07/08/2026
Mamy marzec 2013 roku, a ja po raz pierwszy w życiu odwiedzam miejsce, które — jak się później okaże — zapisze się w moim sercu na długie lata.
Pamiętam, że dzień był bardzo mroźny, a temperatura oscylowała gdzieś w granicach 16–18 stopni poniżej zera.
Jak na eksploratora przystało — po dotarciu na miejsce szybki rekonesans i poszukiwanie „dziury”, przez którą można byłoby dostać się do wnętrza świątyni. Na moje nieszczęście jedyną dostępną drogą okazała się wyrwa w ścianie na wysokości około dwóch metrów. Dobrze, że Bozia nie poskąpiła mi wzrostu, bo byłoby naprawdę ciężko. :)
Doskonale pamiętam chwilę, gdy znalazłem się już w środku. W sercu zapanowała euforia, a oczy chłonęły przepiękne obrazy, które to miejsce serwowało mi od pierwszych sekund.
Pora była idealna, a ja, niczym widz, obserwowałem spektakl światła, który właśnie rozgrywał się na moich oczach. Promienie słońca przeszywały wnętrze świątyni wzdłuż i wszerz. W powietrzu unosiły się drobinki kurzu, a zapach historii był niemal namacalny.
Kościół robił niesamowite wrażenie i nie bez powodu stał się dla mnie miejscem, które po dziś dzień uwielbiam i które stawiam ex aequo na pierwszym miejscu podium wraz z pałacem w Bożkowie.
Jest jednak między nimi ogromna różnica — i nie chodzi wyłącznie o charakter czy dawne przeznaczenie obu obiektów.
Kościół w Żeliszowie miał bowiem o stokroć więcej szczęścia, jeśli chodzi o ludzi, którzy wzięli za niego odpowiedzialność.
Dzięki Thinloth Korwin-Szymanowskiej oraz Wilkowi Korwinowi- Szymanowskiemu rok po roku odradza się niczym feniks z popiołów. Ogrom wykonanej pracy i serce włożone w jego renowację widać gołym okiem.
Każda kolejna wizyta pozwala mi na własne oczy zobaczyć postęp prac i obserwować, jak to niezwykłe miejsce odzyskuje dawny blask.
To naprawdę fajne uczucie być świadkiem takich zmian!
Ale do brzegu, panie, do brzegu… 😉
To będzie taki symboliczny, aczkolwiek zasłużony .
Z ogromną przyjemnością mogę się pochwalić, że jedno z moich archiwalnych zdjęć znalazło swoje miejsce we wnętrzu świątyni.
Jest mi cholernie miło i jednocześnie czuję ogromną satysfakcję, że w choćby maleńkim procenciku kawałek mojej pracy stał się częścią tkanki miejsca, które od tylu lat darzę tak wielkim sentymentem.
I chyba właśnie dlatego znaczy to dla mnie znacznie więcej niż samo powieszenie zdjęcia na ścianie.
Dziękuję Wam! ❤️
Fundacja Twoje Dziedzictwo
Świątynia Sztuki i Światła: Perła - polecam zajrzeć, a jeszcze bardziej polecam odwiedzić miejsce!