09/06/2026
Jak zostałam fotograferkoooo 😁
Czyli....
Od torów kolejowych do spełniania kobiecych marzeń
W zasadzie miałam zupełnie inny plan na życie. Skończyłam liceum z najlepszą średnią w szkole i dostałam się na prawo. Ale los chciał, że w trakcie studiów, szukając „dorobku” do budżetu, trafiłam na ogłoszenie fotografa szukającego modelek do prywatnych projektów. Dla studentki 150 zł za sesję? Biorę!😎
Pamiętam pierwsze spotkanie.Znalazłam ogloszenie o pracę, bo szukałam dodatkowych zleceń i znalazlam..."Szukam modelki może byc amatorka"
Na pewniaczka wysłałąm selfi z kalkulatora.... teraz, sama smieję się do siebie jak sobie przypomne co ja durna za zdjęcia wysłałam...Jakbym teraz takie dostała to....no khym- sama bym się zdissowała krótko podsumowując.🤣
(Zdjęcia przewalone na twarzy pomaranczowym pudrem tak że gęba odcinała się od reszty ciała, brokatowe powieki, i cekinowe ciuszki, w klapeczkach na huśtawce z blond przepalonymi wlosami na huśtawce osiedlowej)
No ale ku zdziwieniu dostałam odpowiedź, więc jadę wystraszona w nieznane... otwieram drzwi studia, a tam chłop ponad dwa metry, długie włosy, pół głowy ogolonej na zero, pełno kolczyków, ubrany na czarno… Myślę sobie: „Bosche, Aga, w co Ty wdepnęłaś?!” 🤣
Okazało się, że to był świetny fotograf i nauczyciel, dzięki któremu się samozaorałam pod względem chciejstwa bycia foto.
Kiedy zobaczyłam, jak kilka ruchów w Photoshopie potrafi zmienić zwykłe zdjęcie w okładkę płyty znanej artystki, przepadłam.
Pomyślałam: „Ja też tak chcę!”.
Początki? Czarna magia.
Pracowałam w kancelarii prawnej, ale w głowie miałam tylko aparat.
Ściągnęłam Photoshopa CS3 i zaczęłam eksperymenty metodą prób i błędów – zdjęciami robionymi starym Siemensem C65 (wyobraź sobie tę jakość 🤣🤣🤣).
Potem zapisałam się do szkoły policealnej na Fototechnika.
2 dni przed pierwszymi zaliczeniami kupiłam w MediaM pierwszy z brzegu aparat w promocji.
Wiedziałam tylko tyle, że chcę Nikona. Nawet nie wiedziałam, co to obiektyw kitowy! Nigdy, żadnego aparatu nie trzymałam w ręce!
A moja praca na zaliczenie? Oczywiście, jak każdy początkujący fotograf, zrobiłam… no kuźwa na torach kolejowych. :D
Walka o marzenia.
Złożyłam wniosek o dotację z Urzędu Pracy. To była droga przez mękę: pół roku czekania, zero zarobków, papierologia, szukanie pracy na czarno, żeby opłacić studio… Dotację dostałam, ale „okrojoną”. Zaczęłam od robienia „mydła i powidła” -> śluby, dzieci, portrety, wszystko, żeby przetrwać. (a jakie historie po drodze się działy....ło panie...)
Z czasem zaczełam coraz śmielej się ogłaszać poszukując modelek...które też po zaufaniu coraz śmielsze zdjecia chciały...tak zaczelam budowac kolejny odłam portfolia...który wygrał konkurs w CKM!
No poprostu w sercu czułam, że to sesje kobiece są tym, co mnie kręci.
Kiedy dostałam się do konkursu CKM i sfotografowałam profesjonalne modelki w Warszawie, doznałam olśnienia. Wróciłam do Wrocławia i ogłosiłam: „Będę robić zdjęcia kobiece!”.
Najbliżsi dookoła się śmiali: „Kto Ci kupi taką sesję?!”.
No jak to kto? Wszyscy. Przecież każda reklama –> od rajstop po marynarki –> opiera się na obrazie kobiety. Nikt nie kupuje produktu w ciemno. Na każdym opakowaniu, każdym szyldzie sklepowym co jest? Zdjęcie kobiety chociażby w rajstopach... na pudełku zdjęcie bielizny/stroju kapielowego!
I tak to się zaczęło...
Dziś wiem, że to była najlepsza decyzja w życiu. A moja zasada? Jest prosta: fotografuję kobiety dokładnie w taki sposób, w jaki sama chciałabym być sfotografowana😁🥰🤗
To ja Agnieszka Maurea