Fotografka Multisenso

Fotografka Multisenso Zawodowo uszczęśliwiam Kobiety! Nie jestem fotografem. Jestem FOTOGRAFKĄ ;) Od 'fotografa' fotografka różni się spojrzeniem i emocjonalnością. Zapraszam.

Pomagam tym pozbawionym pewności siebie, by polubiły siebie, wyznaczały sobie śmiałe cele i spełniały marzenia - by czerpały z życia, ciesząc się nim na wielu poziomach. Fascynują mnie przypadkowe symetrie natury i kąty proste; linie równoległe - rysowane światłem i geometrie ludzkiego ciała; lubię zestawienia obcych sobie formatów, przeciwieństw, przypadkowe zderzenia kompletnie do siebie nie pas

ujących elementów i tematów. Z największą pasją oddaję się przede wszystkim fotografii kobiecej: w wersji modelingowej, rodzinnej, okolicznościowej lub bardzo osobistej. Prace, które tu oglądacie, to w lwiej części NIE są zdjęcia modelek. 80% fotografowanych przeze mnie kobiet to zwyczajne dziewczyny/kobiety, którym zamarzyła się sesja zdjęciowa, jako pamiątka dla siebie, dla męża, dla chłopaka, na lata. Poza tą pamiątką - zostają w nich cudowne wspomnienia, niezapomniane przeżycia, radość, pewność siebie. Większość z nich stała na poważnie przed obiektywem po raz pierwszy w życiu. Nie oceniajcie więc ich zbyt surowo...
A przede wszystkim ani fotografa, ani tym bardziej Fotografki nie powinno się oceniać po słowach, lecz po zdjęciach, które z przyjemnością prezentuję w swoim portfolio.

Piszę do Was tego posta jak list znad morza.Doświadczam tu aktualnie niesamowitej kreatywności, spokoju, obecności i nie...
20/07/2026

Piszę do Was tego posta jak list znad morza.

Doświadczam tu aktualnie niesamowitej kreatywności,
spokoju,
obecności i
nieobecności zarazem 🤭

Piszę, bo tak siedząc i patrząc na szary od chmur horyzont, uderzyła mnie jedna myśl:
Wszystko, co w naszym życiu postrzegamy jako wartość, ma wartość głównie przez porównanie.
Albo ze stanem braku.
Albo poprzez analogię z inną rzeczywistością.

Brzmi to dosyć zagmatwanie, więc wyjaśnię na przykładach 🤪

Przykład nr 1:
Nie kocham pieniędzy i nie kupuję miłości.
Ale…
Cenię miłość, bo wiem, jak to jest bez niej.
Cenię pieniądze, bo wiem, jak to jest bez nich.

Przykład nr 2:
Kiedy patrzę na namalowany wprawną ręką artysty obraz burzowego nieba - myślę: „Piękne! Jak prawdziwe!”.
A potem patrzę na nadmorski krajobraz przed sobą i myślę: „Piękny! Jak malowany!” 🤣

Wszystko wokół nas potrzebuje punktu odniesienia, żebyśmy mogli to docenić.
I właśnie dlatego tak potwornie ciężko jest nam czasem zrozumieć swoją własną wartość.
Bo w naszym przypadku ten mechanizm nie ma prawa działać! Zobacz!
1. Z czysto filozoficznego punktu widzenia _ nie mamy doświadczenia własnego braku, nie wiemy, jak to jest, gdyby nas nie było. Nie potrafimy spojrzeć na świat z perspektywy swojej nieobecności, żeby poczuć ulgę albo wdzięczność, że jednak JESTEŚMY.
2. Odniesienie do analogicznych „egzemplarzy” nas jest wadliwe z założenia. My - kobiety - szukamy punktów odniesienia w innych kobietach, ale każda z nas jest absolutnie jedyna i niepowtarzalna! 😲 Nie da się porównać jednego oryginału do innego oryginału. Takie porównanie zawsze będzie krzywdzące dla którejś ze stron.

C.D.zaraz w komentarzu :)

Zdradzę Ci dziś moją nową tajemnicę… Po bardzo baaardzoooo wielu latach znowu piszę wiersze 🙈Nie planowałam tego. Po pro...
17/07/2026

Zdradzę Ci dziś moją nową tajemnicę…

Po bardzo baaardzoooo wielu latach znowu piszę wiersze 🙈

Nie planowałam tego. Po prostu wena się dobijała aż któregoś dnia jeden wiersz się do mnie przebił. Potem drugi. Dziś (po tygodniu) mam ich sześć i tytuł tomiku, który czeka na resztę.

Maya Angelou mówiła, że kreatywność to jedyny zasób, który nie zużywa się od używania. Przeciwnie - im więcej z niej czerpiesz, tym więcej jej masz.

Sprawdziłam. Działa.

I wiecie co jeszcze odkryłam? Ona nie siedzi w jednej szufladzie. Jak już ją obudzisz - wchodzi wszędzie. W zdjęcia. W rozmowy. W to, jak wieszasz pranie i jak patrzysz na własne życie.

Nie wróciłam do pisania, bo z nieba nagle spłynęło na mnie natchnienie. Wróciłam, bo tak wybrałam.

