05/05/2025
Podczas przygotowań ślubnych zawsze przychodzi ten moment, kiedy wszystko zwalnia. Garnitur już czeka, światło wpada przez okno, a Pan Młody skupia się na drobiazgach.
I właśnie wtedy sięgam po aparat.
Spinki do mankietów, zegarek, pasek, perfumy, eleganckie buty ustawione równo przy łóżku. Krawat lub mucha – czasem wiązana wspólnie z ojcem, czasem zakładana z pomocą świadka. Te detale nie tylko uzupełniają stylizację – one budują opowieść o tym dniu.
Lubię fotografować te momenty w naturalnym świetle, bez pośpiechu. Wtedy emocje są najbardziej autentyczne – skupienie, czasem lekki stres, czasem cichy uśmiech.
Bo choć to drobiazgi, po latach to właśnie one przywołują wspomnienia. I mam poczucie, że warto je uchwycić – dla niego, dla niej, dla przyszłości.