23/06/2026
To pierwsze lato od kilku lat, którego nie spędzę choć w części na Islandii. Jednocześnie przerwanie pewnej tradycji jest świetną okazją do tego, aby nadrobić zaległości. 😎
A tych mam dużo, bo Islandia to prawdziwy plac zabaw dla fotografów. Jej różnorodność i surowość prezentują się w kadrach wybitnie (dziesiątki tysięcy islandzkich zdjęć wciąż zalegają na moich dyskach 😅).
Dzięki miesiącom spędzonym na wyspie mogłem sporządzić sobie już listę ulubionych fotomiejscówek. Jednym z najciekawszych jest masyw wulkaniczny Kerlingarfjöll, rozciągający się w islandzkim interiorze między lodowcami Hofsjökull i Langjökull.
Wielokolorowe płaty gleby przypominają malarską paletę, a krajobraz dopełniają tu płaty martwego lodu i wulkaniczne wyziewy. Po którejś wizycie wydobywające się stąd gazy już nawet nie śmierdzą mi jak „zgniłe jajo”, a nos zdaje się wyodrębniać poszczególne minerały. 😅
Islandia to nie tylko monumentalne wodospady i czarne plaże. Jej wnętrze to zupełnie inny świat. Kompletnie fascynujący.
•