To cała tajemnica.

I dlatego wiem, że do tego samego mogę poprowadzić każdą (słownie: KAŻDĄ!) kobietę. Odkrywając jej potencjał, pokazując jej twarz, rozbudzając apetyt na życie.

Pod jednym warunkiem: że ona też tak wybierze.

Reszta to już tylko praktyka.
I odwaga, żeby nie przestać.

„jeżeli chcesz
jeżeli chcesz
jeżeli chcesz
to bierz”
______________________

(Dziwnie się cytuje siebie samą ale do wszystkiego można się przyzwyczaić 😁)

Drzwi mojego Messengera są otwarte :D
Napisz i przegadajmy temat przy kawie :)

A na zdjęciu piękna „Zosia” w makijażu od .zaworska

Siedzi przede mną zachwycająca kobieta.Nie: „ładna”Nie: „fajna”Nie: „jak się ją umaluje, to da radę”ZACHWYCAJĄCA!Do tego...
15/07/2026

Siedzi przede mną zachwycająca kobieta.
Nie: „ładna”
Nie: „fajna”
Nie: „jak się ją umaluje, to da radę”

ZACHWYCAJĄCA!

Do tego stopnia, że serce bije mi w piersi jak szalone, bo czuję się autentycznie zaszczycona i poruszona tym, że spośród tylu fotografów w Olsztynie, wybrała właśnie mnie.
Patrzę i w milczeniu kontempluję tę magię, próbując ją zatrzymać w obiektywie.

I w tym samym momencie, w którym ja przeżywam niemal skrajną ekscytację jej obecnością, ona patrzy na mnie z lękiem i pyta:

„Czy myślisz, że gdy jednak odejdę od męża, to ktoś mnie jeszcze w ogóle zechce?”

Powietrze uchodzi ze mnie jak z przebitego balonika, a w sercu pojawia się potężny ucisk.

Dociera do mnie ta gigantyczna, bolesna przepaść między tym, co ja widzę na ekranie aparatu, a tym, co ona widzi w lustrze każdego dnia.

I właśnie dlatego to, co robię, jest moją misją.

Umówmy się: technika, światło, ładna sukienka i dobry retusz to tylko rzemiosło.

Prawdziwa sesja kobieca to metamorfoza poczucia siebie.
To nie jest zmiana fryzury czy makijażu, tylko głęboka, czasem wręcz bolesna, ale ostatecznie uwalniająca transformacja poglądów na swój własny temat.

Przez lata obrastamy w cudze opinie, trudne słowa, odrzucenie i poczucie, że jesteśmy „niewystarczające”.
Wierzymy w te bzdury tak mocno, że stają się naszą jedyną prawdą.

Moim zadaniem na sesji nie jest stworzenie nowej Ciebie.
Moim zadaniem jest zeskrobanie tych wszystkich warstw kurzu, które ktoś na Ciebie nałożył, żebyś w końcu zobaczyła to, co ja widzę od pierwszej sekundy!

To jest terapeutyczne spotkanie z samą sobą. Powrót do domu. Spojrzenie w oczy kobiecie, o której dawno zapomniałaś- tej silnej, pięknej, radosnej, wartej wszystkiego, co najlepsze.
Bez proszenia się o akceptację. Bez czekania, aż ktoś łaskawie Cię „zechce”.

Kiedy oddaję zdjęcia, najpiękniejszy moment to ten, w którym słyszę: „To naprawdę ja?”

Tak, to naprawdę Ty.
I jesteś absolutnie zachwycająca.

A Ty? Kiedy ostatnio spojrzałaś na siebie z zachwytem, zamiast z listą rzeczy do poprawki?

A na zdjęciu zupełni inna „Zosia” w makijażu i fryzurze od .falkowska.mua 🌹🌹🌹

14/07/2026

Ale nie chodzi o to, żeby codziennie rano stawać przed lustrem, bić sobie brawo i recytować coachingowe formułki z patosem godnym oskarowej gali 😂

Docenianie siebie to te małe, ciche mikrodecyzje w codzienności:
🌹🌹🌹 Zauważenie, że robisz dobrą robotę.
Tak, nawet wtedy, gdy TYLKO odhaczyłaś listę zadań, zamiast zbawiać świat.
🌹🌹🌹 Umiejętność powiedzenia „dziękuję”, kiedy ktoś chwali Twój projekt, zamiast odpowiadać na automacie: „Aj tam, nic takiego, kazali to zrobiłam, w ogóle to miałam farta”. (Znasz to, prawda? 🤪)
🌹🌹🌹 Odpuszczenie sobie, kiedy masz gorszy dzień, zamiast dokręcania śruby i fundowania sobie wewnętrznego monologu pod tytułem „Mogłaś się bardziej postarać”.
🌹🌹🌹 Świętowanie małych sukcesów.
Kawa wypita w spokoju, bo domknęłaś trudny temat? To też jest świętowanie!
🌹🌹🌹 Nie rozmienianie się na drobne. Nie frajerzenie się. Nie przymykanie oczu, gdy ktoś notorycznie narusza Twoje granice lub wykorzystuje Cię.

W marketingu i w życiu zasada jest ta sama: jeśli sama nie wierzysz w wartość swojego „produktu” (swoich talentów, pracy, energii, zdolności, czasu), trudno będzie przekonać do niej innych.

Zamiast więc czekać na oklaski i fanfary, zacznij od małego „Ej, dobra robota!” rzuconego w duchu do samej siebie.

Zasłużyłaś na to.

A jak u Ciebie wygląda to docenianie? Umiesz w to, czy dopiero uczysz się nie umniejszać swoim sukcesom?

Daj znać w komentarzu! 👇

fotografiaterapeutyczna

13/07/2026
„Z czym ty chcesz do ludzi? Z tym mózgiem po porodzie? Ty teraz nawet prostego zdania nie umiesz sklecić” Nie powiedział...
07/07/2026

„Z czym ty chcesz do ludzi? Z tym mózgiem po porodzie? Ty teraz nawet prostego zdania nie umiesz sklecić”

Nie powiedział tego w złości. Nie było w jego głosie wkurzenia, czy nagany. Powiedział to wręcz niemal z czułością. Po czym pocałował mnie w czoło.
Nie czułam, że to trucizna...
Zrobiłam klasycznego facepalma ze śmiechem i pomyślałam, że to dobry plan - posiedzę w domu i się nieco ogarnę. Stać nas.

I siedziałam. Tyle, że zanim się ogarnęłam - pojawiło się drugie dziecko. A potem trzecie. Kiedy najmłodszy był już na świecie, to przestałam czuć radość z macierzyństwa i siedzenia w domu. Chciałam do ludzi, do pracy, zarobić swoje pieniądze, mieć po co się umalować i chociaż na chwilę wyrwać się z tego bajzlu.

I nagle się okazało, że nie mogę. Bo on wraca zmęczony. Bo on też potrzebuje odpocząć. Bo on sobie zaplanował wyjście z kolegami. Bo on mi nie będzie dawał pieniędzy na jakieś imprezy. Zaczęłam słyszeć: „zajęłabyś się czymś pożytecznym i chociaż posprzątała tutaj, zamiast myśleć o głupotach”.

Kiedy Staś skończył 2 lata - usłyszałam, ze to już czas najwyższy bym sie za jakąś robotę wzięła.

Ale jak? - pytałam - przecież on jeszcze nie może iść do przedszkola.
„Nie wiem, wymyśl coś” - usłyszałam - „Jak dla mnie możesz się kr***ć przed ekranem, ale mam dosyć utrzymywania ciebie i twoich bachorów”.

Przepłakałam wtedy chyba cały tydzień. Nie byłam w stanie zająć sie ani dziećmi, ani sobą. Zastanawiałam sie cały czas kiedy to sie zmieniło? Kiedy przestałam być ważna? Czy w ogóle kiedykolwiek byłam?

*************************

Słyszałaś to kiedyś? Najpierw łagodną wersję, podaną w białych rękawiczkach: „Kochanie, zajmij się domem, ja zarobię, ty się do tego nie nadajesz”.
Albo jeszcze cichszą, którą sama mówisz sobie w głowie patrząc w lustro o 23:00, zbierając klocki z podłogi: „No tak... Przecież co ja w życiu mogłabym robić: nie mam wykształcenia, nie mam dużego doświadczenia...”

C.D. W KOMENTARZU!

Napisz w komentarzu: ODZYSKANA
Wyślę Ci na priv bezpieczny link do miejsca, od którego możesz zacząć swój powrót. Krok po kroku. Bez paniki. Ale z pełną odwagą.

06/07/2026

W końcu jest...
Odzyskana!!!!!
Nie wiem jak długo ją pisałam 🙈
Bo ta książka tak naprawdę nie powstawała przy biurku - powstawała przez lata spotkań z kobietami na planie zdjęciowym, podczas setek godzin konsultacji, w trakcie przebudzeń w środku nocy, w momentach kryzysu i w tych przebłyskach gdy nagle coś stawało się jasne podczas jazdy autem 😃
To jest książka o tym, jak przestać być dla siebie najsurowszym sędzią.
O tym, że nieśmiałość to nie to samo co brak pewności siebie.
O tym, że mózg kocha status quo, nawet kiedy jest do niczego.
O tym, że to, czego nie poczułaś - tkwi w ciele i czeka.
I o tym, że można to zmienić.
Jest tu 12 rozdziałów, ćwiczenia, ilustracje i workbook do pracy własnej.
Ale przede wszystkim jest tu moje serce - wyłożone na stół bez owijania w bawełnę........
Jeśli kiedykolwiek powiedziałaś sobie „ze mną coś jest nie tak” - ta książka jest dla Ciebie 🌷 Napisz a podeślę Ci aktywny link na priv :)

19/06/2026

To, co mi się myśli o mnie vs to, co o sobie wiem to nie to samo!
Neva Eva! 😉

Adres

Olsztyn
10-900

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00
Sobota 09:00 - 14:00

Telefon

+48664090021

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fotografka Multisenso umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Fotografka Multisenso:

Udostępnij

Kategoria