TimothyMalinovsky 'n' Art

TimothyMalinovsky 'n' Art Me & my Art. Live a little. Want to support me? Buy me a coffee -> https://buycoffee.to/timothymalinovsky

Sylwester Pełen Miłości at Sylvia Crystals - Photos Part 1. Thank you for a New Year's Eve full of warmth and love! 5Rhy...
09/01/2026

Sylwester Pełen Miłości at Sylvia Crystals - Photos Part 1.

Thank you for a New Year's Eve full of warmth and love!

5Rhythms - Tomasz Szymocha
Alma ∞ Omega / Creatrix 4 the Holy Shift
Ecstatic Dance Polska
Atma Colibri

All photos can be downloaded from the link in the comments.

Radykalny Relaks 17.12.25 Part 2.
29/12/2025

Radykalny Relaks 17.12.25 Part 2.

Radykalny Relaks 17.12.25 Part 1. Thanks Ada Wieczorek for gathering us together!
19/12/2025

Radykalny Relaks 17.12.25 Part 1.

Thanks Ada Wieczorek for gathering us together!

First time doing wedding photography. I think it's quite a banger! I'm really satisfied with how I managed this and ohh ...
17/12/2025

First time doing wedding photography. I think it's quite a banger! I'm really satisfied with how I managed this and ohh boy - what an awesome shamanic / royal wedding that was!

Thanks Biorezydencja for the invitation!

05/09/2025

Droga do wolności / Oczekiwania / Odpakowywanie prezentów

A co gdybyś wiedział / wiedziała, że jesteś Bogiem? Jak wyglądałoby Twoje życie? Czy uważasz, że Bogu może się coś nie udać? Jak by to miało wyglądać? A może Bóg też się może poszerzyć, czegoś nauczyć i nie zawsze uda mu się na pierwszym razem bo przecież jak tworzy coś czego jeszcze nie tworzył to skąd ma wiedzieć jakie to wyjdzie?

Jak sobie o tym myślę to idea gościa, który siedzi na chmurce i sączy drinki z palemką radośnie spoglądając na swoje terrarium z mrówkami i nie robi wiele poza tym jest… Jakaś nudna. Gdybym stworzył coś niesamowitego to chciałbym potem stworzyć coś jeszcze bardziej niesamowitego. Nie przekonuje mnie idea siedzenia i patrzenia się przez całą wieczność na swój perfekcyjny twór. O ironio, mówię to ja - człowiek, który przez większość życia spoczywał na laurach. Chyba pisząc to właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że na prawdę mam ochotę robić więcej - tworzyć więcej. Swoją drogą - każdy z nas jest naturalnie artystą tylko system, w którym się wychowaliśmy karał nas za kreatywność, a nagradzał za posłuszeństwo - nic zatem dziwnego, że cały świat bazuje na kopiowaniu tego co się komuś udało… “Jak szybko zrobić xyz…”, “Jak zostać xyz w miesiąc…” itd.

Wracając do gościa na chmurce… Jeśli już ustalimy, że facet (kobieta de facto bo przecież God is a girl - I mean it) też chce się rozrastać to czy wydaje Wam się, że jakby mu coś “nie wyszło” to siedziałby i lamentował nad tym? Czy w ogóle miałby perspektywę tego, że coś mu “nie wyszło”, czy może podszedł by do tego jak do nauki? “O chciałem stworzyć kamień, ale po dodaniu wody do oleju wyszedł ogień - no spoko - spróbuję czegoś innego”. Dla mnie jak już jest sobie ten Bóg to jak mu coś “nie wyjdzie” to tak sobie wyobrażam jego reakcję. Albo “To nie to czego chciałem, ale też fajne - ciekawe do czego to może mi się przydać”.

Ok - a czy taki Bóg miałby wobec tej wody i oliwy oczekiwania, że będą kamieniem? A może miałby oczekiwanie wobec siebie, że skoro jest już tym Bogiem to nie ważne co weźmie w rękę to i tak ten kamień z tego ulepi? Ja tu wrócę to tego obrazka Boga jako gościa z drinkiem z palemką, który w moich oczach wydaje się być raczej na chillu… “Ohh well - być może nie jest to to czego chciałem, ale z pewnością przybliża mnie to co celu - być może nie wiem jeszcze jak, ale jakoś na pewno”. Typ ma w końcu nielimitowany czas, nie? It is what it is.

Czujesz już o czym mówię?

