05/06/2026
Dzięki uprzejmości władz Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN miałem możliwość zrealizowania sesji fotograficznej wnętrz tego wyjątkowego obiektu. Skupiłem się przede wszystkim na architekturze i przestrzeni. Nie chciałem pokazywać wystawy – to doświadczenie, które warto przeżyć osobiście. Moim celem było uchwycenie miejsca, które stanowi niezwykłą oprawę i integralną część całego procesu zwiedzania.
Dla fotografa to miejsce jest prawdziwym rajem. Monumentalne przeszklenia wpuszczają ogromne ilości naturalnego światła, które przez cały dzień rysuje na ścianach i posadzkach zmieniające się wzory. Światłocień, geometryczne linie, organiczne krzywizny, faktury materiałów i imponująca skala sprawiają, że niemal każdy krok odsłania nowy obraz. To jeden z tych budynków, w których aparat fotograficzny nieustannie znajduje kolejne historie do opowiedzenia.
Jednocześnie jest to miejsce niezwykle wymagające. Fotografowanie w słoneczny, bezchmurny dzień oznacza konieczność ciągłej walki z ogromnym kontrastem sceny, przepaleniami i bardzo dynamicznym światłem. Do tego dochodzi duża liczba odwiedzających. Nierzadko trzeba długo czekać, aby uzyskać efekt, jaki ma się w głowie. Paradoksalnie, pod względem technicznym znacznie łatwiej fotografowałoby się te wnętrza nocą. Jednak to właśnie dzienne światło nadaje tej architekturze wyjątkowy charakter.
POLIN jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i wielokrotnie nagradzanych obiektów muzealnych w Europie. Budynek, zaprojektowany przez fińską pracownię Lahdelma & Mahlamäki Architects, zdobył między innymi prestiżową nagrodę World Building of the Year podczas World Architecture Festival. Dla wielu odwiedzających jest atrakcją nie tylko ze względu na wystawę poświęconą tysiącletniej historii Żydów w Polsce, ale również ze względu na jego wnętrza.
Nie spodziewałem się, że współczesna architektura potrafi tworzyć przestrzenie tak spektakularne, a jednocześnie tak mocno osadzone w znaczeniach i emocjach.
Bryła budynku robi wrażenie już z zewnątrz, ale dopiero wejście do środka pozwala w pełni zrozumieć ideę tego miejsca. Jeśli ktoś nie zobaczy tych wnętrz na własne oczy, trudno mu będzie dostrzec, jak głęboko połączono tutaj architekturę z historią.
Poniżej załączam tylko część zdjęć z sesji, ale mam nadzieję, że zachęcą one osoby, które jeszcze nie odwiedziły POLIN, aby przekroczyły jego próg. Tutejsze wnętrza nie są jedynie tłem dla wystawy. Same w sobie stanowią przeżycie przygotowujące zwiedzającego na to co spotka go dalej. Są pierwszym rozdziałem i przedsmakiem ekspozycji muzeum.
Architektura tego miejsca zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nie sądziłem, że współczesny budynek może w tak przemyślany sposób łączyć formę, symbolikę i opowieść. To jedna z tych realizacji, które pozostają w pamięci na długo.