19/04/2026
Kolejny hyrox za mną. Trochę ponad 2 lata od debiutanckiego w Katowicach, gdzie stwierdziłem „było fajnie, może jeszcze kiedyś”. Nie materializowałem tego w żaden sposób, były inne priorytety. Wtem pojawił się Stadion Narodowy. Miejsce pięknych sportowych wspomnień Polaków, świetnych, choć fatalnie nagłośnionych koncertów. I znaleźć się tam na płycie jako zawodnik? Robię.
4 miesiące przygotowań, co ciekawe równoległych z przygotowaniami do ultramaratonu. Był progres, rozwój, wszystko zgodnie z planem. I na 2 tygodnie przed startem wycięła mnie choroba, na tydzień. Przed chorobą plan był na 1:15, po chorobie na 1:20 uważałem za sukces. Więc i sukces mam. Z jednej strony wiem co poszło nie tak, gdzie jest duży bufor, a z drugiej strony jestem wdzięczny swojemu organizmowi, że dał radę wystartować i zrobić plan. Gdyby nie choroba to może już bym nigdy nie startował. A tak ambicja podrażniona i celuję w kolejny. Zagraniczny.
Ps. Jak coś to redbull za 500 zł smakuje tak samo jak ten za 7 zł.