19/07/2026
"Zaraz, a gdzie reszta ekipy?" - klient rozgląda się po parkingu, jakby zaraz miał wjechać jakiś wesoły autokar pełny ludzi.
Nie ma autokaru. Jest jeden gość z plecakiem pełnym sprzętu.
Powiem coś, za co część branży polubi mnie pewnie trochę mniej: na planie reklamy dla małej firmy połowa dużej ekipy jest głównie po to, żeby faktura wyglądała "poważniej". Do dobrego materiału dla firmy na kilka osób wystarczy jeden człowiek, który ogarnia kamerę, dźwięk i montaż.
Wiem, bo tak się tego uczyłem. Pierwsze lata za kamerą to regionalna telewizja: reporter, operator i montażysta w jednej osobie. Ponad 460 filmów, 1400 wywiadów i zero ludzi, którzy robili cokolwiek za mnie.
Ten sam model przeniosłem do swojej firmy. Dla Gminy Suchy Dąb w dwa lata nakręciłem i zmontowałem ponad 40 rolek (a teraz pracuję nad serią reportaży). Sam. I dla małej firmy to zaleta: jeden kontakt od pomysłu po gotowy plik, cena bez narzutu na sztab ludzi i ktoś, kto na planie już wie, co potem chce zobaczyć w montażu.
Nie udaję, że jeden operator wystarczy zawsze. Duży event z kilkoma scenami naraz albo film z aktorami to robota na zespół i wtedy zespół dobieram. Ale przy rolce, reklamie czy relacji z kameralnego wydarzenia jedna osoba daje najlepszy stosunek kosztu do efektu.
Na blogu rozpisałem, skąd się wziął ten model, co biorę na siebie i kiedy naprawdę trzeba więcej rąk.
Robię film dla Twojej firmy sam, od pomysłu po montaż. Dlaczego jeden operator bywa lepszy niż agencja albo student? Wyjaśniam.