09/06/2026
6 lat temu zostałam równocześnie mamą i fotografem.
Gdybym wtedy wiedziała jedną rzecz,
zaoszczędziłabym sobie wiele frustracji
i dużo zimnej kawy.
Nie musisz robić wszystkiego tak, jak robią inni,
żeby zbudować coś swojego.
Po urodzeniu dzieci moje życie stało się ogromnym wyzwaniem.
I totalnym chaosem.
Miłość.
Zmęczenie.
Nieprzewidywalność.
Podczas pandemii byłam zamknięta w czterech ścianach
i czułam, że powoli znikam.
Więc wyciągnęłam stary aparat
i wyznaczyłam sobie cel:
zarobić na nowy aparat.
Fotografia stała się moim oddechem.
Czymś tylko moim.
Budowałam portfolio na rodzinie.
Pisałam pierwsze oferty.
Uczyłam się po nocach.
Dzieci nie spały.
Kawa stygnęła.
A ja próbowałam ogarnąć wszystko.
Przez dwa lata robiłam to,
co wszyscy mówili, że trzeba.
Zasięgi.
Content.
Codzienna obecność w social mediach.
I byłam coraz bardziej zmęczona.
Bo w środku czułam,
że to nie jest moja droga.
W końcu zrobiłam coś inaczej.
Zaczęłam uczyć się marketingu.
Testować reklamy.
Pierwszą puściłam w październiku 2021.
I wtedy poczułam ulgę.
Bo nagle nie musiałam krzyczeć do wszystkich.
Zaczęłam docierać do tych,
którzy naprawdę chcieli mnie usłyszeć.
Tak powstał Fotoprzedsiębiorca.
Dziś nadal uczę się godzić rozwój z macierzyństwem.
Nie mam wszystkich odpowiedzi.
Ale wiem jedno.
Szczęśliwa mama
to spokojniejsze dzieci.
A szczęśliwa kobieta
buduje lepszy biznes.
Zaobserwuj mnie, jeśli chcesz budować biznes fotograficzny po swojemu — bez presji, że musisz robić wszystko tak, jak inni.