Sulejów Historyczny

Sulejów Historyczny Jeśli masz jakieś fotografie starego Sulejowa i okolic, wyślij nam i pokaż innym :D

Szkoła rolnicza w WitowiePowstanie Szkoły Ludowo-Rolniczej Żeńskiej w Witowie było jednym z najważniejszych osiągnięć sa...
11/06/2026

Szkoła rolnicza w Witowie
Powstanie Szkoły Ludowo-Rolniczej Żeńskiej w Witowie było jednym z najważniejszych osiągnięć samorządu powiatowego piotrkowskiego w zakresie rozwoju oświaty rolniczej w latach dwudziestych XX wieku. Jej utworzenie wpisywało się w ogólnopaństwową politykę podnoszenia poziomu kultury rolnej i zawodowego przygotowania ludności wiejskiej, wynikającą z faktu, że zdecydowana większość obywateli II Rzeczypospolitej utrzymywała się z pracy na roli.
Zgodnie z ustawą z 9 lipca 1920 roku o ludowych szkołach rolniczych, placówki te miały przygotowywać samodzielnych gospodarzy i gospodynie, a jednocześnie kształtować świadomych obywateli państwa. Uchwała sejmowa przewidywała utworzenie w każdym powiecie dwóch szkół rolniczych – męskiej i żeńskiej – zlokalizowanych w majątkach państwowych. W powiecie piotrkowskim pierwotnie wyznaczono Witów oraz Woźniki, przy czym ostatecznie zdecydowano o ulokowaniu szkoły żeńskiej w Witowie, uznając jej powstanie za pilniejsze i organizacyjnie bardziej realne.
Kluczową rolę w przygotowaniu projektu odegrali przedstawiciele władz samorządowych, zwłaszcza inż. Kazimierz Michniewicz, ówczesny kontroler majątków państwowych, oraz przewodniczący Komisji Rolnej Sejmiku Powiatowego Władysław Fijałkowski. W celu popularyzacji idei szkoły oraz pozyskania przyszłych uczennic w Witowie zorganizowano kilkutygodniowe kursy rolnicze, które spotkały się z bardzo dużym zainteresowaniem młodzieży wiejskiej. Ich powodzenie przesądziło o decyzji przystąpienia do budowy i urządzenia stałej placówki.
Po uzyskaniu koncesji Ministerstwa Rolnictwa i zabezpieczeniu środków finansowych Sejmik Powiatowy przystąpił do realizacji inwestycji. Przebudowa zabudowań majątku państwowego Witów trwała od 30 sierpnia 1927 roku do maja 1929 roku. Na potrzeby szkoły zaadaptowano dawny dworek, dom rządcy, budynki mieszkalne dla służby oraz zabudowania gospodarcze. Powstały tam sale wykładowe, szwalnia, kuchnia, jadalnia, internat, łazienki, mieszkania dla personelu nauczycielskiego, świetlica pełniąca również funkcję sali teatralnej, a także odpowiednio urządzone budynki inwentarskie. Szkoła została wyposażona w gospodarstwo rolne o powierzchni 60 morgów. Koszt przebudowy wyniósł 195 tysięcy złotych, a wyposażenia wewnętrznego ponad 39 tysięcy złotych, przy współudziale finansowym Skarbu Państwa.
Szkoła została bardzo wysoko oceniona przez wizytatorkę Ministerstwa Rolnictwa, która uznała jej wyposażenie i organizację za odpowiadające standardom europejskim i wskazała ją jako placówkę godną prezentowania zagranicznym delegacjom.
Stały personel nauczycielski, mianowany przez Ministerstwo Rolnictwa i opłacany z funduszów państwowych, tworzyły:
• Julja Łabędziówna – kierowniczka szkoły oraz nauczycielka ogrodnictwa i pszczelnictwa,
• Stanisława Cebulska – nauczycielka przedmiotów ogólnokształcących,
• Lucyna Liziewiczówna – nauczycielka gospodarstwa domowego,
• Teresa Szwiadosówna – nauczycielka kroju, szycia i robót ręcznych.
Z powodu braku odpowiedniej kandydatki etat nauczycielki rolnictwa pozostawał nieobsadzony; obowiązki te czasowo przejęła kierowniczka szkoły, wspierana przez wykładowców zewnętrznych.
Wśród nauczycieli pozaszkolnych znaleźli się m.in.:
• ks. Bolesław Walewski – religia,
• Stanisław Kaczyński, były starosta – pogadanki prawnicze,
• Tytus Jeremiełewski – wykłady z rolnictwa i hodowli,
• dr Ludomir Lipiński – higiena,
• Julian Madejczyk – weterynaria.
Nadzór nad szkołą sprawowała specjalna Komisja Szkolna, w skład której wchodzili przedstawiciele Sejmiku Powiatowego, Ministerstwa Rolnictwa, Inspektoratu Szkolnego oraz kierownictwo placówki. Zapewniało to ścisłe powiązanie szkoły z administracją państwową i samorządową.
Nauka w szkole była bezpłatna. Opłata za internat wynosiła 35 zł miesięcznie, przy czym uczennice niezamożne mogły korzystać ze stypendiów Ministerstwa Rolnictwa i Sejmiku Powiatowego. W roku szkolnym 1928/1929 kształciło się 27 uczennic, głównie z powiatu piotrkowskiego, pochodzących przede wszystkim z gospodarstw chłopskich.
Program nauczania obejmował zarówno przedmioty zawodowe – rolnictwo, hodowlę, mleczarstwo, ogrodnictwo, pszczelnictwo, gospodarstwo domowe i rękodzieło – jak i szeroki blok ogólnokształcący, obejmujący język polski, historię, geografię, rachunki, naukę o Polsce współczesnej, spółdzielczość, higienę, rysunek, śpiew i gimnastykę. Nauczanie łączyło teorię z praktyką, opierając się na pracy w szkolnym gospodarstwie.
Szkoła wypuściła pierwsze absolwentki w listopadzie 1929 roku. Pomimo trudnych warunków organizacyjnych w początkowym okresie działalności, została uznana za ważny ośrodek krzewienia oświaty rolniczej. W perspektywie przewidywano dalszy rozwój placówki, organizację kursów krótkoterminowych oraz ścisłą współpracę z organizacjami społeczno-rolniczymi, czyniąc z niej trwały element systemu podnoszenia kultury i dobrobytu wsi.

Zdjęcia z lat 20' XX wieku. Koloryzacja - Stowarzyszenie "Pułk Opoczyński 1863-1864".
14/05/2026

Zdjęcia z lat 20' XX wieku.
Koloryzacja - Stowarzyszenie "Pułk Opoczyński 1863-1864".

Sulejowska laurka dla Amerykanów       W 1926 Amerykanie obchodzili 150 rocznicę powstania Stanów Zjednoczonych. Z tej o...
20/04/2026

Sulejowska laurka dla Amerykanów

W 1926 Amerykanie obchodzili 150 rocznicę powstania Stanów Zjednoczonych. Z tej okazji Polska wysłała do Białego Domu specjalny prezent. Była to ,,deklaracja uznania i przyjaźni dla Stanów Zjedno-czonych”.
Księga wysłana przez Polskę do USA była ogromnych rozmiarów, liczyła 30 tysięcy stron i 111 to-mów. Gigantyczna, oprawiona w skórę i pięknie zdobiona księga zawiera na swych kartach 5,5 miliona podpisów złożonych przez naszych rodaków przed ponad 90 latami. Widnieją tam podpisy m.in. prezy-denta RP Ignacego Mościckiego, Józefa Piłsudskiego, ale także uczniów, robotników, sportowców i wie-lu, wielu innych. W środku zamieszczono fotografie, wiersze, pozdrowienia od różnych klubów i organi-zacji, a także sprasowane kwiaty. Było to podziękowanie za poparcie polskich dążeń niepodległościo-wych oraz pomoc żywnościową wysłaną przez USA w 1919 roku. „My, ludzie z Polski, wysyłamy wam, obywatelom USA , braterskie pozdrowienia i głęboki podziw dla instytucji przez Was utworzone. Chcemy życzyć dla Wam dobrobytu i długiego życia Stanom Zjednoczonym” – pisali m.in. Polacy.
Prezent za ocean dostarczył Leopold Kotnowski, prezes Amerykańsko-Polskiej Izby Handlowo-Przemysłowej. Było to trochę po terminie, ale przygotowania księgi pochłonęły tak dużo czasu, że po-mysłodawcy nie zdążyli wysłać go na 4 lipca. Amerykanie otrzymali podarunek 14 października.
Przeglądając księgę natrafiamy w niej na podpisy uczniów 7 klasowej szkoły powszechnej
w Sulejowie, której kierownikiem był wówczas Józef Siechowski.
W Księdze widnieją podpisy 136 sulejowskich ucznióa, wśród nich byli: Feliks Gadomski, Lucyna Mikul-ska, Edmund Kamiński, Zygmunt Pyzia, Stanisław Lachowski, Kazimierz Giersztof, Emilja Zmorzyskówna, Janina Sobierska, Stanisław Urbański, Hindla Winterówna, Rozalja Gliszczyńska, Henryk Wnuk, Tadeusz Kostyk, Leokadja Kowaleska, Jan Kamiński, Jadwiga Pieczyńska, Szajna Jurkiewiczówna, Jadwiga Tumul-ska, Marja Lachowska, Szajndla Kolaszewska, Mieczysław Kacprzyk, Marja Stępniówna, Roman Walas, Antoni Krzysztofik, Marja Sychówna, Leokadja Krasoniówna, Ruchla Szwarcenberżanka, Bronisława Urbańska, Józef Gorzkowski, Eugenjusz Arkusiński, Brunon Tymanowski, Jan Jasiurski, Józef Chmielewski, Bronisław Nowak, Zofja Piątkowska, Marja Dobrowolska, Marja Woźnicka, Ryszard Rudnicki, Józef By-czek, Firmina Zielonkówna, Aleksiej Niechajew, Jadwiga Wójcikówna, Antoni Gliszczyński, Zenobia Zabo-rowska, Roman Waleszyński, Irena Matyszkiewiczówna, Marjan Stankowski, Stanisława Kowalska, Cze-sław Mazerant, Janina Ostrowska, Leon Szymański, Zygmunt Trocha, Janina Musiałowicz, Wacław Jankie-wicz, Marja Płóciennikówna, Stanisław Machaj, Łaja Niechcika, Jan Kubiak, Stanisława Jabłońska, Stani-sława Kuczkowska, Marjan Chmielewski, Marja Sitarzówna, Filomena Kacprzykówna, Ela Jędrzychówna, Czesław Turlik, Irena Podlewska, Irena Pełkówna, Tatjana Niechajówna, Wacława Gliszczyńska, Włodzi-mierz Kamiński, Zofja Biernacka, Zofja Szczerkówna, Marja Pierasówna, Janina Gliszczyńska, Pelagja Pio-trowska, Halina Barańska, Marja Kałuzińska, Józefa Gielcówna, B. Kałuszyńska, Kazimiera Dudkiewi-czówna, Felicja Bieńkowska, Idesa Birencwajżanka, Łucja Srebrzyńska, Halina Chełmońska, Mieczysław Leski, Mieczysław Rybczyński, Marjan Kowalewski, Jan Leszto, Edward Sońta, Kazimierz Sych, Stanisław Janakiewicz, Marjan Kocop, Ignacy Godlewski, Józef Kowlaski, Stefan Leśniewski, Eugenja Maliszewska, Irena Piaścianka, Marja Dudkiewiczówna, Bolesław Majchrowski, Kazimierz Nawara, Józef Erchrd, Kon-rad Okoński, Marjan Maliszewski, Stanisław Ziemlak, Henryk Górny, Mieczysław Smółka, Jan Zaborowski, Władysław Mucha, Antoni Naporski, Stanisław Frankiewicz, Kazimierz Ajs, Edward Włodzrczyk, Antoni Łabudziński, Stefania Gębarska, Chaja Edelsztajnówna, Józefa Kołkówna, Janina Pawlikiewiczówna, Marja Górna, Rywka Hochówna, Łaja Rozencwajżanka, Wiktorja Gielcówna, Leokadia Bałecka, Bronisła-wa Bałecka, Marja Purgałówna, Marja Sadowska, J. Chodzicka, M. Erchrd, Janina Kamińska, A. Miłajka, M. Mordkiewicz, Irena Adamska, E. Wildemanówna, S. Lachowski, M. Gablówna, S. Kapczyńska, H. Pudłówna.
Podobne listy wysłano również z okolicznych miejscowości, min. z Łęczna, Przygłowa, Włodzi-mierzowa, Białej, Klementynowa, Uszczyna czy Witowa.

🎨 Wacław Kondek i jego SulejówWacław Kondek (1909–1976) to grafik i artysta związany przede wszystkim z Łodzią, którego ...
13/04/2026

🎨 Wacław Kondek i jego Sulejów

Wacław Kondek (1909–1976) to grafik i artysta związany przede wszystkim z Łodzią, którego twórczość koncentrowała się na architekturze i pejzażu miejskim. W swoich pracach często dokumentował miejsca o silnym ładunku historycznym, nadając im jednocześnie indywidualny, artystyczny charakter.

Szczególne miejsce w jego dorobku zajmuje cykl poświęcony Sulejowowi z 1961 roku. Kondek uchwycił w nim monumentalność Opactwa Cystersów oraz detale jego zabudowy – wieże, mury i fragmenty architektury. Wykorzystując technikę litografii, stworzył kompozycje pełne nastroju i subtelności, balansujące między wiernym zapisem a osobistą interpretacją.

Cykl „Sulejów” to nie tylko zapis wyglądu miejsca, ale także próba uchwycenia jego ducha. Artysta pokazuje, jak historia i przestrzeń przenikają się, tworząc inspirację dla kolejnych pokoleń.

Dziś prace Kondka pozostają cennym świadectwem przeszłości i przypomnieniem, jak wiele piękna kryje się w lokalnym dziedzictwie.

📍 Czy patrzycie na Sulejów podobnie jak Kondek?

🟥 Katyń – zbrodnia bez kary⚠ Upokorzeni porażką w 1920 roku Sowieci długo czekali na krwawą zemstę. 3 kwietnia 1940 roku...
03/04/2026

🟥 Katyń – zbrodnia bez kary
⚠ Upokorzeni porażką w 1920 roku Sowieci długo czekali na krwawą zemstę. 3 kwietnia 1940 roku funkcjonariusze NKWD rozpoczęli masowe egzekucje na Polakach.

