11/03/2026
Pierwsza sesja po długiej przerwie. Dawno nie byłam w studio i czułam się nieco onieśmielona wracając do niego, z tymi wszystkimi lampami, modyfikatorami i statywami. Nie, żebym zapomniała jak działają - jedynie przytłaczała mnie myśl o tym, ile tego wszystkiego jest i czy sobie poradzę, czy wszystko na czas ogarnę, czy uzyskam efekt, jaki chciałam.
Nie będę bajerować, że sesja przeszła bezstresowo, bo kilka rzeczy (oczywiście) nie szło zgodnie z planem i w mojej głowie pojawiły się flashbacki z tego, jak dawniej wszystko się posypało, co dość łatwo wprowadza mnie z równowagi. Na szczęście na
swojego modela wybrałam najlepszą możliwą osobę - . Uspokajał mnie, pomagał, utwierdzał, że dam radę i dzięki niemu udało się zrobić zdjęcia, których byłam pewna, że nie zdążymy zrobić. Nie jestem w stanie wyrazić słowami, jak bardzo mnie wspiera i jak bardzo pomaga mi w rozwoju mojej pasji. Love you to the Moon and back, bear 🖤
Wahałam się, czy pisać o tym, jak bardzo stresowała mnie ta sesja. W końcu to trochę słaba preklama dla fotografa. Ale to są te trudne momenty, o których mało kto pisze, bo nie pasują do idealnego wizerunku z Instagrama, ale są prawdziwe i się dzieją. Jednakże dzięki temu wiem, że poradzę sobie następnym razem. Wystarczy wziąć kilka głębszych (oddechów) i zacisnąć poślady.
Jest to także appreciation post dla mojego wspaniałego chłopa, więc dajcie serduszko tej absolutnej gwieździe rocka 🖤
Studio: