26/06/2025
Co mnie zaskoczyło podczas mojej własnej sesji?
Mało który z fotografów, jakich znam lubi stać przed obiektywem. I nie chodzi o techniczne aspekty - wymaga to oczywiście trochę kombinowania, ale jak się chce…
Ale do brzegu - myślałam, że będzie trudniej. Że nie będę miała przyjemności z tego, że biegam boso przed obiektywem. No bo przecież muszę jakoś zapozować, stanąć na jednej nodze, drugiej, uszach, rzęsach i wyginać się do szkła, które świetnie znam od drugiej strony. A jednak myliłam się - miałam z tej sesji ogromny fun. I mimo że pokazuję ujęcia dopiero po prawie roku, nadal gdy na nie patrzę czuję dokładnie to samo co wtedy - dobrą zabawę, śmiech (mój), lekkość, zapach pola i sierpniowego słońca.
I wracam do tego czasu z przyjemnością i wdzięcznością - że mogłam to zrobić. Dla siebie.