Jeśli każdy z nas jest Bogiem czy tam jego cząsteczką to dlaczego nie patrzymy na siebie w ten sposób? Czy kiedykolwiek zastanawiając się co chcesz zrobić albo jak się czujesz wyobrażasz sobie jak by to zrobił czy poczuł Bóg? Jakoś to mega wspierające jak tak sobie wymyślę co on by zrobił w tej sytuacji, jak by zareagował i jak podszedł do tematu. Normalnie czuję, że znalazłem w życiu odpowiednią motywację i filtr do tego co chcę, a czego w życiu robić nie chcę.

To co chcę przez to wszystko przekazać to największy prezent jaki do tej pory sam odpakowałem, czyli postrzeganie wszystkiego jako pozytywnego, budującego doświadczenia - lekcji, która została odrobiona. Poprzez “wszystkiego” mam na myśli WSZYSTKIEGO. Wybili Ci okno i ukradli telewizor? - ok. Zbankrutowałeś i wylądowałeś na ulicy? - ok. “Tymek jak zawsze bo bandzie”, ale taka prawda. Jeśli jesteśmy Bogiem i tworzymy własną rzeczywistość to jeśli przyjmiemy perspektywę, że dane zdarzenie jest negatywne, to takie właśnie będzie. Jeśli stwierdzimy, że być może nie preferujemy tego doświadczenia, ale akceptujemy je i być może nie wiemy do czego ma nas doprowadzić, ale w naszym życiu dzieją się przecież jedynie lekcje i wszystko działa na naszą korzyść to lada moment okaże się, że zyskamy po wielokroć tego co teoretycznie “straciliśmy” czy się “nie udało”, albo przynajmniej zyskamy prawdziwych siebie.

To wszystko dzieje się w imię procesu rozbijania Twojego Ego. Najpierw je budujemy (tu utyka większość ludzi na świecie), potem ono zostaje stopniowo rozłożone, a my nabieramy pokory i dystansu (pomocnym jest przyjęcie perspektywy, że tak na prawdę niczego nie musimy osiągnąć, ani nikim się stać - możemy po prostu sobie istnieć), następnie chowamy się pod kamień i powstajemy nowi - prawdziwi my, a to co dostajemy jest w końcu nasze i pełne.

To się jednak nie stanie jeśli zbudujemy sobie bezpieczną i ciepłą drogę życia w komforcie. To nie jest dla wszystkich. Żyjemy w dualistycznym świecie i jednym z tych dualizmów jest Twój wolny wybór. Możesz iść dalej albo zostać w ciepłym kocyku przed TV. Droga świadomości zazwyczaj jest porządnie wyboista, ale to tylko dlatego, że trzymasz przekonania o tym “jak ma być”. Odpuść wszystko, zrzuć oczekiwania o tym jak i co powinno być, a zobaczysz, że cały czas byłeś / byłaś na chmurce sącząc drinka z palemką.

Przyjmując, że wszystko jest dla Ciebie, a w “trudnych” chwilach, że jeszcze nie wiesz jak to Ci służy, ale jakoś musi - rozpoczynasz życie, w którym do końca będziesz odpakowywać prezenty.

To totalnie najmocniejszy kod do rzeczywistości jaki do tej pory odkryłem.

Od dziś możesz mi mówić Święty Mikołaju.
Tak na prawdę to światu i sobie bo to Ty to sobie dajesz.

Fakt, że to czytasz oznacza, że tego szukasz - to miało do Ciebie przyjść, a ja jestem jedynie lustrem, które odbija to co potrzebujesz zobaczyć.

Podziękuj sobie, robisz dobrą robotę :)

Niewygoda / Dualizm / Transformacja / PozwalanieDymi mi się głowa z przegrzania myślowego... Wróciłem z Azji 19 czerwca....
19/08/2025

Niewygoda / Dualizm / Transformacja / Pozwalanie

Dymi mi się głowa z przegrzania myślowego...

Wróciłem z Azji 19 czerwca. Od tamtej pory, poza byciem na 2 festiwalach, intencjonalnie spotkałem się tylko z jedną osobą. Myślę o swoich bliskich i dalszych znajomych prawie codziennie, pytając się czy to już, ale ten czas nie nadchodzi. W następstwie rodzą się myśli “czy może coś jest nie tak?”, ale wszystko chyba jest jednak ok… Daję znać, że żyję.

Moje uwarunkowanie jest takie, że “powinienem” odzywać się do ludzi, którzy są dla mnie ważni, których chcę mieć w życiu. Pozwalam sobie tego nie robić jeśli tego nie czuję. Akceptuję, że jest taki czas, że potrzebuję pobyć sam ze sobą i poukładać sobie to co u mnie. Strasznie to niewygodne, ale już nie mogę sobie pozwolić na postępowanie niezgodne ze mną.

