13/09/2024
Jak to jest, wychodzić ze strefy komfortu? 🧐
Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że będę robić sobie autoportrety, a potem je obrabiać bez krzywienia się i wypatrywania każdego niedociągnięcia, nie uwierzyłabym. I dodam – nie schudłam, nie wyładniałam. Jestem za to o rok starsza. Ale wiecie, co się zmieniło?
Musiałam wyjść ze strefy komfortu.
Mały biznes to samodzielność. Czy tego chcesz, czy nie, musisz nauczyć się robić wiele rzeczy sama, zwłaszcza rozwijając kilka projektów naraz – rekwizyty fotograficzne, które współtworzę, mobilną stolarnię z warsztatami dla szkół, sprzedaż domu, markę odzieżową, a o fotografii, która mi towarzyszy, nawet nie wspomnę. A że nie dysponuję budżetem, by wszystko zlecać na zewnątrz, przez ten rok stawałam się "samosią" i zmuszałam siebie do robienia tego, co trzeba, aby to wszystko rozwijać. Kiedy wstawiłam post o drzwiach otwartych domu, zrobiło mi się niedobrze. Niedobrze. To był ten rodzaj stresu.
A w tym tygodniu nagrałam rolkę, w której w nim tańczę
W tym roku musiałam zacząć gadać do kamery także po angielsku, oglądać swoją twarz, słuchać swojego głosu, mówić do obcych ludzi, pokazywać prawdziwą siebie i uwierzyć w to, że ktoś zechce to oglądać, mierzyć się z porażkami, płakać, mieć dość… ciągle idę tą ścieżką i wiele jeszcze przede mną, mam swoje dołki o których wiedzą bliskie mi osoby, ale wiecie co? To naprawdę działa. I to na poziomie znacznie głębszym niż biznes. To zmienia od środka.
Dlatego dzisiaj polecam Wam wychodzenie ze strefy komfortu. Nie jest łatwe, ale warto :)