30/12/2023
To będzie historia o wnętrzu. O takim momencie w którym bardziej jesteśmy w środku, w sobie niż na zewnątrz. Trochę takie świadome odosobnienie, a może nie świadome tylko intuicyjne. Bo właśnie tego nam potrzeba w tym momencie. Ja mam taką potrzebę w grudniu ostatnio. Zwalniam, przyglądam się i rozglądam się. Kiedy czas zwalnia, a my nie pędzimy zmienia się też nasza percepcja. Widzimy inaczej widzimy więcej. Ostatnio zauważam kolory, subtelne połączenia w przypadkowych sytuacjach zastanych na ulicy w najbliższym otoczeniu. Macierzyństwo to też taka zmiana percepcji. Więcej czasu w domu, bez budzika, bez pracy na czas. To też czas dotarcia lub docierania do siebie. Dowiadywania się o sobie więcej. Piszę o tym, bo to zdjęcie jest dla mnie właśnie o tym. Może nie to jedno pojedyncze zdjęcie ale cała seria, która powstała podczas spotkania mojego z Marianną. Spotkałyśmy się tuż przed rozwiązaniem. I to był właśnie ten szczególny czas .
Biorę udział w wyzwaniu
#2024