‼ Mordercy, zabijając swoje ofiary w czasie zbrodni katyńskiej, pracowali jak przy taśmociągu:
ofiara – strzał
ofiara – strzał
ofiara – strzał
I tak tysiąc za tysiącem…

🟥 W ciągu miesiąca śmierć poniosło prawie 2️⃣2️⃣0️⃣0️⃣0️⃣ obywateli II RP:
◾ KATYŃ: 𝟰𝟰𝟮𝟭 𝗢𝗙𝗜𝗔𝗥
◾ CHARKÓW: 𝟯𝟴𝟮𝟬 𝗢𝗙𝗜𝗔𝗥
◾ TWER: 𝟲𝟯𝟭𝟭 𝗢𝗙𝗜𝗔𝗥
◾ 𝟳𝟯𝟬𝟱 𝗢𝗙𝗜𝗔𝗥 w innych miejscach

🟥 Zbrodnia na polskiej inteligencji to nie tylko doły śmierci, ale także ogromna fala deportacji rodzin ofiar w głąb Związku Sowieckiego.

🟥 Wśród zamordowanych znaleźli się również mieszkańcy Sulejowa:
Stefan Erchard, Stanisław Okoński, Władysław Jadczyk, Władysław Cierlica, Franciszek Ryszard Staniewski, Feliks Dobrzeniecki, Ignacy Tuta, Stanisław Gałka oraz Piotr Jarzębski.

🟥 Ich los jest częścią większej tragedii – celowego wyniszczenia elity narodu polskiego. Pamięć o nich to nie tylko obowiązek historyczny, lecz także moralne zobowiązanie wobec tych, którzy zostali zamordowani bez sądu, bez winy i bez możliwości obrony. Katyń pozostaje symbolem zbrodni, która przez dziesięciolecia była zakłamywana – i która do dziś domaga się pełnej prawdy i sprawiedliwości.

03/04/2026
Liga Morska i Kolonialna      Liga Morska i Kolonialna była organizacją społeczną II Rzeczypospolitej, finansowaną równi...
31/03/2026

