Agata Przybylska Fotografia

Agata Przybylska Fotografia Agata Przybylska Fotografia
© All Rights Reserved

30/06/2020
Tęsknota to najtrudniejsze wyznanie miłości.Z każdym jej odczuciem, definiujemy ją wciąż na nowo. Niestety, jej najtrwal...
03/04/2017

Tęsknota to najtrudniejsze wyznanie miłości.

Z każdym jej odczuciem, definiujemy ją wciąż na nowo. Niestety, jej najtrwalszym fundamentem jest totalny brak. Ten sam, którego nie można już niczym zapełnić. Ten, który sprawia, że odtąd nic już nie będzie takie samo.

Każdego roku w Polsce w wypadkach motocyklowych ginie kilkaset osób, na kilka tysięcy kolizji, które się zdarzają. Mimo coraz większej świadomości, mimo apeli, mimo naklejek informujących o tym, że motocykle są wszędzie.

Winą niemal zawsze obarczany jest motocyklista. Przeżywający potworne tragedie Bliscy i Przyjaciele ofiar są tylko anonimową masą, a zewsząd słychać tylko: pędził jak wariat, nic dziwnego – motocykl; tradycyjnie, na motocyklu, więc wszystko już jasne.

Tak dzieje się, bo jako społeczeństwo odbieramy prawo do głosu rodzinom poszkodowanych, bo w zderzeniu motocykla z autem osobowym z reguły jeden z kierowców wychodzi bez szwanku, najrzadziej jest nim akurat motocyklista. Dajemy szansę na spokojne życie temu, który przeżył, pozbawiając rodzinę zmarłego nie tylko szans w walce o godziwe odszkodowanie, ale też często godności, czyniąc to w okrutny i bezduszny sposób naszymi pochopnymi ocenami, bo w końcu wiemy lepiej, kim byli. W końcu zawsze winny jest motocyklista, czyli z definicji większości: nieodpowiedzialny wariat, który nie umie jeździć bezpiecznie.

Nie zawsze, w przypadku wypadku Przemka winę jednoznacznie poniósł kierowca, który nie ustąpił pierwszeństwa, skręcając w lewo. W przypadku Łukasza nigdy się tego nie dowiemy, winę zrzucono na motocyklistę.

Za każdą tragedią kryje się prawdziwe życie. Niekiedy tętniące obłędem potwornej pustki. Tym straszniejszej i bardziej przerażającej, im więcej życiowego gwaru próbujemy jej zapewnić.

Znajdźcie czas, aby przeczytać dwie niezwykłe historie. Splotły się razem niemal w tym samym czasie. Opowiadają o prawdziwej silnej i z bolesną gwałtownością wyrwanej ze swoich wzajemnych ramion …miłości. O życiu, do którego nie ma już powrotu.

Niech to poniższe katharsis obydwu wdów do Was dotrze. Być może dzięki temu po nadchodzącym sezonie motocyklowym ich szeregi się nie powiększą.

Asia, wdowa po Przemku:

To była prawdziwa miłość. Taka, która zwycięża wszystko. Pełna poświęcenia i wzajemnej troski. Pełna normalnych codziennych trudności, które są zupełnie normalne w każdym związku, i których wzajemne przezwyciężanie daje wiele radości i wiele obopólnej satysfakcji. Byliśmy szczęśliwi, jak nigdy. Cieszyliśmy się każdym wspólnym dniem, zabawami z naszymi cudnymi synkami: Leonem i Feliksem, oraz kolejnym nowym życiem, które nosiłam pod sercem. Oboje marzyliśmy o córce. Niestety, nie zdążyliśmy dowiedzieć się o tym razem. Dzisiaj Klara ma pięć miesięcy, przyszła na świat w listopadzie 2016.

To miał być dzień, jak każdy. Zwykły, normalny, wypełniony pracą i domowymi obowiązkami oraz wspólnym rodzinnym popołudniem. Ale 7 czerwca 2016 roku postanowił być zupełnie inny. Przemek po raz ostatni wstał, umył się, ubrał, pojechał do pracy na swoim ukochanym motocyklu. Nie jeździł szybko. Kiedy mężczyźnie takiemu jak Przemek rodzi się syn, potem drugi, oraz wraz z żoną oczekuje kolejnego dziecka, nie jeździ się szybko, bo zawsze jest do kogo wracać. Zawsze też wiedzieliśmy, że jak już są dzieci na świecie nie możemy wsiąść na motocykl wspólnie…

Gdy w dniu wypadku zadzwonił Przemka współpracownik z zapytaniem, czy mąż został dziś w domu, od razu poczułam, że stało się coś złego. Automatycznie zadzwoniłam na policję i pojechałam na miejsce wypadku, prosząc Boga, aby mi Go nie zabierał.

Cisza. Bezsilność. Niemożliwe. To się nie stało. Wraz z Przemkiem umarłam ja, mimo życia, które w sobie nosiłam. Nastała absolutna pustka, której do tej pory nie mogę wypełnić. Zostałam sama z trójką cudownych wesołych maluchów, którym tak szybko odebrano tatusia. Nie mogę z Nim dzielić trudu wychowania, ale też radości z obserwowania, jak dzieci rosną i rozwijają się. Przemek był tatą idealnym. Pełnym poświęcenia. Cały swój czas poświęcał na zabawę i wychowanie dzieci. Miałam w nim niesamowite wsparcie i pomoc. Mimo zmęczenia i braku wytchnienia między pracą a domem, Przemek zawsze miał ten błysk w oku, który dawał nam wszystkim siłę.

