11/10/2020
Czołem!
Wprawdzie godzina jest już dość późna, a zdjęcia nie obrobione ale myślę, że rano do kawki kilka ładnych widoków poprawi humor szczególnie, tym osobom które weekend musiały spędzić w pracy.
Celem była Puszcza Notecka i jej okolice, więc od razu w piątek (po pracy 😉) , po paru godzinach jazdy dotarliśmy do celu. 2-3 godziny godzin marszu po ciemku i w lekkim deszczu sprawiły, że szybko rozstawiliśmy obóz, aby kolejnego dnia z kompasem w ręku rozpocząć zwiedzanie , przy okazji pilnując czasu aby dotrzeć do miejsce docelowego pod obóz na godzinę przed zmrokiem. Pogoda nie rozpieszczała ale puszcza nadrabiała pięknymi widokami, a cierpliwość sprawiła, że pomimo trudności z rozpaleniem i utrzymaniem 🔥 udało się przygotować zupę grzybową z kabanosami 😉 i trochę wysuszyć ciuchy, choć było ciężko (byłem bliski aby krzesiwo i korę brzozy zamienić na zapalniczkę i chemię 😜). Noc choć przepiękna i bez deszczu, wbrew zapowiedzią sprawiła małego psikusa... temperaturą na poziomie 2-3 stopni, więc tylko odgłosy jeleni przed świtem zachęciły mnie do opuszczenia ciepłego legowiska. Niestety żaden aparat nie odda klimatu przechadzającego się skrajem lasu stada kopytnych gdy mgła co chwilę spowijała je w swoich objęciach..... pierwsze promienie słońca były sygnałem aby szybko wysuszyć śpiwór, wypić kawę, zjeść śniadanie i w drogę! Jak na lekarstwo, w pierwszą stronę grzybów było bez liku, niestety droga powrotna okazała się mniej łaskawa jeśli chodzi o zbiory ale.... przez to szukanie jesiennych skarbów znów , znów ścieżki których nigdzie nie ma i wrażenie, że ktoś jakby zapomniał o prawidłowym stawianiu słupków granicznych.... ale cóż dzięki temu wyszliśmy przy zupełnie innym miejscu.... malowniczym jeziorze żeby już na spokojnie podreptać do auta.
Wyjazd jak najbardziej udany nie tylko, ze względu na piękną naturę i fajne towarzystwo ale co dla mnie ważne, po blisko pół roku znów będę przepakowywał plecak i myślał nad zmianą części ekwipunku ale o tym napiszę za jakiś czas 😉
Pozdrawiam Was serdecznie!
R. R.