26/02/2024
Na miejscu byłam wczesnym przedpołudniem. Zadzwoniłam na dzwonek. Nawet nie pamiętam, kto otworzył mi drzwi - najwyraźniej podekscytowanie wzięło górę😉 Weszłam do pokoju, gdzie toczyła się główna akcja. W powietrzu unosił się zapach kawy pomieszany z delikatną wonią kosmetyków. Nic dziwnego! Ostatecznie zwyczajny pokój gościnny zamienił się w prawdziwą "komnatę beauty", 🙂 gdzie równolegle pani fryzjer i wizażystka otaczały swoją troską druhny, mamy, siostry i kuzynki. Było gwarnie, dynamicznie, po prostu radośnie.
Początkowo dało się odczuć lekką spinę: "O jejku, fotograf przyjechała! Trzeba pilnować swoich grymasów, postaw, albo... najlepiej uciec!" 😀
***
Przywitałam się. Przygotowałam swój sprzęt. Włączyłam się do rozmów i po prostu byłam razem z nimi. Nie wymagałam patrzenia w obiektyw, nie stylizowałam scen. Wkrótce stałam się jedną z nich - kobiet i dziewczyn przygotowujących się do wyjścia do kościoła. Zostałam zaakceptowana, częściowo niewidoczna. I to było cudowne! Mogłam robić to, na czym najbardziej mi zależało - łapać wyjątkowe i naturalne momenty przygotowań w domu Pani Młodej.
Gdy patrzyłam na Anię miałam wrażenie, że w tamtym dniu była najszczęśliwszą osobą na całej ziemi:) I do dziś uważam to za zaszczyt, że mogłam jej towarzyszyć podczas przygotowań w domu! ☺
***
Obok wyżej wspomnianego pokoju, na końcu korytarza był drugi pokój. Tam panowała zupełnie inna atmosfera. Cisza, półmrok. Doskonałe miejsce na chwilę oddechu. Zaprosiłam tam Anię. Poprosiłam, żeby się zatrzymała, skoncentrowała na swoich myślach, emocjach i po prostu miała chwilę dla siebie. Trwałyśmy w uspakajającej ciszy, z której później zrodziło się kilka pięknych kadrów. Tylko JEJ kadrów, specjalnie DLA NIEJ.
***
A dla WAS kilka z nich zamieściłam poniżej. Swoją drogą ciekawa jestem czy preferujecie kolor czy wersję black&white? Jeśli macie ochotę zostawcie 👍 pod swoimi faworytami. Będzie mi najnormalniej w świecie miło🙂 DZIĘKI!
***