Liga Morska i Kolonialna
Liga Morska i Kolonialna była organizacją społeczną II Rzeczypospolitej, finansowaną również z funduszy budżetowych państwa. Powstała w 1930 roku
w wyniku przekształcenia Ligi Morskiej i Rzecznej. Jej działalnością kierowali m.in. gen. Gustaw Orlicz-Dreszer oraz gen. Mariusz Zaruski. Głównym celem organizacji było propagowanie zagadnień morskich w społeczeństwie, wspieranie rozbudowy floty morskiej i rzecznej oraz kształtowanie świadomości morskiej jako elementu nowoczesnej tożsamości państwowej.
Liga postulowała również polską ekspansję kolonialną w Afryce, wysuwając m.in. koncepcję uzyskania Madagaskaru od Francji czy oderwania Mozambiku od Portugalii. W 1934 roku wykupiła część brazylijskiego stanu Parana, gdzie założono osiedle polskich kolonistów Morska Wola. W tym samym roku podpisano także umowę z Liberią dotyczącą kolonizacji jej terytorium. W latach trzydziestych prowadzono ogólnokrajową zbiórkę na Fundusz Obrony Morskiej, której jednym
z rezultatów było zbudowanie okrętu podwodnego „Orzeł”. Liga wydawała miesięcznik „Morze” oraz kwartalnik „Sprawy Morskie i Kolonialne”, a także formowała paramilitarne oddziały przeznaczone – w założeniu – do przyszłej służby w polskich koloniach. Do czasu ich uzyskania oddziały te prezentowały się podczas festynów i zjazdów organizowanych przez LMiK. W 1939 roku organizacja liczyła ponad milion członków.
Struktury Ligi powstały również w Sulejowie już na początku lat trzydziestych, podlegając organizacyjnie oddziałowi w Piotrkowie Trybunalskim. Głównym celem miejscowych działaczy było wybudowanie przystani nad Pilicą oraz pogłębienie koryta rzeki, tak aby stała się ona spławna na całym odcinku.
Latem 1933 roku przystąpiono do budowy przystani. Wybrano na nią zaciszne miejsce wśród sosnowego lasu, położone stosunkowo blisko stacji kolejki wąskotorowej. Otwarcie przystani nastąpiło wiosną 1935 roku. Na jej terenie funkcjonowała wypożyczalnia kajaków oraz przechowalnia sprzętu pływającego. Nabrzeże zostało utwardzone, wytyczono ścieżki spacerowe i liczne zejścia do wody. Inwestycje te przyczyniły się do dynamicznego rozwoju turystyki i sportów wodnych. Z myślą o licznie przybywających, zwłaszcza w weekendy, turystach wybudowano
w pobliżu salę taneczną. Powstały także punkty gastronomiczne oraz miejsca noclegowe, w tym społeczne schronisko oferujące 10 bezpłatnych miejsc noclegowych .
Już 10 lipca 1932 roku nad Pilicą uroczyście otwarto nowo wybudowaną przystań wioślarską Polskiego Klubu Sportowego w Piotrkowie. Uruchomiono tam tabor wioślarski składający się z jednej łodzi sportowej i trzech kajaków. Powiatowy Komitet Wychowania Fizycznego i Policji w Piotrkowie udzielił miejscowym miłośnikom wioślarstwa pozwolenia na korzystanie z przystani i sprzętu, co stanowiło istotny krok w popularyzacji rekreacji fizycznej w regionie .
Liga Morska i Kolonialna w Sulejowie aktywnie angażowała się w organizację wydarzeń o charakterze patriotyczno-edukacyjnym i rekreacyjnym. Cyklicznym elementem kalendarza były „Dni Morza” oraz obchody „Tygodnia Morza”. W 1938 roku, z okazji święta Piotra i Pawła, Liga zorganizowała ulgowy transport dla uczestników przyjeżdżających z Piotrkowa, umożliwiając szerokim warstwom społeczeństwa udział w uroczystościach nad Pilicą. Takie inicjatywy łączyły patriotyzm, edukację i integrację lokalnej społeczności, wzmacniając świadomość morską i narodową wśród mieszkańców Sulejowa .
Szczególnie uroczysty charakter miały obchody Tygodnia Morza w 1937 roku. Rozpoczęły się wieczorem 28 czerwca udekorowaniem miasta flagami narodowymi i banderami LMiK. 29 czerwca o godz. 9.00 odbyło się nabożeństwo w kościele parafialnym z udziałem organizacji społecznych, obozów Przysposobienia Wojskowego i licznych mieszkańców. Po nabożeństwie pochód udał się pod budynek straży pożarnej. Z balkonu strażnicy przemówienie wygłosił dr E. Gajda. Wzniesiono okrzyki na cześć Prezydenta Rzeczypospolitej, Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza oraz floty polskiej, a orkiestra straży pożarnej odegrała hymn państwowy. Nastąpiło podniesienie bandery na pawilonie Ligi w asyście wojskowej kompanii honorowej oraz wykonanie Hymnu Morza.
Popołudniu na boisku miejskim w lesie odbyły się zawody sportowe: siatkówka, biegi lekkoatletyczne, pchnięcie kulą, a także zawody kajakowe i pływackie. Nad przebiegiem czuwać mieli oficerowie Wojska Polskiego oraz przedstawiciele władz miejskich i komitetu organizacyjnego. Wieczorem zapłonęło ognisko, a prezes obwodu LMiK w przemówieniu podkreślił znaczenie dostępu Polski do morza i idei kolonialnych. Program artystyczny przygotowały obozy PW oraz harcerze, a całości towarzyszyła oprawa muzyczna orkiestry wojskowej oraz widowiskowe pokazy świetlne w postaci rakiet.
Prasa podkreślała wysoki poziom organizacyjny uroczystości, choć krytycznie oceniano niewielkie wpływy finansowe ze zbiórek na cele propagandy morskiej .
