27/09/2026
Kiedy stajesz przy linii bocznej z aparatem i widzisz te same twarze, czas nagle przestaje mieć znaczenie.
Wiele lat temu fotografowałem ich z poziomu murawy w trakcie ligowych bojów i pucharowych nocy przy Reymonta. Znałem każdy ich grymas, reakcję po bramce, specyficzny krok na murawie. Byli wtedy w samym centrum wydarzeń, a ja zza aparatu dokumentowałem tamtą epokę.
Gdy wczoraj znów spojrzałem przez wizjer na Pawła Brożka, Arkadiusza Głowackiego, Osmana Chaveza, Patryka Małeckiego czy Kazimierza Moskala, wszystko natychmiast wróciło. Wzrok rejestruje siwe włosy i inną dynamikę biegu, ale w kadrze to wciąż ci sami ludzie, te same charaktery i ta sama wiślacka tożsamość.
Zestawiłem moje dawne ujęcia z tymi wczorajszymi. Dla mnie to potężny powrót do przeszłości: stanąć znowu z aparatem przed tymi samymi postaciami, jakby od tamtych spotkań minęło zaledwie parę dni.