22/07/2026
Na koniec serii zdjęć z mini-sesji w kroplach wody, dzielę się z Wami moim najulubieńszym zdjęciem z tego projektu. Każde z nich mnie porusza ogromnie, ale przyznaję, że to jest moje best of the best.
Czego dowodem była dla mnie ta sesja? Że zmysłowość to nie pozowanie – to pozwolenie sobie na czucie. Kiedy puścisz kontrolę, pozwolisz sobie na zrobienie czegoś, czego jeszcze nie robiłaś, na coś ryzykownego, przestaniesz się bać efektów, dopuścisz do siebie emocje, które do tej pory trzymałaś na uwięzi, pozwolisz im być razem z Tobą, obok, w tej sytuacji, a nie gdzieś w środku, na samym dnie serca... Kiedy pójdziesz za wewnętrznym głosem i przypomnisz sobie, czego szukasz... Kiedy zaufasz - sobie, fotografce, swojej intuicji, swojej decyzji... Wtedy dzieją się rzeczy niesamowite. Odkrywasz inną część siebie. Taką, która może kiedyś została zgnieciona przez kogoś, a przez Ciebie ukryta. Taką, którą może zawsze chciałaś poznać, ale nie do końca wiedziałaś, jak to zrobić. Taką, którą może sama schowałaś, ze strachu, wstydu, braku czasu. Albo taką, którą naprawdę jesteś, ale na co dzień po prostu nie masz czasu tego dostrzec. Celebrować. Przyjrzeć się. Uszanować.
To wszystko odkrywałyśmy z moimi wspaniałymi dziewczynami. To była niesamowita droga. Dziękuję Wam. 💜🩷
PS A do Was mam pytanie: czy pozostawić to zdjęcie w kolorze, który uwielbiam, czy też w czerni i bieli, które również niosą za sobą potężny przekaz? Jak myślicie?