06/06/2026
Nie wiem, jak zacząć ten post, by nie okazał się być emocjonalny, ale i tak taki pewnie będzie, bo było grubo! 🙂 Piszę go po raz kolejny, ale on musi się tutaj pojawić by domknąć to wydarzenie z mojej perspektywy. Muszę, bo się uduszę 😀 więc będzie osobiście, jako fotograf i długo! 😀
Wędkarstwo, odkąd pamiętam, nie wpisywało się w moje zainteresowania. Totalnie. Jak zadzwonili do mnie organizatorzy i powiedzieli: „Ania, robimy zawody, zrobisz foty?”, to szczerze mówiąc, zastanawiałam się kilka razy. No bo to 6 dni warunków polowych, ja mam dużo sprzętu i to wszystko targać ze sobą, a jak to będzie wyglądało, jakie zdjęcia, jak to ma wyglądać…? Milion pytań w głowie. Nie znam się na wędkarstwie. Zgodziłam się. Zobaczymy co się stanie.
Dwa tygodnie przed zawodami pojechaliśmy nagrać kilka filmów, to miejsce było dla mnie totalnie obce, a woda wokół lekko niepokoiła. Dodawała stresu. Bo nowi ludzie, pierwszy raz taki event, wątpliwości, czy dam radę, a znowu jak podejmuję się czegoś to zawsze na 200%
Panie Zawodniczki i Panowie Zawodnicy, to był zaszczyt. To był zaszczyt widzieć Was w trakcie rywalizacji. Widziałam na Waszych twarzach mnóstwo emocji – od ogromnej radości po zawód. W Waszych oczach mieniły się iskierki niczym odbicia fali z wody 🙂 Radość! Piękna radość. Ta spełniona. Ta po Personal Best, której nie zgasiły wylane na głowę wiadra zimnej wody (i nie było jej mało). Ale i też zawód. Zawód zmieszany z nadzieją, że kolejna ryba będzie większa, że da się ją podmienić i wygrać. Widziałam także i zmęczenie. Zmęczenie ciągłą walką, adrenaliną i niedospaniem.
I w tym wszystkim ja.
Telefon dzwoni. „Ania, dawaj na ważenie na 15”. Więc zabieram się i biegnę do bazy, a potem z bazy na stanowisko z organizatorami i sędzią.
„Weź aparat, bo chłopaki holują na 5A!”
Godzina 4:50: „Chłopaki coś mają”, „Brać kamerę? Będzie lanie?”
„A zrobimy zdjęcie w wodzie?” „Pewnie!”
I ten uratowany, zaginiony dekielek od obiektywu...
I to już pierwszego dnia! 🙂
I mnóstwo innych rzeczy, które mogłabym tutaj opisać, ale ten post by się nie skończył, znając moją chęć wgrzebywania się w każdy szczegół.
Warunki, w których musiałam się odnaleźć, były dla mnie ogromną lekcją, a zarazem mega wielkim doświadczeniem. Pogoda sprzyjała, a baterie i pamięć szybko się kończyły.
Dlatego!
Panie i Panowie, jeszcze raz bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie mnie na zawodach. Dziękuję za pomoc i troskę, której nie zliczę, albo zliczę, ale w tonach! Dziękuję za uśmiechy! Za te szerokie jak i te mniejsze. Wszystkie były piękne! Wasze oczy wszystko mówiły. Dziękuję za każdą rozmowę – tę dłuższą i tę krótszą! Tę śmieszną i tę na pocieszenie. Przybite piątki i żółwiki! Wasze emocje udzielały się także i mi. Moja radość płynęła z Waszej!
Nie zmienię zdania! Wspaniali ludzie ❤️
6 dni. Czasem 2-3h snu. Poranna kawa o 13, a nawet później. Spokój. Mimo wszystko.
Nie spodziewałam się.
Do zobaczenia! 🙂
I dzięki właśnie temu uwielbiam tę robotę 😎
Maciek Błażejewski
Flycarp