W 1935 roku zorganizowano akcję zmierzającą do utworzenia w mieście samodzielnego oddziału Ligi Morskiej i Kolonialnej. Celem tej inicjatywy było nie tylko formalne uniezależnienie się od struktur piotrkowskich, lecz przede wszystkim przejęcie i samodzielne zarządzanie przystanią wodną, ufundowaną wcześniej
z dotacji Zarządu Głównego Ligi w Warszawie. Przystań ta miała pełnić funkcję ośrodka szkoleniowego i wychowawczego, służącego popularyzacji idei morskich, sportów wodnych oraz szeroko pojętego wychowania obywatelskiego
i państwowego.
Dążenia sulejowskich działaczy spotkały się jednak z niechętną reakcją władz Oddziału Piotrkowskiego Ligi Morskiej i Kolonialnej. Sprzeciw ten wynikał zarówno z obaw przed osłabieniem struktur terenowych podporządkowanych Piotrkowowi, jak i z kwestii organizacyjnych oraz finansowych związanych z podziałem majątku
i kompetencji. Konflikt ten unaocznia napięcia, jakie często towarzyszyły próbom decentralizacji dużych organizacji społecznych w II Rzeczypospolitej. Inicjatywa utworzenia samodzielnego oddziału Ligi Morskiej i Kolonialnej w Sulejowie świadczy jednak o rosnących ambicjach lokalnej społeczności oraz o jej aspiracjach do samodzielnego kształtowania życia społecznego i wychowawczego. Jednocześnie wpisuje się ona w szerszy nurt państwowej polityki lat trzydziestych, zmierzającej do umasowienia idei morskiej i kolonialnej oraz do wychowania młodego pokolenia
w duchu służby państwu. W odpowiedzi na nieprzychylne stanowisko władz Oddziału Piotrkowskiego Ligi Morskiej i Kolonialnej, środowisko sulejowskie przedstawiło własną, rozbudowaną argumentację przemawiającą za utworzeniem samodzielnej placówki. Podnoszono przede wszystkim zarzut zaniedbania istniejącej przystani, która – mimo wcześniejszych nakładów finansowych ze strony Zarządu Głównego w Warszawie – nie była właściwie utrzymywana ani w pełni wykorzystywana zgodnie z założeniami statutowymi Ligi.
Działacze sulejowscy deklarowali, że w przypadku przejęcia przystani są w stanie zapewnić jej sprawne i odpowiedzialne administrowanie oraz doprowadzić ją do stanu odpowiadającego potrzebom szkoleniowym i wychowawczym. Podkreślano, iż miasto dysponuje zarówno odpowiednim zapleczem organizacyjnym, jak
i społecznym, umożliwiającym realne ożywienie działalności Ligi nad Pilicą. Istotnym elementem tej argumentacji była również deklaracja masowego wsparcia członkowskiego. Sulejów zobowiązywał się do zasilenia struktur Ligi Morskiej
i Kolonialnej liczbą kilkuset nowych członków, co miało nie tylko wzmocnić oddział organizacyjnie i finansowo, ale także potwierdzić rzeczywiste społeczne zapotrzebowanie na samodzielną działalność Ligi w tym ośrodku. W lokalnej publicystyce wyrażano przy tym przekonanie, że władze centralne Ligi Morskiej
i Kolonialnej nie będą stawiały przeszkód w rozwoju nowej placówki terenowej, jeśli wykaże ona zdolność do samodzielnego działania i realizacji celów organizacji. Argument ten odwoływał się do ogólnopolskiej strategii Ligi, nastawionej na jak najszersze upowszechnianie idei morskiej i państwowej poprzez rozbudowę sieci oddziałów lokalnych .
W 1939 roku, po gruntownym remoncie, przystań zyskała nowoczesny i elegancki wygląd. Lokal gastronomiczno-dancingowy, prowadzony przez Wacława Berłowskiego, stał się centrum życia towarzyskiego. Oferowano napoje chłodzące, wina, likiery, piwa miejscowe i importowane oraz muzykę na żywo w wykonaniu zespołu jazzowego. Nowe kajaki umożliwiały rekreacyjne spływy Pilicą, a porządek
i estetyka obiektu zyskały uznanie miejscowych i przyjezdnych. Lokalna prasa pisała: „Zaprowadzone inwestycje i panujący obecnie wszędzie na przystani wzorowy porządek zyskuje teraz uznanie nie tylko miejscowych letników, ale przede wszystkim wycieczkowiczów z dalszych miast” .
Przystań stała się „oczkiem w głowie” Zarządu Ligi w Piotrkowie. Odbywały się tu imprezy, spotkania kulturalne i intelektualne, a także sobotnie wieczorki taneczne, podczas których prowadzono zbiórki na Fundusz Obrony Morskiej. W końcu lat trzydziestych, przy pomocy żołnierzy z 25 pułku piechoty stacjonujących na letnim obozie w Murowańcu, ogrodzono teren przystani oraz wybudowano stadion
z trybunami i szatnią .
W soboty odbywały się tutaj wieczorki taneczne. Przy okazji prowadzono oczywiście zbiórkę na Fundusz Obrony Morskiej.
W czasie II wojny światowej na terenie przystani kwaterowali Niemcy, nadzorujący budowę i funkcjonowanie obozu przejściowego przy ul. Błonie, a od lata 1944 roku również budowę umocnień na linii Pilicy .
Działalność Ligi Morskiej i Kolonialnej w Sulejowie stanowi przykład przenikania ogólnopaństwowej idei morskiej i kolonialnej do życia prowincjonalnego miasta, gdzie łączyła ona funkcje wychowawcze, sportowe, propagandowe i integracyjne, stając się istotnym elementem lokalnej tożsamości w latach trzydziestych XX wieku.

