20/08/2017
Dzisiaj chciałem Wam pokazać, jak wyglądał park w Gnieźnie, dzień po przejściu nawałnicy o charakterze Bow Echo w nocy z piątku na sobotę 11-12.08.2017. Zniszczenia był ogromne. Uszkodzony zastał dach katedry oraz wiele budynków. Mój znajomy, który wykonał zdjęcia do poniższej panoramy, jechał w trakcie owej nawałnicy przez Gniezno. Przejazd przez miasto zajął mu około 5 godzin(!), zanim z okolicznych dróg zdołano usunąć wszystkie powalone drzewa. Jak zapewne wiecie w późniejszym czasie układ burzowy pomknął na północ/północny-wschód, zalewając wiele miejscowości oraz niszcząc ogromne połacie lasu w Borach Tucholskich, gdzie zginęły dwie harcerki przygniecione drzewem. Media od razu zaczęły nagonkę na służby meteo, jakoby z ich winy do tego doszło. Pisano o braku systemu wczesnego ostrzegania oraz o niepełnych informacjach docierających z instytutu. Nie do końca zgadzam się z tymi opiniami. Nie jestem fanem tej instytucji, chociażby ze względu na wieloletnie, bezpodstawne blokowanie dostępu do danych radarowych. Jednak w tym przypadku muszę stanąć po ich stronie. Już od dłuższego czasu mapy wyładowań oraz opadów są w pełni dostępne dla użytkowników internetu. Można również korzystać z bardzo szczegółowych prognoz, chociażby na stronie meteo.pl. Rozumiem, że nie każdy jest zainteresowany analizowaniem stanu pogody i nie każdy wie gdzie szukać odpowiednich informacji. Umiejętność prawidłowej interpretacji prognoz oraz analiza obrazów radarowych wymaga wprawy. Jednak pisanie o braku informacji jest w mojej opinii nieprawdą. Osoby odpowiedzialne za organizację obozów, powinny być doskonale przeszkolone w temacie. Czoło układu burzowego znalazło się nad Suszkiem około 22:20. Obserwując na bieżąco mapy opadów, juz około 21:10 widać było formowanie się układu Bow Echo oraz jego kierunek propagacji. Już wtedy można było podjąć niezbędne działania. Oczywiście można powiedzieć ,że w samym środku lasu nie było dostępu do internetu, przez co nikt nie miał szans na przeanalizowanie danych. Jednak już 3 dni wcześniej modele prognostyczne pokazywały przybliżoną trasę przejścia układu MCS (mezoskalowy układ konwekcyjny). Wiedząc że mogą wystąpić tak gwałtowne zjawiska, można było wysłać kogoś do oddalonego o 3km Rytla, 2-tysięcznej wsi, gdzie zapewne zasięg jest. Zrzucanie winy na służby meteo jest delikatnie mówiąc niesprawiedliwe. Nawet najlepszy system ostrzegania nie będzie miał sensu, jeśli ludzie nie będą wiedzieć jak z niego korzystać.