08/12/2025
w miniony piątek, Konin sprawił mi wyjątkową niespodziankę.
w konkursie o „Złotą Sztalugę” moje zdjęcie obłoków srebrzystych otrzymało wyróżnienie - tym bardziej jest to dla mnie miłe, bo był to mój debiut w tym wydarzeniu.
konkurs organizowany jest na naszym podwórku od 47 lat. skierowany jest do artystów nieprofesjonalnych: malarzy, rzeźbiarzy, plastyków i fotografików. siebie trzymam w worku z dopiskiem - "dokumentalista", więc tym bardziej cieszę się, że w takim gronie ktoś zatrzymał się właśnie przy tym jednym kadrze.
wyróżnione zdjęcie przedstawia obłoki srebrzyste nad "przeprawą". obłoki srebrzyste to dla mnie taka „polska zorza polarna” - zjawisko, które wraca co roku mniej więcej od połowy czerwca do początku lipca, w najkrótsze letnie noce. kiedy po zachodzie słońca niebo jeszcze przez dłuższą chwilę trzyma światło, a wysoko nad nami powietrze jest bardzo zimne, na północnym niebie zaczynają rysować się jasne struktury: fale, smugi, delikatne wstęgi.
lubię w nich to, że są bardzo dostępne. nie trzeba teleskopu ani specjalnego aparatu – wystarczy późny spacer, chwila uważności i spojrzenie w dobrą stronę. czasem są ledwo widoczną poświatą, czasem rozlewają się szeroko i dosłownie dominują niebo. dla mnie to świetna motywacja, żeby w te krótkie, ciepłe noce wyjść z domu jeszcze raz - już po zachodzie słońca, kiedy większość ludzi kończy dzień, a na niebie nagle pojawia się dodatkowe światło.
w tym konkretnym kadrze miasto zajmuje tylko wąski pas na dole zdjęcia. kilka procent całości to architektura, reszta - obłoki srebrzyste, które tej nocy „namalowały” własny obraz nad Koninem. układ linii i przejść tonalnych sprawił, że fotografia zaczęła przypominać raczej malunek niż typowy zapis nieba. kiedy oddawałem pracę, usłyszałem pytanie, w stylu "czy to grafika komputerowa" - co dobrze pokazuje, jak mało oczywiste jest to zjawisko dla wielu osób. czasami rzeczywistość sama układa się w kompozycję, której nie bylibyśmy w stanie lepiej wymyślić.
taki przegląd jak „Złota Sztaluga” jest dla mnie ważny właśnie dlatego, że daje przestrzeń nieprofesjonalnym twórcom. spotykają się w jednym miejscu bardzo różne spojrzenia: od bardzo kameralnych, po mocno ekspresyjne. można zobaczyć, jak inni widzą ten sam świat - w farbie, drewnie, glinie, metalu, na papierze fotograficznym.
szczególnie bliska jest mi tutaj rzeźba. w rzeczywistości, w której większość obrazów oglądamy na płaskim ekranie, rzeźba ma w sobie coś wyjątkowego: ciężar, objętość, fakturę. stoi na ziemi, zajmuje konkretną przestrzeń, trzeba ją obejść, zobaczyć z kilku stron. dla mnie jest uosobieniem tego, co uziemia i przywraca do świata, w którym naprawdę jesteśmy - z jego materiałami, fakturami, wagą.
z doświadczenia wiem, że praca w materii jest bardzo wymagająca. rzeźba powstaje powoli, krok po kroku, dosłownie pod rękami. fotografia też potrzebuje cierpliwości i uważności, ale ma inny rytm: wychodzi się, obserwuje, czeka na moment. może właśnie dlatego mam do rzeźby tak duży szacunek i zawsze cieszę się, kiedy jest obecna wśród nagrodzonych prac.
tym bardziej doceniam decyzję jury, które tak wyraźnie dostrzegło rzeźbę, nawet jeśli główna nagroda trafiła ostatecznie do fotografii. z mojej, subiektywnej perspektywy, rzeźba była w tym roku jednym z najmocniejszych i najciekawszych głosów w konkursie.
gratuluję zwyciężczyniom i zwycięzcom!
dziękuję Organizatorom i Jury za wyróżnienie tej jednej letniej nocy nad Koninem! :)
fot. Zdzisław Siwik