28/07/2023
Rest In Peace & Happiness, Shuhada Sadaqat / Sinéad O’Connor...
Ten koncert, z 1991 roku (tak, szczególnie mi bliski)
z trójką geniuszy na scenie uświadomił mi kilka lat temu, że żyję w dość wyjątkowym czasie, kiedy dużo ważnych, bardzo mocnych i wartościowych rzeczy, nurtów i wydarzeń w muzyce już było. I nie wróci.
A na pewno nie w takiej formie i z takim wpływem na przeciętnego odbiorcę. Bo świat z kulturą ewoluują. I to jest ok.
Tylko problemy wciąż są te same... To był koncert wsparcia dla kurdyjskich uchodźców po 1 wojnie w Zatoce Perskiej. Pierwszy tak duży, międzynarodowy projekt (czytajcie sobie, bo w sumie to interesujący fenomen, a ja nie do końca o tym).
I z wielką ciekawością, ale też lekkim strachem patrzę na to jak narzędzia przekazu informacji/emocji/twórczości są coraz bardziej zindywidualizowane, jak potrafią zamykać nas w swoich "bańkach", czy strachach, uzależniać i jak to wpływa na nas (brzmi to ciut fatalistycznie i wiem, że te narzędzia mają dużo bardzo dobrych stron, no worries, zresztą koncert "Simple Truth" był trochę tego początkiem ;), ale badania jednak też nie napawają optymizmem, a np dostępność i stan polskiej psychiatrii są dość, hmmm, opłakane...). A szczególnie na osoby z dość wyjątkową, czy "zaburzoną" wrażliwością. Na takie jak, czy podobne w wielu momentach (czy sposobie patrzenia na innych i to co dookoła) do Sinéad...
Jestem ogromnie wdzięczna za jej postawę, twórczość. Zawsze patrzyłam na jej odwagę z podziwem, nie zawsze rozumiałam (przeważnie wtedy gdy po prostu byłam za mała, by móc zrozumieć) ale słuchać też nie umiałam inaczej niż w dużym skupieniu. No nie dało/nie da się.
💔💔💔
Peter performing Don't Give Up with Sinead O'Connor at The Simple Truth concert for Kurdish refugees after the Gulf War. He is being introduced by Sting. Wem...