20/07/2026
Piszę do Was tego posta jak list znad morza.
Doświadczam tu aktualnie niesamowitej kreatywności,
spokoju,
obecności i
nieobecności zarazem 🤭
Piszę, bo tak siedząc i patrząc na szary od chmur horyzont, uderzyła mnie jedna myśl:
Wszystko, co w naszym życiu postrzegamy jako wartość, ma wartość głównie przez porównanie.
Albo ze stanem braku.
Albo poprzez analogię z inną rzeczywistością.
Brzmi to dosyć zagmatwanie, więc wyjaśnię na przykładach 🤪
Przykład nr 1:
Nie kocham pieniędzy i nie kupuję miłości.
Ale…
Cenię miłość, bo wiem, jak to jest bez niej.
Cenię pieniądze, bo wiem, jak to jest bez nich.
Przykład nr 2:
Kiedy patrzę na namalowany wprawną ręką artysty obraz burzowego nieba - myślę: „Piękne! Jak prawdziwe!”.
A potem patrzę na nadmorski krajobraz przed sobą i myślę: „Piękny! Jak malowany!” 🤣
Wszystko wokół nas potrzebuje punktu odniesienia, żebyśmy mogli to docenić.
I właśnie dlatego tak potwornie ciężko jest nam czasem zrozumieć swoją własną wartość.
Bo w naszym przypadku ten mechanizm nie ma prawa działać! Zobacz!
1. Z czysto filozoficznego punktu widzenia _ nie mamy doświadczenia własnego braku, nie wiemy, jak to jest, gdyby nas nie było. Nie potrafimy spojrzeć na świat z perspektywy swojej nieobecności, żeby poczuć ulgę albo wdzięczność, że jednak JESTEŚMY.
2. Odniesienie do analogicznych „egzemplarzy” nas jest wadliwe z założenia. My - kobiety - szukamy punktów odniesienia w innych kobietach, ale każda z nas jest absolutnie jedyna i niepowtarzalna! 😲 Nie da się porównać jednego oryginału do innego oryginału. Takie porównanie zawsze będzie krzywdzące dla którejś ze stron.
C.D.zaraz w komentarzu :)