Jedna chwila nieuwagi zabiera ukochanego męża i tatusia. Przemek był niesamowicie odpowiedzialnym mężczyzną, pełnym pasji, planów i bardzo dumnym ze swojej rodziny. Tak bardzo nam go brakuje, bo tyle jeszcze mieliśmy planów na przyszłość. Oboje pragnęliśmy tego samego - wspólnego domu pełnego dzieci, prowadzenia zwyczajnego rodzinnego życia. Życia które zostało przerwane za szybko.

Ufam, że Bóg da mi siłę dobrze wykonać powierzone mi zadanie. Wierzę, że Przemek spogląda na nas z góry i pomaga nam. Dzieci wiedzą, że mają tatusia w niebie.

Jest ich Aniołem. Moim też.

Magda, wdowa po Łukaszu:

Z Łukaszem poznaliśmy się 12 lat temu i właściwie od samego początku byliśmy nierozłączni. Nie miałam wątpliwości, że to ten. Mój wymarzony, ukochany, jedyny. Wszystkiego uczyliśmy się razem. Pomimo swojego ścisłego umysłu, miał głowę pełną wciąż nowych pomysłów. Nigdy się z nim nie nudziłam. Wspólnie uczyliśmy się tańczyć, chodzić na piesze wędrówki, poznawać nowe kraje i kultury.

Wszystko było tak bardzo poukładane, zaręczyny, bajeczny ślub po studiach, wymarzone pierwsze mieszkanie, byliśmy tak bardzo szczęśliwi.

Do tego wszystkiego upragnione pierwsze dziecko, o którym dowiedzieliśmy się jeszcze w marcu. Łukasz wyczuwał już pierwsze ruchy, mówił do brzuszka, a później do dziewczynki, bo jakby tego szczęścia było mało okazało się, że to dziewczynka...wybrał imię - Izabela, cieszył się, że zostanie Tatusiem, chociaż zastanawiał się, jak podoła i czy zdoła uchronić małą przed zgrają potencjalnych amantów. Chciał, aby była jak jej Mama…

3 lipca byłam w piątym miesiącu ciąży… Wyczekiwana przez Łukasza córeczka, Izabela, przyszła na świat w listopadzie. Półsierota, witana moim morzem łez. Na całe szczęście zdrowa i silna...

Prawdopodobnie nigdy nie dowiem się już, kto zawinił na drodze. Wina zrzucona na motocyklistę, bo już go nie ma. Bo tak najłatwiej. Bo liczą się żyjący. Myślałam, że jestem sama z tą całą tragedią. W przeddzień pogrzebu dowiedziałam się od kuzynki o Asi i jej podobnej historii, chyba tylko ta znajomość dała mi siłę przetrwać zdrowo ciążę i znaleźć jakikolwiek dalszy sens swojego życia.

Może ta akcja pozwoli inaczej spojrzeć na motocyklistę jak na człowieka, który nie tylko pozostawia po sobie pustkę ale zabiera mu się wspaniałe marzenia, których już nigdy nie spełni…

Jakim prawem? Pytam!

Pomysł na ten post zrodził się z wielkiej miłości, tęsknoty i żalu. Dodatkowo zrodziła się przyjaźń, która pomagała autorkom powyższych wspomnień przetrwać najgorsze momenty. Chciały podzielić się własną tragedią i pokazać swój ból i tym samym uczulić kierowców, aby zachowywali szczególną ostrożność i rozwagę na drogach.

Internet pełen jest fotografii z wypadków, ale niekiedy zdjęcia te nie pokazują prawdziwych skutków zaistniałych dramatów. Dlatego też powstał pomysł sesji, która obrazuje całość przedstawionych w poście dramatów.

Sam oceń, czy jesteś gotowy na kolejne brawurowe zachowanie na drodze. Sam zdecyduj, czy jesteś gotowy wziąć na siebie odpowiedzialność za historie, które powtarzają się każdego roku.

Zanim znowu zajedziesz drogę jednośladowi, bo tak Cię zdenerwował tym, że pierwszy dojechał do świateł, zamiast stać w korku. Zanim znowu nie zachowasz ostrożności na drodze. Zanim kolejny raz włączysz kierunkowskaz po manewrze, zamiast przed. Zanim kolejny raz nie spojrzysz w lewo ani w prawo, dodając beztrosko gaz, bo przecież jest już żółte światło, więc już możesz. I wreszcie zanim pochopnie ocenisz kolejne medialne doniesienie o wypadku, w którym zginął motocyklista, przypomnij sobie powyższe wspomnienia dwóch silnych i mądrych kobiet. Żon, matek, wdów. Przyjaciółek zrodzonych z tragedii.

Ty twierdzisz, że pojawił się nagle, w ich życiu nie pojawi się już nigdy.

Przemek i Łukasz nie poznali swoich córek.

Pamiętaj, ZOBACZ motocyklistę – to przecież mąż, ojciec, syn, brat.

Zabijając jedną osobę na drodze, zabijasz Jego rodzinę.

Patrz w lusterka, bądź ostrożnym i uważnym kierowcą.

NIE ZABIJAJ.

The first picture from my last photo shoot
11/10/2016

The first picture from my last photo shoot

07/10/2016

06/09/2016
Justyna ZUMBA
28/08/2016

Justyna ZUMBA

Another pictures with Justyna
19/08/2016

Another pictures with Justyna

Justyna Zumba
16/08/2016

Justyna Zumba

Zumba Love
16/08/2016

Zumba Love

First picture from photoshoot with amazing, full of energy & so beautiful woman Justyna Mikolajczyk
16/08/2016

First picture from photoshoot with amazing, full of energy & so beautiful woman Justyna Mikolajczyk

Nanny with Granddaughters
10/08/2016

Nanny with Granddaughters

Liliana
08/08/2016

Liliana

Adres

Poznan

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Agata Przybylska Fotografia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Agata Przybylska Fotografia:

Udostępnij

Kategoria