07/01/2026
Statystycznie chyba mniej mi się zdarzyło obfocić kapel niż w 2024. W 2025 skupiałam się bardziej na tym, co mi frajdę sprawia. A nie czy powinnam gdzieś być i fotografować. No i kopię się z wypaleniem lekko, toteż wrzuciłam na luz.
Więcej starałam się robić zdjęć na wyjazdach. Jeszcze mi sporo brakuje do poziomu, na którym chciałabym się znaleźć, ale idzie to w dobrym kierunku. Jak na ironię moje ulubione zdjęcie wyjazdowe jest z telefonu. Ale ponoć najlepszy aparat to ten, który nosisz przy dupie, więc myślę, że można zaliczyć.
Planów już trochę poczyniłam na 2026. Może nie będzie się działo spektakularnie, ale nie szkodzi. Nawet jak pojadę tylko na losowy Festiwal Krecika pod Jesenikiem w Czechach, to też będzie legancko. Byleby Kofolę polewali.
Wszystkiego dobrego w nowym roku!
Statistically I think I managed to shoot less bands than in 2024. In 2025 I focused more on stuff that brought me joy. Not the “I should be somewhere and shoot”. On top of that I’m struggling a little with burnout so I decided to take it slow.
I tried to take more pictures on multiple little trips. I still have some work to do to achieve my goal but I’m getting there. Ironically, my favourite photo from a trip was taken on my phone. But I heard that the best camera you have is the one glued to your ass. So I’ll let it slide.
I made some plans for 2026 already. Maybe it won’t be as spectacular but it’s fine. Even if I go to a random Little Mole Festival outside Jesenik in Czechia it’ll be noice. As long as they serve Kofola.
All the best in the new year!
koncertowa