05/05/2026
Przez ostatnie dni czytałem sensacyjne informacje o Joannie Krauze de Lendorff. Ilość materiałów o jej pracy i życiu osobistym sugerowała, że jest groźniejsza dla naszego społeczeństwa niż Kaczyński, Tusk, Trump i Putin.
Nie ma wprawdzie dowodów na czyjąkolwiek niewinność, ale współpracowałem z Joanną Krauze de Lendorff od "Długu" do filmu "Ptaki śpiewają w Kigali" i nigdy nie byłem świadkiem jej okrucieństwa. Wręcz przeciwnie, często okazywała serdeczność, empatię i bezinteresowną pomoc.
Owszem, bywała dowcipna i złośliwa - bo to cechy ludzi inteligentnych. W sprawach artystycznych byli, w duecie z Krzysztofem, bezkompromisowi i to rodziło różne konflikty, ale nigdy nie zauważyłem, aby nosiło to cechy mobbingu.
Joanno, trudno się uodpornić na taką falę hejtu, ale wierzę, że prawda zwycięży.
Jerzy Gudejko