Długo już nic nie pisałem - głównie dlatego, że doświadczam ostatnio niemalże nieustępującej mnie na krok niewygody, a zmiany czy też transformacja w moim życiu przyjęła takie tempo, że jak zaczynam składać do kupy jakieś myśli to rodzi się tylko więcej pytań. Zamiast pisać posta musiałbym opublikować książkę, która tak samo pozostawiłaby tylko więcej otwartych zagadek. To taki etap - jak wszystko w życiu. Czas przejścia - ze starego uwarunkowanego systemu operacyjnego na nowy, nieznany, nieodkryty.

Piszę i kasuję, piszę i kasuję… Po co to piszę? Czy to moja część dzielenia się ze światem? Czy to to co światu daję od siebie - moja praca w kierunku lepszego jutra? Czy to moja spowiedź i rozmowa z samym sobą? Trust the process Timmy… Dziś mogę nie rozumieć, ale idę dalej - coś się z tego ułoży.

Wciąż obecne jest we mnie pytanie o sens wszystkiego co robię, ale to też uwarunkowanie mojego starego systemu - tego który został zaprogramowany na funkcjonowanie w społeczeństwie i na ogólnie przyjętych zasadach produktywnego życia. To ciśnienie wewnątrz mnie mówiące, że to co robię musi być robione po coś - że trzeba osiągać rezultaty… Tymczasem szukam jednak tego miejsca gdzie NIE WIEM, gdzie mogę zobaczyć tylko następny krok ponieważ to właśnie jest ta prawdziwa droga. Jeśli WIEM to to już jest bezpieczeństwo - zaplanowana i przemyślana droga, którą będę podążał aby moje życie się “udało”. To nie jest moja droga - ile razy nie planowałem tyle razy to upadało. Uczę się zatem patrzeć na to co jest obecne wokół mnie i jakie kroki mogę podjąć aby rozwinąć to co czuję o jeden mały poziom. Nie mam pojęcia co będzie dalej, ale to jest życie - to jest dla mnie ekscytujące. Czy nie takie właśnie ma być życie? Ekscytujące? Dla mnie na pewno jest ciekawsze niż takie w pełni zaplanowane i bezpieczne. Eksploruję.

Tutaj wrzucę skróconą ciekawostkę, którą mówię na swoim wykładzie. Magiczne słowo “Abracadabra” tak na prawdę oznacza “I create as I speak” = “Mówiąc, tworzę”. Język jest pełen słów, które nie znaczą tego co społecznie się nauczyliśmy - ich prawdziwe znaczenie, a zatem to co tworzą w naszej rzeczywistości kiedy je wypowiadamy jest kompletnie inne niż to, które znamy. Największe odkrycie jakie tutaj znalazłem, które pozwoliło mi kompletnie zmienić moje postrzeganie świata to słowo “responsability” czyli “odpowiedzialność”. Społecznie to strasznie ciężkie słowo, którego treść nosimy zazwyczaj na barkach mówiąc, że jesteśmy odpowiedzialni. Jego prawdziwe znaczenie nie jest jednak związane z tym, że mamy na sobie ciężar tego czego się podjęliśmy, że zrobimy czy posiadamy i trzeba to utrzymać. “Response ability” czyli faktycznie “umiejętność odpowiedzi” oznacza to, że idąc przez życie nie niesiemy na swoich barkach ciężaru, a nauczyliśmy się pewności siebie i tego, że cokolwiek na naszej drodze nie stanie to będziemy umieli sobie z tym poradzić i odpowiednio zareagować. Wszystko w imię zasady, że wszystko dzieje się dla nas, a nie nam. Jak idziemy przez życie z taką myślą to zamiast mieć na plecach worek pełny ciężkich klocków, które nas spowalniają, mamy ogrom wiary w siebie i przekonania, że przecież cokolwiek się w naszym życiu nie stanie to tak jak zawsze - coś wymyślimy i będzie git. W końcu jesteśmy tu dziś - daliśmy radę - nie było sytuacji, której nie przeszliśmy…

I co u mnie dalej?

