31/01/2026
Na spontanie wybraliśmy się do Maroko, dlatego ostatnio tu nie zaglądam.
Kilka dni w Agadirze, fajne kurortowe miasto, z wielką plaża i długa promenadą. Plan był dostać się do Warzazet, ale było to dość trudne logistycznie. Okazało się że lokalsi tutaj poruszają się często zbiorowymi taksówkami.
Działa to tak że wchodzisz na parking, mówisz gdzie chcesz jechać i czekasz aż nazbiera się 6 osób. W ten sposób przemieszczaliśmy się po 100km przesiadając się do kolejnej taxowki. Działa to nad wyraz sprawnie.
Pierwszy fragment przejechaliśmy w akompaniamencie arabskich modłów obserwując kozy łażące po drzewach na pustyni (serio), dotarliśmy do Tarudant i tam zobaczyliśmy pierwszy raz’prawdziwe maroko’. Jest to zderzenie z inną rzeczywistością. Po wylizanym Agadirze uderzył nas tu wszechobecny chaos, zgiełk i widoczna bieda. To miasto surowe, bez turystycznego makijażu, gdzie życie toczy się głośno prosto na ulicy.
Potem jeszcze zahaczyliśmy o kilka małych, spokojnych ale biednych wiosek, wszystkie zbudowane z gliny, aż dojechaliśmy do Warzazet.
To miejsce nazywane jest „bramą pustyni” i afrykańskim Hollywood w jednym. Krajobraz zdominowany jest tu przez potężne Kasby, majestatyczne, gliniane twierdze. Kiedyś były siedzibami wpływowych rodów pustynnych (takich jak potężny klan Glaoui), które trzęsły całym regionem i kontrolowały szlaki handlowe. Dziś te surowe mury i niesamowite światło przyciągają filmowców z całego świata. To właśnie tutaj powstawały takie hity jak „Gladiator”, „Gra o Tron”, „Mumia” czy „Królestwo Niebieskie”. Spacerując po okolicy, co chwilę ma się wrażenie, że jest się na planie filmowym.
W otoczeniu gór, z jednej strony pustynny antyatlas, a z drugiej pokryte śniegiem szczyty atlasu.
Poszwedaliśmy się po okolicznych pustyniach, oazach, starych miastach z gliny.
Spotkaliśmy bociany, już wiem jak spędzają wakacje 😉
Poznaliśmy niewidoma właścicielkę małej ale najbardziej popularnej restauracji w warzazet, łącznie kilka godzin z nią rozmawialiśmy aż na końcu zaczęła nas nawracać na Islam 😉
Była to pierwsza kobieta w burce z jaką rozmawiałem, to generalnie jest rzadkosc.
O tym może opiszę później bo była to niezwykle ciekawa rozmowa, zahacz