04/06/2026
Jak myślicie, kto o godzinie 7 rano, w piżamce zgrywał focie z wczorajszego wesela i cisnął obróbkę zajaweczki? No jo! :D Za każdym razem siadając do zajawki czuję ekscytację i ciekawość, co tam wyszło. :D Kiedy wklepywałam ich wesele w kalendarz i zorientowałam się, że to czwarte zapisane wesele pod rząd, a jednocześnie zaczynające ten maraton... Powiedziałam do siebie tylko "o kur*a, co ja zrobiłam" XD No ale tak to jest, jak się spojrzy tylko na wolny termin, a po fakcie na terminy obok :D Ale nie żałuję niczego! Parka wyjęta jak z pinteresta. Wszystko dopieszczone na ostatni guzik. Pogoda? Nie straszna! Udało nam się znaleźć dosłownie kilka minut okienka pogodowego, aby porobić kilka zdjęć na zewnątrz - i starając się przy okazji nie targać sukni w wodzie i błocie. :D Wszystko wyszło tak, jak powinno. A ujęcie Pana Młodego z kościoła - no nieskromnie przyznam, że to jedno z piękniejszych ujęć, jakie kiedykolwiek udało mi się zrobić. Jestem dumna! Plus - ilość pozytywnych słów od gości w moim kierunku w dniu wczorajszym - jak miód na serce.
"Widzieliśmy się na weselu" ; "Chcieliśmy cię na naszym ślubie ale nie miałaś terminu" ; "Miło w końcu Cię poznać!" itp, itd... No i dzisiejsze słowa zachwytu od pary młodej po otrzymaniu zajawki - to wszystko niesamowicie buduje do dalszego działania i dodaje kopa.