09/05/2026
Cześć, jestem Zuza!
Często w swojej pracy spotykam kobiety, które już na początku sesji mówią, że nie nadają się do bycia fotografowanymi. Od razu zwracają uwagę na to, co im nie idzie, co im „nie wychodzi”, na swoje mankamenty.
I to jest ciekawe, ponieważ ja, patrząc z boku, widzę zupełnie coś innego. Widzę po prostu piękną, interesującą i zupełnie unikatową osobę.
W fotografii, którą tworzę, nie chodzi o perfekcyjne ustawienie. Nie chodzi o to, żeby wiedzieć, gdzie położyć ręce albo jak „dobrze wyglądać”.
Chodzi o ten moment, w którym pozwalasz temu wszystkiemu być.
Kiedy pozwalasz sobie zanurzyć się w tej chwili w pełnej akceptacji, gdzie wszystkie te wewnętrzne „przytyki” odchodzą na bok.
I właśnie wtedy dzieje się coś pięknego.
Z napięcia zaczynasz oddychać swobodniej.
Ruchy stają się Twoje.
I przestajesz myśleć o tym, jak wypadasz.
Wtedy powstają zdjęcia, które najbardziej lubię.
Nie idealne, ale absolutnie piękne.
Takie, do których wraca się nie tylko po to, żeby zobaczyć jak się wyglądało, ale żeby przypomnieć sobie, jak się wtedy czuło.
Dlatego powtarzam: nie musisz umieć pozować.
Wystarczy, że przyjdziesz.
A ja zajmę się resztą 🤍