23/02/2025
Pewnie z pół roku nie polowałem co jest skandalem samym w sobie 🙂
Zauważyłem podczas wypraw na baseny że na polu siedzi zgraja żurawi, co to zapewne też z lenistwa im się nie chciało wylecieć do ciepłych krajów.
Wziąłem lufę i w krzaki ubiegłej niedzieli.
Plan był chytry, podejść je od strony lasu i z bliska upolować. Ale skubane tego dnia siedziały na środku pola a nie przy lesie jak kilka dni z rzędu.
Cóż było robić postawiłem auto tam gdzie zwykle mewki siadały i polowały przy drodze, Na pałach, w śniegowcach, zrobiłem podchody jak gwardzista, na wprost wroga z lufą gotową do strzału 🙂
Tyle, że one, jak zwykle nie dały się podejść bliżej jak na 200 m.
Jak coś groźnego się zbliża to zaczynają drzeć dzioby jak dźwigi portowe. Zaraz startują stadem do ucieczki.
Przysiadły z pół km dalej przy drodze polnej zarośniętej gęstymi krzakami i drzewami.
Wysiliłem nieco intelekt i wymyśliłem, że podejdę je zasłonięty krzakami i tak zrobiłem.
Niestety nie doceniłem przeciwnika bo gdy zbliżyłem się na odległość ze 200 m one w krzyk i chodu.
Usiadły sobie z powrotem na poprzednim stanowisku i dziobały resztki z pola kukurydzy :)
Jak one mnie zobaczyły?
Co się udało zrobić to oglądajcie.