01/03/2026
Moja opinia może być odrobinę kontrowersyjna, ale…
Wczoraj byłam na spotkaniu z jedną z tegorocznych par. I rozmawialiśmy o czymś, co bardzo ze mną rezonuje i pomyślałam, że podzielę się tym również z Wami.
Pytałam ich o przygotowania, jak im idzie, co już załatwione, co jeszcze zostało, a oni się zaśmiali i powiedzieli, że w sumie to prawie nic nie mają. Jak rozdawali zaproszenia, to mnóstwo osób pytało Pannę Młodą jaki planuje makijaż, jakie paznokcie, czy ma fryzjerkę, itp. Tymczasem - nie ma. Usłyszała mnóstwo rad, żeby zrobić w dniu ślubu dużo mocniejszy makijaż, bo na zdjęciach będzie go słabiej widać. I zaczęła się tym wszystkim stresować.
Dla nich najważniejsza jest ich relacja i świętowanie tego dnia z najbliższymi, a cała otoczka jest tylko dodatkiem, a nie głównym elementem. Nie czują potrzeby podążania za trendami, czy wpisywania się w oczekiwania innych na temat swojego wyglądu czy planu dnia. Rady o makijaż? Potwierdzam, że na zdjęciach zawsze wydaje się delikatniejszy niż w rzeczywistości, ale jeśli jest to osoba, która nigdy się mocno nie maluje, to po co ma to robić w dniu ślubu? Z delikatnym, a nawet bez makijażu też będzie wyglądać przepięknie, jeśli tylko sama będzie się czuła w ten sposób bardziej komfortowo, a w jej wypadku tak właśnie będzie.
To, na co ja bym chciała szczególnie zwrócić w tej historii uwagę, to pamiętajcie, że ten dzień jest o Was i dla Was przede wszystkim. I nie, nie jest to egocentryczne. I tak, możecie spędzić te chwile dokładnie tak, jak Wy byście chcieli i macie prawo zrobić rzeczy po swojemu. Priorytetem powinno być to, z czym Wy się będziecie dobrze i komfortowo czuli. Nawet w kontekście zdjęć - to widać, kiedy targają Wami negatywne emocje. Pamiętajcie, żeby dbać o swój komfort, swoje granice i nie dać się oczekiwaniom ludzi wokół.