Rodzina Rudnickich - "... myśmy nie ukrywali, [...] Żydów tylko ludzi..."Wiek XX przyniósł wiele dramatycznych momentów ...
27/03/2026

Rodzina Rudnickich - "... myśmy nie ukrywali, [...] Żydów tylko ludzi..."
Wiek XX przyniósł wiele dramatycznych momentów próby – zarówno dla jednostek, jak i całych narodów – dlatego też bywa uznawany za jedno z najbardziej tragicznych stuleci w dziejach ludzkości. Okrucieństwa II wojny światowej zmuszały zwykłych ludzi do podejmowania decyzji granicznych, często wymagających niezwykłego hartu ducha i odwagi. Sprostanie tym wyzwaniom oznaczało niejednokrotnie wybór między bezpieczeństwem własnym a ratowaniem życia innych.
Nie brakowało jednak osób, które swoją postawą dowiodły, że nawet w najbardziej nieludzkich czasach miarą człowieczeństwa pozostaje stosunek do drugiego człowieka. Symboliczne znaczenie zyskiwały wówczas słowa Księgi Przysłów: „Ratuj wleczonych na śmierć, wstrzymaj rózgi, by nie zabijały” (24,11). W realiach okupacji niemieckiej wezwanie to nabierało szczególnej aktualności.
W skali całego kraju znane są postaci takie jak Jan Karski – emisariusz rządu polskiego, czy Irena Sendler, nazywana Matką Dzieci Holokaustu, odznaczeni Orderem Orła Białego. Jednak również w Sulejowie znaleźli się ludzie, którzy
w obliczu zagłady wykazali się niezwykłą odwagą i solidarnością, ratując Żydów skazanych przez okupanta na śmierć.
Na łamach „Suleja” wielokrotnie pojawiały się informacje o Lucjanie Rudnickim – literacie związanym z miastem. Znacznie mniej znany pozostaje fakt, że jego najbliższa rodzina: żona Maria oraz syn Konrad, 1 stycznia 1996 roku zostali uhonorowani medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata za pomoc udzielaną Żydom podczas okupacji.
Konrad Rudnicki był profesorem astronomii i teologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, duchownym i teologiem Kościoła Starokatolickiego Mariawitów oraz od 1979 roku ministrem generalnym Zgromadzenia Mariawitów. Maria Rudnicka z domu Szukiewicz została odznaczona pośmiertnie, dzięki staraniom syna. Była osobą skromną, nie zabiegała o uznanie – kierowała się poczuciem obowiązku moralnego. Jak wspominał Konrad: „myśmy nie ukrywali, […] Żydów tylko ludzi, które były w ogóle w niebezpieczeństwie. Jakby to był kto inny, to by było tak samo…”.
Rodzice Konrada – Maria i Lucjan – już na początku XX w. angażowali się
w działalność niepodległościową i rewolucyjną w ramach Polskiej Partii Socjalistycznej. Maria współpracowała z Józefem Piłsudskim, a później przeszła na pozycje komunistyczne.
Lucjan Rudnicki (ur. 02.01.1882 r. w Sulejowie, zm. 08.06.1968 roku w Warszawie) był literatem i działaczem politycznym. Za swoją aktywność został skazany i zesłany na trzy lata do guberni archangielskiej, skąd zbiegł. W czasie I wojny światowej walczył przeciw Niemcom, a w latach 1916–1918 był internowany w Szczypiornie, Hawelbergu i Modlinie. Rodzina Rudnickich przeżyła również osobiste tragedie – dwoje starszych dzieci zmarło wcześnie, a dorosłości dożył jedynie najmłodszy syn Konrad.
W 1939 roku mieszkali w Sulejowie. Wkrótce Lucjan znalazł się na niemieckiej liście osób przeznaczonych do deportacji do obozu koncentracyjnego. Ostrzeżony przez znajomego volksdeutscha, zdołał uciec i przez całą wojnę ukrywał się, utrzymując sporadyczny kontakt z rodziną. Maria i Konrad pozostali w Sulejowie i to oni podjęli się niesienia pomocy Żydom.
Wśród osób, którym pomogli, znaleźli się: Elżbieta Taksin (1915–1978), Jakub Rozenthal, Wiera Rozenthal, Henryk Weintraub, Ignacy Weintraub, Matylda Weintraub oraz Elżbieta Tulska.
Przed wybuchem wojny ludność żydowska stanowiła około jednej trzeciej mieszkańców Sulejowa. Relacje między dziećmi i młodzieżą miały często charakter naturalny i pozbawiony uprzedzeń. Konrad Rudnicki wspominał: „wszystkie dzieci się bawiły razem, jak kiedyś przypominam sobie szkołę, to wspomina się koleżanki Żydówki tak samo, jak i innych”.
Jednocześnie istniały silne środowiska Narodowej Demokracji, w których relacje mieszane były społecznie napiętnowane. Przywoływał też postać swojego wujka, który mimo antysemickich poglądów w czasie wojny pomagał Żydom, uznając to za chrześcijański obowiązek.
W 1940 roku Niemcy utworzyli w Sulejowie otwarte getto. Rudniccy mieszkali
w dużym domu częściowo zajętym przez niemiecką szkołę i wojsko, co ograniczało ich przestrzeń do dwóch pokoi. Mimo to nie zmienili trybu życia: „myśmy w ogóle nie zmienili trybu życia. Wszystko normalnie”. Ich sąsiadami była rodzina Weintraubów,
z którą utrzymywali bliskie relacje. Dom Weintraubów był przepełniony uchodźcami z Łodzi i Warszawy. Jedna z ich krewnych nocowała u Rudnickich, a Konrad wspominał nawet swoją pierwszą miłość – Lusię Weintraubównę.
Pomoc Rudnickich miała wiele form. Prowadzili dla rodzin Weintraubów
