16/06/2026
Przyznam się do czegoś.
Im dłużej fotografuję, tym mniej imponują mi idealne zdjęcia.
Naprawdę.
Coraz częściej zatrzymuję się przy takich fotografiach jak ta.
Bez udawania.
Bez przekombinowania.
Bez prób bycia kimś innym.
Kilka dni temu spotkałam się z Elą w Nowym Jorku i właśnie pracuję nad jej sesją.
Patrzę na to zdjęcie i myślę sobie, że kobiety są najpiękniejsze wtedy, kiedy przestają się poprawiać.
Kiedy na chwilę odpuszczają ocenianie siebie.
Kiedy nie zastanawiają się, czy dobrze wyszły.
Po prostu są.
I może właśnie dlatego tak lubię fotografię.
Bo czasem pozwala zobaczyć siebie trochę łagodniej.
Jestem bardzo ciekawa, co czujecie patrząc na ten kadr ❤️ Chętnie poczytam 🫶