21/05/2026
W pierwszą niedziele po majówce wróciliśmy nad Biebrzę w tym klasycznym wydaniu – czyli jednodniowy rajd wokół dolnego jej basenu. Na miejscu zbiórki stawili się Agnieszka, Dorota, Konrad, Zosia oraz kierownik całego zamieszania wraz ze swoja muzą 😉. Wkrótce mknęliśmy już po zaspanej Warszawie na pokładzie MiGbus - przewóz osób a, potem po niespełna godzinie postój na kawę i hot-dogi na MOLu. Wreszcie trochę po 8 do Wierciszewa. Tutaj rano jeszcze dość chłodno, a z pobliskiej łąki zerkają na nas trzy zaciekawione psy. Nad Biebrzą śmigają dymówki, oknówki i brzegówki, co jakiś czas odzywa się dudek. Wkrótce na przeciwległym brzegu wypatrzyliśmy piskliwa, a na skarpie łaził krwawodziób. Po przeciwnej stronie przeprawy na piaszczystym brzegu spaceruje kilka łęczaków, słychać też kukułkę, a przez chwilę przelatywał w pobliżu któryś z orlików. Niestety śmignął tak, ze nikt nie zdążył go uwiecznić, za to kilka minut później szybowała samica błotniaka stawowego. Odzywały się też pliszki żółte i kapturki, niestety nic nie chciało pozować.
Jedziemy do Burzyna, tutaj po wiosennych rozlewiskach zostało tylko wspomnienie i zielone łąki. W oddali pasie się stadko łabędzi niemych, nagle zza krzaków wyleciał przepłoszony bocian czarny, za to wysoko w kominie pojawił się jego biały krewniak. Gdzieś tam odzywa się kukułka i dudek. Po krótkim postoju jedziemy na Mocarze, tutaj ponownie w oddali słychać kukułkę i dudka, słychać też kwilenie krwawodziobów. Wśród gałęzi kryje się pliszka żółta. Za to po drugiej stronie Biebrzy stadko gęgaw z młodymi. Blisko na przelatuje krwawodziób, na krzaku śpiewa cierniówka.
Wreszcie jedziemy na Biały Grąd, ale tutaj jak wszędzie w tym roku dość sucho. Miejsca, gdzie kiedyś trzeba było mieć kalosze, a miejscami i wodery teraz można przejść suchą nogą. Daleko na krzaku samiec gąsiorka, za to w pobliskiej brzezinie klępa z dwoma wyrośniętymi łoszakami. Dalej już blisko Biebrzy znowu gęgawy z młodymi. Na brzegu kreci się pliszka siwa. Wracając spotykamy grupkę ptasiarzy, którzy wypatrzyli samca kobczyka na odległym krzaku. Krótkie konsultacje i oto poobserwujemy pięknego ptaka i w naszej lunecie. W oddali przy krzakach znowu spotykamy nasze trzy gracje, ale tym razem powietrze już faluje i z dobrych zdjęć nici. Bliżej nas przelatuje klucz żurawi.
Jedziemy na kładkę Osowiec, która jednak okazuje się zamknięta w związku z remontem. Przez kilka chwil słyszymy dudka, potem przez kilka dalszych sekund zaobserwować. Tymczasem jak na złość z kładki odzywają się trzciniak, remiz, łozówka, rokitniczka, słowik szary i kukułka. Powoli wracamy do busa, tutaj na szczycie drzewa pozuje nam pierwiosnek.
Na długiej Luce brak wody z co za tym idzie brak i ptaków. Gdzieś z pobliskich krzaków śpiewa zaganiacz, nad kładka lata chwilami kszyk, odzywa się także piecuszek, zięba i słowik szary. Za to w Kleszczach kilka łęczaków nad rozlewiskiem a wśród nich kulik. Dwie pary łabędzi niemych ustalają swoje terytoria, a nad woda lata kilka rybitw czarnych. W oddali na wysokim drzewie przysiadła kukułka.
Po przerwie w Bar u Dany, Noclegi przespacerowaliśmy się drogą w pobliżu mostu, ale tutaj prawie bez ptaków. Tutaj w oddali krąży myszołów. Wreszcie docieramy do Grądów Woniecko, tutaj tradycyjnie rybitwa czarna, a bliżej na na trzcinie koncertuje rokitniczka.
Tydzień później pojechaliśmy na Stawy nad Wieprzem, ale to już zupełnie inna opowieść.