15/10/2020
Historia o tym jak za mniej niż tydzień odfotografować, obrobić, zebrać makiet książki, i wydrukować ją.
•
Dzwonią do mnie przyjaciele z pytaniem czy da się wszystko wyżej wymienione zrobić za 6 dni, ponieważ idea przyszła do głowy tylko teraz, a terminy są bardzo krótkie - mama przyjaciół miała urodziny za tydzień. I fotobook był by najlepszym prezentem, gdyby udało się go dostarczyć za 6 dni.
•
Powiedziałem odrazu że nie da się. Przypuśćmy że w środę zrobimy sesję wieczorem, w czwartek obrobię zdjęcia w pierwszej połowie, a makiet - w drugiej połowie dnia, to i tak nie da się, bo makiet oddamy w piątek - weekend zabiera dwa dni i nie zdążymy na czas. Ale napisałem do drukarni - z drukarnią mamy przyjacielskie relacje, więc zapytałem. Na moje pytanie odpowiedzieli - jeżeli makiet będzie w piątek z rana, to w sobotę wyślą książkę(!!!)
•
Zwykle termin oczekiwania na książkę to półtora tygodnia, a tu za dwa dni. Oczywiście to z dopłatą, ale „dla chcącego nic trudnego”.
•
Więc da się!
•
We wtorek do mnie dzwonili z pytaniem, dalej załatwialiśmy sprawy z drukarnią, ceną oraz terminami. W środę zrobiliśmy fajną, długo sesję-spacer, w sumie, jak zwykle. W czwartek obrobiłem zdjęcia i zatwierdziłem makiet książki. W piątek, z rana, drukarnia miała już makiet.
•
Ooooh.
•
Z głowy. Dalej drukarnia, jak i obiecywała - w sobotę wysłała książkę.
•
Dopytywałem się u przyjaciół jaka była reakcja mamy: wyobraźcie sobie - zwykle urodziny mamy świętują całą rodziną. Dzieci, z wnukami, przyjeżdżają do mamy (jeden wnuk jest malutki i rodzice jeszcze nawet nie widzieli go). A w tym roku, ze względu na pandemie, nie udało się spotkać. Dlatego, dla mamy, było zrobiono tyle, oby w dzień swoich urodzin, czuła obecność całej swojej rodziny obok siebie.
•
Jak odreagowała już możecie domyślić samodzielnie. Ale ja, po raz kolejny, upewniam się że przekazując przez foto prawdziwe życie, tworzę dla rodziny pamiątkę, od której staje się cieplej teraz, i przez 10 i 20 lat.