To ten moment w życiu, w którym czuję, że odradzam się jako nowy ja, którego jeszcze nigdy nie widziałem. Czy to już ten prawdziwy? Ten ostatni? Na pewno nie, ale tym razem wybory, które podejmuję są faktycznie moje, a nie przykryte lękiem, przekonaniem czy innymi pozostałościami czyjegoś wpływu na mnie. Powiem Wam, że to cholernie niewygodne kiedy odkleja się od Ciebie stary Ty. Z jednej strony ciągnie Cię do wszystkiego co pamiętasz, że sprawiało Ci przyjemność, a z drugiej rozumiesz, że to już nie jest aktualne - to działanie na pamięć, które osobie którą jesteś dziś nie przynosi ani trochę satysfakcji. Mało tego - to już nawet nie moment kiedy buduję kontrast do tego czym byłem - to nie dualizm - to wyjście z uwarunkowania i stworzenie trzeciej drogi.

Żyjemy w dualistycznym świecie, ale to nie oznacza, że jesteśmy lewą czy prawą stroną wahadła - jesteśmy jedną i drugą równocześnie, a cała zabawa polega znalezieniu złotego środka i balansowaniu. Zaczynamy od tego - lewo - prawo, lewo - prawo, lewo - prawo… Jeśli przegniesz w jedną stronę, balans zaprowadzi Cię na drugą. Możesz to przeżywać, ale możesz też stanąć obok i popatrzeć na wahadło swojego życia - zidentyfikować jedną i drugą stronę, to co przeżywasz, czego kiedy potrzebujesz, a potem mieć na to wpływ. Jeśli wiesz dlaczego postępujesz tak jak postępujesz, możesz coś z tym zrobić… Jeśli uświadomisz sobie swoje systemy działania - reszta jest wyborem. Nagle szukasz nowej wartości, która nie miota Cię jak na kutrze rybackim podczas sztormu, a pozwala Ci postawić kolejny - bardziej świadomy krok w swoim życiu.

Moja blokada polegała na tym, że sobie nie pozwalałem. Uważałem (nadal uważam), że np idea nie jedzenia mięsa jest słuszna więc go jadł nie będę i tak samo z wieloma innymi tematami. W tym wszystkim zapomniałem jednak, że składam się nie tylko z umysłu, ale też ciała, a przede wszystkim jestem istotą energetyczną, która tylko przez krótką chwilę zdecydowała się na to ludzkie wcielenie. Umysł zatem w imię mojego twierdzenia, że jestem “good guy” i chcę być pożyteczną mrówką w historii tego świata totalnie zdominował moje życie… Wiecie co to? EGO. Moje ego w dużym stopniu zdefiniowało się właśnie jako “good guy”, a taka osoba nie robi tego co uważa za szkodliwe - żyje zgodnie ze swoim kodeksem prawości. To też bezpieczeństwo, ale to też odczłowieczenie. Przecież moje ciało i moja dusza mówią mi czego potrzebują i to nie będzie to samo każdego dnia przez całe moje życie. Larwa potrzebuje siać destrukcję zjadając wszystko na swojej drodze aby nazbierać energię na transformację w motyla, który potem swoimi działaniami zgodnymi z naturą po stokroć przewyższa to co “zepsuł” we wcześniejszej formie. Czy on się wtedy zastanawia nad tym, że chwilowo jest siłą zniszczenia? Pewnie tego nawet nie kuma, ale my jako ludzie już tak. Umiemy obserwować swoje działania i niestety OCENIAĆ je względem czegoś co uważamy za słuszne. Tak właśnie budujemy sobie pułapkę dla samych siebie i nie rośniemy bo nie akceptujemy naszej natury. Ciało powie nam czego potrzebuje, a na świecie na prawdę nie ma żadnej zasady, która mówi nam, że to jest ok czy nie ok poza naszym wewnętrznym kompasem. Każdy ma po swojemu. Słuchajcie siebie. Ja w końcu burzę swój kodeks moralny i pozwalam sobie po prostu żyć - bez oceny.

We wszechświecie nasza rasa podziwiana jest ponoć jako “mistrzowie limitacji”. Na koniec pozostawiam Was zatem z pytaniem - “W co wierzę co mnie ogranicza?” i zachęcam do zrobienia sobie dobrze i przeniesienia tego wierzenia do czarnej dziury wewnątrz Was, która raz a dobrze pozbędzie się tego śmiecia z Waszego życia.

Jak ktoś jest odważny i chętny to zapraszam do podzielenia się wierzeniami, które jak wszystko - kiedyś Wam służyły, ale ich obecność w Waszym życiu powinna była być dawno zweryfikowana.

Foteczka from Summer Contrast Festival by my love Patrycja Agata Przygoda.

Peace!

31/07/2025

Adres

Łódź

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy TimothyMalinovsky 'n' Art umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do TimothyMalinovsky 'n' Art:

Udostępnij

Kategoria