednostki lub zbiorowości. Nie narzucajmy sobie niczego — dzięki!