i Rozenthalów „skrzynkę pocztową”, odbierając listy adresowane na swoje nazwisko, co chroniło korespondencję przed konfiskatą. Ponadto załatwiali sprawy poza gettem, np. zakupy, korzystając ze swobody poruszania się.
Gdy pojawiły się pogłoski o planowanych deportacjach, Maria Rudnicka przekazała rodzinom Rozenthalów i Weintraubów metryki urodzenia swoich zmarłych dzieci – Elżbiety i Kazimierza. Dokumenty te umożliwiały starania
o kenkarty i objęły siedem osób: Elżbietę Taksin, Wierę Rozenthal, jej syna Jakuba, Ignacego, Henryka (Hilela) i Matyldę Weintraubów oraz Elżbietę Tulską. Maria próbowała również zdobyć fałszywe dokumenty poprzez znajomych urzędników, lecz bez powodzenia.
Rodziny zdecydowały się na ucieczkę z Sulejowa, kierując się nocą, małymi grupami, w stronę Końskich. Schronienie znalazły u Klementyny Margasińskiej i jej córki Krystyny. Nie wszyscy jednak przeżyli – Elżbieta Tulska, wierząc
w „wysiedlenie”, udała się z transportem do Piotrkowa Trybunalskiego, a następnie koleją – prawdopodobnie do Treblinki, gdzie zginęła.
Szczególnie dramatyczny był los Wiery Rozenthal, która nie była w stanie iść pieszo. Została potajemnie przyprowadzona do domu Rudnickich i przedstawiona jako „chora ciotka”. Dzięki pomocy znajomego urzędnika zalegalizowano jej obecność dokumentem o rzekomej kradzieży kenkarty. Przez około sześć tygodni była ukrywana w domu Rudnickich, jednak ze względu na ryzyko dekonspiracji zdecydowano się na jej przeniesienie. 22 grudnia została ucharakteryzowana na wiejską kobietę, wyposażona w książeczkę do nabożeństwa i metrykę Joanny Szukiewicz, po czym wysłana koleją do Końskich, gdzie dołączyła do rodziny. O całym przedsięwzięciu czytamy: „22 grudnia ucharakteryzowaliśmy [panią Wierę] na małomiasteczkową babę. Mama dała jej książeczkę do nabożeństwa, żeby otworzyła i sobie czytała. Kupiło się jej bilet, posadziło w kolejce sulejowskiej, ona tam siedziała i cały czas modliła się, do Piotrkowa. Dalej przesiadła się, dostała się do Końskich – tam była reszta Rozenthali”.
W kolejnych miesiącach, zimą i wiosną 1943 roku, Rudniccy przekazywali do Końskich zdeponowane wcześniej rzeczy. W działaniach tych pomagała Krystyna Margasińska, pełniąc rolę łączniczki. W domu Rudnickich pozostały jedynie dokumenty, fotografie i biblioteka, która po wojnie – zgodnie z wolą ocalałych – została włączona do ich zbiorów.
Lusia (Pesa) Weintraubówna odegrała szczególną rolę w życiu Konrada. Straciła rodziców i dwukrotnie uniknęła śmierci. Raz została wyrzucona z wagonu transportowego jadącego prawdopodobnie do Oświęcimia lub Treblinki. Innym razem, posiadając fałszywy aryjski dokument, znalazła się w grupie Żydów przeznaczonych do aresztowania. Gdy sytuacja wydawała się beznadziejna, odegrała śmiałą scenę: zwróciła się do niemieckiego strażnika słowami: „Pan ma prawo mnie aresztować, ale pan nie ma prawa mnie trzymać z Żydami!”, co doprowadziło do jej uwolnienia. Po wojnie spotkała się z Konradem, jednak zastrzegła, że nie chce wracać do wojennych wspomnień.
Kolejną ocalałą była Elżbieta Taksin, która przetrwała powstanie warszawskie i po wojnie utrzymywała bliskie relacje z Rudnickimi. Przyjęła nazwisko Rudnicki, traktując rodzinę jako własną. W 1968 roku, w okresie antysemickiej kampanii władz PRL, wyemigrowała do Norwegii. Konrad odwiedził jej grób w 1978 roku, miesiąc po jej śmierci. To właśnie jej świadectwo przyczyniło się do przyznania Marii
i Konradowi Rudnickim tytułu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.
W czasie wojny Konrad nie był jeszcze mariawitą, jednak – jak sam podkreślał – doświadczenia okupacyjne miały wpływ na jego późniejszą drogę duchową. Zarówno dla niego, jak i dla jego matki najważniejszy był człowiek, niezależnie od pochodzenia.
Rudnicki wspominał również innych mieszkańców Sulejowa, którzy pomagali Żydom. Jego kuzyn ukrywał przez kilka lat Żydówkę, którą po wojnie poślubił. Anna Erhardówna pomagała jednemu z Weintraubów – mężczyzna przeżył wojnę, lecz zginął później w napadzie rabunkowym. Sama twierdziła: „przecież to był mój narzeczony”.
Tragiczne były losy Klementyny i Krystyny Margasińskich. Matka została zamordowana w Oświęcimiu, córka przeżyła obóz w Dachau, lecz zmarła wkrótce po wojnie. Obie zostały pośmiertnie uhonorowane medalami Sprawiedliwych wśród Narodów Świata 9 kwietnia 2002 roku .
Historia Marii i Konrada Rudnickich, ich przyjaciół i współpracowników pokazuje, że nawet w czasach skrajnego okrucieństwa możliwe było zachowanie człowieczeństwa. Ich postawa – pozbawiona patosu, a oparta na prostym przekonaniu o obowiązku pomocy drugiemu człowiekowi – pozostaje jednym z najważniejszych świadectw moralnej odwagi XX wieku.

Adres

Sulejów
97-330

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Sulejów Historyczny umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij