11/06/2014
Szukamy dziewczyny, która dziś (11VI) na dolnej Wildzie (koło SPOT-u) jechała ok. godziny 14.00-14.30 kolarką z czarną teczką do rysunków/fot 100x70. Wyglądała znajomo, być może jest studentką Foto lub innego kierunku na UAP.
Przejeżdżając dziś naszym Agencyjnym srebrnym Sharanem niedaleko SPOT-u na Dolnej Wildzie, zobaczyłem jadącą na kolarce (w Poznaniu mówi się chyba "kolarzówka") dziewczynę z jasnymi, delikatnie kręconymi włosami, w delikatnej błekitnej sukience (chyba w jakieś kwiatki). Miała z sobą czarną teczkę 100x70 przewieszoną przez ramię. Upał był okropny a dziewczyna zdaje się miała jeszcze przed sobą kawał drogi. Jechała od strony parku (tego naprzeciw lodowiska Chwiałka), chodnikiem dla pieszych. Gdy dojeżdżała do przejścia, akurat się jej zapaliło czerwone. Byłem 5 metrów od niej, w aucie. I mnie w tym momencie zapaliło się zielone. Pomimo to zatrzymałem się, aby nie musiała tracić prędkości. Zrobiłem gest aby jechała dalej. Kiwnęła mi uprzejmie i pomknęła.
Szybko zdałem sobie sprawę, że mógłbym ją podwieźć, bo nasze Agencyjne auto bez problemu przyjęłoby rower do bagażnika. Dziewczyna na pewno by się ucieszyła mogąc chwilę odsapnąć jadąc w aucie (czyli nie pedałując), a w bonusie dostać chłodny wiaterek z klimy.
Szukałem miejsca żeby się zatrzymać. Na wysokości SPOT-u wyprzedziłem ją, zaparkowałem pod SPOT-em i wyszedłem w kierunku drogi. Jednak ona nie zauważyła tego i pomknęła dalej - zmęczona, ale jakże dzielna...
Chcąc pomagać ludziom nie możesz się zniechęcać. Pobiegłem z powrotem do auta i choć miałem sprawę w SPOT, uznałem to za mniej ważne i z piskiem opon ruszyłem wzdłuż drogi, którą jechała. Minąłem Biedronkę (tę niedaleko mostu/wiaduktu prowadzącego do krzyżówki ul. Hetmańskiej z ul. 28 czerwca) i nagle uświadomiłem sobie, że zasuwała tak dzielnie, że nie mogę Jej zobaczyć.
Tymczasem przede mną pojawiło się rondo (to pod mostem) a co za tym idzie 4 kierunki do wyboru. Wydawało mi się, że pojechała na wprost, tak jakby w kierunku Dębca, albo Lubonia. Ale tuż za rondem zatrzymał mnie potworny korek. Wiedziałem, że go nie pokonam.
Zawróciłem, na rondzie pojechałem w lewo, pod górkę i na Hetmańską. Nie było Jej i tam, choć dojechałem aż do McDonalda. W takim razie szybko w przeciwnym kierunku, Hetmańską do ronda Starołęka... O co chodzi? Nie ma Jej...
Nigdzie Jej nie było... Rozpłynęła się... Może pokonała barierę dźwięku i podróżowała szybciej niż ja...
Pomyślałem, że niespodziewany incydent w ten upalny dzień zamienił się w historię wartą opowiedzenia. A jednocześnie, co tu kryć, chcielibyśmy się dowiedzieć dokąd jechała z taką wielką, niewygodną teczką niczym żagiel, tylko pchający w przeciwną stronę. Tak dzielną dziewczynę z chęcią przyjmiemy w nasze skromne Agencyjne progi i chłodne w te upalne dni, wnętrza.
Gdyby ktoś w naszej opowieści rozpoznał swoją znajomą, dajcie nam koniecznie znać.
A teraz już wracamy do druku Waszych fot na sesję :)
Pozdrawiam!
Kacper Jahel
Agencja DJJ